Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 25 czerwca 2015

Od Nari "Co tu robisz?" cz. 4 (cd. Mizuki)

- Myślałam, że będziesz spała w jaskini - powiedziałam.
- A to źle, że spałam tutaj? - zapytała.
- Nie skąd.
- A ty co tu robisz? - zadała mi pytanie.
- Lubię tą plażę i ten ciepły piasek w łapach, więc przyszłam.
Zastanawiałam się o co chodziło z tym wilkiem o podobnych znakach na plecach do jej. Trochę mnie to ciekawiło. Nie jestem ciekawska, no dobrze jak już to tak trochę, odrobinę. Spojrzałam Mizuki w oczy. Wydawały mi się inne niż przedtem. Po kilku sekundach odwróciła łeb.
- Może byśmy się gdzieś przeszły? - zapytałam przerywając chwilę ciszy.
- Chyba wolałabym tutaj zostać... - odpowiedziała wadera.
- Dlaczego?
- Wolałabym teraz być sama...
- No dobra - odparłam. - No, ale proszę, chodź się przejść.
Spojrzała na mnie. Nadal te oczy były inne.
- Dlaczego tak chcesz abym z tobą poszła? - zadała pytanie.
- Polubiłam cię i chcę się czegoś więcej o tobie dowiedzieć. No i nie lubię być sama.
- Nie lubisz samotności?
- No nie, chociaż czasem lubię - odparłam.
- Skoro tak bardzo chcesz, to chyba jednak z tobą pójdę.
- Wiedziałam, że się dogadamy.
***
Mizuki i ja wybrałyśmy się na dość krótki spacer. Zatrzymałyśmy się nad Wodospadem.
- Mizuki, chciałam cię o coś zapytać. O ile w ogóle się nie obrazisz za to pytanie. O co chodzi z tym wilkiem o podobnych znakach na plecach co twoje?

<Mizuki? Nie wiedziałam jak odpisać xd> 

Uwagi: pominęłaś kilka przecinków.

środa, 24 czerwca 2015

Od Rafaela "Co ja tu robię?" cz. 2 (cd. Syriusz)

Siedziałem w jaskini i przeglądałem jedną z wielu ksiąg, które walały się po kątach. Wszystkie zawierały akta wilków należących do naszej watahy. Był tam również spis tych, co odeszli. Kiiyuko wyszła z Suzi na lekcję polowania. Trzeba było przyznać, mała szybko się uczy.
***
Nagle w wejściu stanęła Sora z jakimś basiorem u boku.
- Rafi, ktoś do ciebie. - powiedziała.
Szepnęła coś jeszcze do szarego i poszła.
- Kim jesteś? - zapytałem, zamknąłem księgę i podszedłem do niego.
- Jestem Syriusz.
A, więc Syriuszu, skąd pochodzisz?
- Nie wiem, jedyne co pamiętam, to moje imię oraz rodzina, która mnie wygnała. - powiedział.
Nie wiedziałem, co powiedzieć, dlatego też pokiwałem tylko głową.
- Rozumiem, że chciałbyś dołączyć do naszej watahy.
- Owszem. Nie mam się gdzie podziać, a wędrówka samemu jest dla mnie dość ryzykowna.
- Mhm...dobrze. Wejdź do środka, nie będziemy stać w wejściu.
Basior podreptał za mną do wnętrza groty. Razem uzgodniliśmy wszystkie szczegóły, takie jak stanowisko i ogólne zasady panujące u nas. Niedługo potem wróciła Kii z naszą córeczką.
- Hej kochanie. - przytuliłem ją i zmierzwiłem małej grzywkę. - Pozwól, że ci przedstawię...to jest Syriusz. Dołączył do nas dzisiaj. Pójdę teraz pokazać mu nasze tereny i jego jaskinię, trochę to zajmie, więc wrócę wieczorem. - powiedziałem i wyszedłem razem z szarym.

<Syriusz?>

Uwagi: pisz częściej op. ._.

Od Yuki „Nowy wilk” cz.2

Obudziłam się w wielkiej norze. Z ziemi wyrasta wiele stalagmitów zgrubiałych i rurkowych. Stalagnaty łączą ziemie z czaszą. Koncha jest cała pokryta stalaktytami, drapieżcami, stalaktytami kulistymi i naciekami tarczowymi. W norze jest bardzo zimno. Pomyślałam:
- Chyba tamta wadera mnie tutaj przytargała żebym skonała. 
Zauważyłam smukłą sylwetkę podążającą w moją stronę. Zatrzymała się obok mnie i gadając, nie ze mną, lecz z jakimś basiorem leżącym obok mnie. Gadali o jakimś wilku, który jak usłyszałam zabił im szczeniaka. Wyczułam krew AB Rh+ (znam grupy krwi, bo chodziłam do specjalnej szkoły). Nie była to moja krew, może tego basiora. Widać było, że są małżeństwem. Chwile potem wadera do mnie podeszła i próbowała mnie obudzić z fałszywego snu (udawałam, że śpię). Spróbowałam udawać, że się obudziłam.
- Witaj. Cieszę się, że się obudziłaś. Spałaś prawie tydzień! - Wyraziła się wadera - Myślałam, że umarłaś
- Kim pani jest i gdzie ja jestem? - zapytałam się obcej wadery.
- Jestem Sasha, a to mój mąż NightMare - opowiedziała wadera - Jesteś na terenach watahy Asai.
- A czy koło watahy Asai była Wataha Krwawych Wilków? - zapytałam się
- Chyba była jakaś tam Wataha Krwawych Wilków, lecz wiadomo była za słaba – powiedziała Sasha - główna Alfa nie była obrończynią słabszych, jak na siebie mówiła. Była WREDNĄ S*KĄ, uważała że jest najsilniejsza, władała poddanymi jak psami, była półkrwi: jej matka była psem, a ojciec zdziczałym husky z krwią wilka… a tak wogule - oczy Sashy wypełniły się łzami - ZABIŁA MI SZCZENIAKA – i zaczęła szlochać –TA WREDNA SARA… NIGDY JEJ NIE UFAŁAM… JAKBYM MOGŁA COFNĄĆ CZAS TO… GDY BYŁA SZANSA TO BYM JEJ NIE POMOGŁA - krzyczała co parę chwil przerywając szlochem.

<C.D.N>

Uwagi: prosiłabym o pisanie bez "buziek" z typu XD ani żadnych innych. "W ogóle" piszemy osobno i przez "ó". "Wataha Krwawych Wilków" to nazwa, więc piszemy z wielkich liter.

Od Astrid "Terytorium wilków" cz. 2 (Cd. Blue)

Środek zimy, wszędzie śnieg. W okolicach 4 nad ranem obudziłam się z drgawkami na cielę. Otworzyłam oczy jak rażona piorunem. Rozejrzałam się po ciemnej jaskini. Moje ciało dalej drgało, nie mogłam tego powstrzymać. Było to dziwne, ale prawdziwe. Poczułam, że muszę wyjść. Nie wiem co mi kazało to zrobić, ale uczucie było mocne i wbrew woli mu uległam. Opuściłam jaskinię. W oczy wpadł mi blady blask księżyca w pełni okazałości. Noc była o dziwo bezchmurna. Spojrzałam w górę i przyjrzałam się białym punktom lśniącym na niebie. Jak w transie przemierzałam tereny watahy. Nie wiem co się dalej stało, ale obudziłam się pod wysoką brzózką. Był już ranek. A dokładniej okolice dziewiątej. Spojrzałam zdezorientowana w przestrzeń. Próbowałam przypomnieć sobie jak się tutaj znalazłam. To nie była wina Dolores, tego byłam pewna. Skąd ta pewność? Nie czułam mdłości, które były nieodłączną częścią Do. Byłam jednak spragniona. Ruszyłam ku wodopojowi. Spojrzałam jeszcze przelotnie w niebo, ujrzałam znikający księżyc. Zawyłam. Mój głos rozniósł się echem po skąpanym w śniegu terenie watahy. Nie wiem czemu to zrobiłam, poddałam się instynktowi. Po prostu. Postąpiłam jeszcze parę kroków do przodu i... rzuciła się na mnie wilczyca. Chciało się jej widocznie bić. Chociaż w sumie... W miarę dałam radę oswobodzić się od agresywnych chwytów owej wilczycy.
- Hej spokojnie. Chciałam się tylko napić. - powiedziałam lekko zdyszana. Wadera zmierzyła mnie wzrokiem. Oddałam spojrzenia. Wadera była czarna, miała bandaże na łapach. Wyglądała dość interesująco, przynajmniej dla mnie.
- Wiesz, że jesteś na terenach WMW? - spytałam podchodząc do wodopoju. Wzięłam parę łyków zimnej wody i znowu wróciłam do wadery, która siedziała w całkowitym zamyśleniu.
- Jak masz na imię? - próbowałam dalej zaintonować rozmowę.
- Blue. A ty? - odparła samica.
- Ja? Astrid. Chcesz może dołączyć do WMW? - spytałam ją.
- WMW? - zapytała tylko.
- Wataha Magicznych Wilków. - powiedziałam.
- Jesteś Alfą? - dalej pytała. Te pytanie jednak mnie zamurowało. Skąd taki niby pomysł?! Ja się nie nadaję do tego!
- Nie no co ty! Alfą jest Kii i Rafi, a i jeszcze jest mała Suzi. - powiedziałam szybko - To chcesz? Zaprowadzę cię do nich.
- Chcę. Prowadź. - powiedziała. No to zaprowadziłam. Blue weszła do jaskini Alf, a ja usiadłam i czekałam klepiąc lekko ogonem o śnieg. W końcu wróciła. Oczy jej się skrzyły z radości.
- I? - spytałam.
- As, oprowadź proszę Blue. - dobiegł mnie głos zdenerwowanej Kii od strony jaskini.
- Okay... Blue to chodź. - powiedziałam ruszając. Wadera jednak nie podążyła za mną.
- Co jest? - zapytałam samicę.

<Blue?> 

Uwagi: brak