Byłam zaskoczona pytaniem Percy’ego. Zaskoczona? Nie, byłam po prostu w szoku, i chociaż nie liczyłam sekund, co najmniej na pół minuty kompletnie przestałam reagować na cokolwiek. Wpatrywałam się tylko w niego całkowicie zdezorientowana. Ale nareszcie musiałam poruszyć się, czy chociaż zaczerpnąć powietrza.
- To jest… Żart? – wyszeptałam, wbijając paznokcie w palec, jakbym chciała się obudzić. Dorobiłam się już krwi na kciuku, kiedy on zaprzeczył ruchem głowy. Chwycił mnie za dłoń, jakby czytając w myślach, by udowodnić mi, że nie śnię. Dotyk jego kojącej skóry spowodował u mnie ciarki, choć sama nie wiem, czy to z powodu moich uczuć, czy też różnicy temperatur, bo byłam niewyobrażalnie zimna, lecz w moim wypadku to naturalne. Milcząco spuściłam wzrok, podgryzając wargi. W końcu musiałam zdobyć się na odwagę, by wydać z siebie chociaż słowo.
- Percy… Ty mnie nie znasz, nie wiesz, jaka jestem... – ściskało mnie w żołądku podczas wypowiadania tego zdania, migrena powróciła. W głowie kołatało mi mnóstwo myśli, pewna byłam tego, że im bardziej poznawałam Jared’a, tym mniej go rozumiałam. Kompletnie nie umiałam przewidzieć żadnej jego reakcji, a już w ogóle nie spodziewałam się tego, że mnie tu przyprowadzi.
- Ale wiem, co do ciebie czuję. – sprostował, przez co poczułam się jeszcze gorzej.
- Ja chcę.. Z tobą… Tylko... – tu przerwałam na chwilę, żeby nabrać w płuca tlenu i odrobinę uspokoić drżące ze stresu ciało. – To się nam nie uda. Ja już nie mogę wrócić do watahy, a twoje życie na zawsze się zmieni. Nie popełniaj tego błędu, proszę. Nie wybaczę sobie, jeżeli cię skrzywdzę. – przybliżyłam się do niego i otuliłam rękoma jego szyję. Do oczu znów napłynęły mi błyszczące łzy. Chciałam jak najdłużej mieć go przy sobie, jednak w końcu musiałam wyznać gorzką prawdę. Po dłuższym momencie, który dla mnie i tak trwał za krótko puściłam go, by zacząć opowiadać historię mojego życia po ucieczce z rodzinnego domu, jakim było Azarath.
- Gdy przybyłam na Ziemię stałam się inna. Białe jak śniegowy puch futro zniknęło, zamiast tego zyskałam czarną, zdolną do niewidzialności, krótką i szorstką sierść. Moje oczy z błękitnych przeistoczyły się w żółte, a ja z miłej stałam się… Cóż, zła. Po kilkumiesięcznej tułaczce zyskałam nowy dom. Byłam naiwna, dałam się… Uwieść. Spotkałam swoją pierwszą miłość, tak mi się przynajmniej wydawało. Byliśmy ze sobą kilka miesięcy, później wzięliśmy ślub. Urodziłam synka, poświęciłam dla niego wszystko, był... Jest całym moim światem. Ale gdy skończył rok, Kovu, mój ówczesny mąż się zmienił. Przez oczy mojego ojca stał się zły, porwał nasze dziecko do Azarath, a mnie odebrał resztę mocy, żebym nie mogła tam wrócić. Załamałam się, uciekłam stamtąd, miałam dość życia, i tylko myśl o uratowaniu syna trzymała mnie przy nim. W dzień moich czwartych urodzin przypadkiem wpadłam na tę watahę. Nie chciałam tu zostać, ale nie miałam wyboru. Postanowiłam zostać na kilka dni, a potem… Poznałam ciebie. – tu przerwałam, ganiąc się za ostatnie słowa. Mimo swojej obojętności czułam się przy nim słaba, co doprowadzało mnie do szału. Wyznawanie uczuć nie należało do moich mocnych stron. Nie byłam w stanie podnieść wzroku, żeby spojrzeć na jego reakcje. Zaciskałam tylko dłonie tak, że moje knykcie przybrały odcień srebra.
- Chyba nie interesuje cię związek z dziewczyną z dzieckiem, i jeszcze teoretycznie mężatką? – zakończyłam śmiejąc się cicho, ponuro.
<Percy?>
Uwagi: brak
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
piątek, 30 stycznia 2015
czwartek, 29 stycznia 2015
Od Patty "Moja Historia'' cz. 2 (cd. Lilly)
- Dobra, po pierwsze wstań. - powiedziałam i podałam jej swoją łapę
- Dziękuję.
- Nie ma za co, a tak ogólnie skąd jesteś? - spytała Shaylin
- Z innej watahy.
- Aha, może dołączysz do naszej watahy? - powiedziałam z uśmiechem
- Z chęcią!
Jak powiedziała te słowa zaprowadziłyśmy ją do Kiiyuko.
- Kiiyuko, jesteś?
- Tak, jestem Patty.
- Kii to jest Lilly, znalazłyśmy ją w Zielonym Lesie. - rzekła Sagrina
- Witam. - ''pokłoniła'' się wadera - Jesteś Alfą, prawda?
- Tak, jestem nią.
- Mam pytanie: mogę dołączyć do watahy?
- Tak, możesz.
- Dziękuję Alfo.
Wszystkie cztery wyszłyśmy z jaskini, a Lilly dziękowała nam.
- Nie ma za co. - powiedziałam
- Może mnie któraś oprowadzić?
- Ja mogę - powiedziałam
- Ja też - dodała Shaylin
Sagrina nic nie mówiła
- No to chodźmy - powiedziałam
- Dziewczyny ja pójdę do jaskini, do zobaczenia. - powiedziała Sagi
- To najpierw pokażemy Ci Wrzosową Łąkę
***
Po godzinach dotarłyśmy do Drzewa Wiedzy, oczywiście w bezpiecznej odległości wadera chciała już podejść na ''niebezpieczny'' teren drzewa
- Ej! Nie idź tam! - powiedziałam i złapałam ją łapą za ogon
- Czemu?
- To właśnie Drzewo Wiedzy, mówi tylko prawdę. Jeżeli przyjdziesz sekundę wcześniej lub sekundę później niż wschód i zachód słońca, Drzewo Wiedzy razi cię prądem. Jeżeli po tym przeżyjesz to jest cud. Nigdy nie pudłuje. - rzekłam
- Wow...
- Dobra to już wszystko. Na Szczenięcą Polankę ciebie nie zaprowadzimy bo nie ma po co. - powiedziała Shaylin
- No prawda - powiedziałam - Pokazać ci coś albo kogoś?
<Lilly?>
Uwagi: Wyraz "dziękuję" ma na końcu "ę". Po jakimś zakrzyknięciu, potwierdzeniu, przeczeniu bądź czymś z tego typu piszemy przecinek (bo trudno mi to określić), np. "Dobra, po pierwsze wstań.", "Tak, jestem nią.", czy "Jesteś Alfą, prawda?".
- Dziękuję.
- Nie ma za co, a tak ogólnie skąd jesteś? - spytała Shaylin
- Z innej watahy.
- Aha, może dołączysz do naszej watahy? - powiedziałam z uśmiechem
- Z chęcią!
Jak powiedziała te słowa zaprowadziłyśmy ją do Kiiyuko.
- Kiiyuko, jesteś?
- Tak, jestem Patty.
- Kii to jest Lilly, znalazłyśmy ją w Zielonym Lesie. - rzekła Sagrina
- Witam. - ''pokłoniła'' się wadera - Jesteś Alfą, prawda?
- Tak, jestem nią.
- Mam pytanie: mogę dołączyć do watahy?
- Tak, możesz.
- Dziękuję Alfo.
Wszystkie cztery wyszłyśmy z jaskini, a Lilly dziękowała nam.
- Nie ma za co. - powiedziałam
- Może mnie któraś oprowadzić?
- Ja mogę - powiedziałam
- Ja też - dodała Shaylin
Sagrina nic nie mówiła
- No to chodźmy - powiedziałam
- Dziewczyny ja pójdę do jaskini, do zobaczenia. - powiedziała Sagi
- To najpierw pokażemy Ci Wrzosową Łąkę
***
Po godzinach dotarłyśmy do Drzewa Wiedzy, oczywiście w bezpiecznej odległości wadera chciała już podejść na ''niebezpieczny'' teren drzewa
- Ej! Nie idź tam! - powiedziałam i złapałam ją łapą za ogon
- Czemu?
- To właśnie Drzewo Wiedzy, mówi tylko prawdę. Jeżeli przyjdziesz sekundę wcześniej lub sekundę później niż wschód i zachód słońca, Drzewo Wiedzy razi cię prądem. Jeżeli po tym przeżyjesz to jest cud. Nigdy nie pudłuje. - rzekłam
- Wow...
- Dobra to już wszystko. Na Szczenięcą Polankę ciebie nie zaprowadzimy bo nie ma po co. - powiedziała Shaylin
- No prawda - powiedziałam - Pokazać ci coś albo kogoś?
<Lilly?>
Uwagi: Wyraz "dziękuję" ma na końcu "ę". Po jakimś zakrzyknięciu, potwierdzeniu, przeczeniu bądź czymś z tego typu piszemy przecinek (bo trudno mi to określić), np. "Dobra, po pierwsze wstań.", "Tak, jestem nią.", czy "Jesteś Alfą, prawda?".
Od Sagriny "Żadna sensacja" cz.6 (cd. Ajax, Anuriti)
Popatrzyłam z powagą i ze zdziwieniem na basiora.
- Anu nie żartuj sobie, nie mam nastroju. - przewróciłam oczami
- Ale to nie był żart - spojrzał mi prosto w oczy.
Ajax podszedł do nas bliżej. Usiadłam po czym zaczęłam rozmowę o czymś innym.
- Jest dość ciepło, może pójdziemy do wody?
- Sagrina nie unikaj rozmowy. - powiedział Anuriti
- Jakiej rozmowy? - spytał Ajax
- To nie jest ważne, takie głupoty - lekko się zarumieniłam
- Na pewno? - dodał Ajax
- Nie! Na pewno nie! - wstał Anu
Popatrzyłam raz na jednego, raz na drugiego. Nie wiedziałam co mam zrobić. Unikałam ich wzroku. Siedzieliśmy przez chwilę w głuchej ciszy, którą co chwilę przerywał gwizd ptaków.
- Wracam do domu - powiedziałam po chwili
- Odprowadzę cię - mówił czerwony basior
- Nigdzie nie pójdzie! - Anu złapał mnie za łapę, przyciągnął do siebie i pocałował.
<Anuriti? Ajax?>
Uwagi: Sprawdzaj tekst, aby uniknąć błędów z typu "Na pewno nie !", zamiast prawidłowego "Na pewno nie!".
- Anu nie żartuj sobie, nie mam nastroju. - przewróciłam oczami
- Ale to nie był żart - spojrzał mi prosto w oczy.
Ajax podszedł do nas bliżej. Usiadłam po czym zaczęłam rozmowę o czymś innym.
- Jest dość ciepło, może pójdziemy do wody?
- Sagrina nie unikaj rozmowy. - powiedział Anuriti
- Jakiej rozmowy? - spytał Ajax
- To nie jest ważne, takie głupoty - lekko się zarumieniłam
- Na pewno? - dodał Ajax
- Nie! Na pewno nie! - wstał Anu
Popatrzyłam raz na jednego, raz na drugiego. Nie wiedziałam co mam zrobić. Unikałam ich wzroku. Siedzieliśmy przez chwilę w głuchej ciszy, którą co chwilę przerywał gwizd ptaków.
- Wracam do domu - powiedziałam po chwili
- Odprowadzę cię - mówił czerwony basior
- Nigdzie nie pójdzie! - Anu złapał mnie za łapę, przyciągnął do siebie i pocałował.
<Anuriti? Ajax?>
Uwagi: Sprawdzaj tekst, aby uniknąć błędów z typu "Na pewno nie !", zamiast prawidłowego "Na pewno nie!".
Od Shaylin "Idę na studia'' cz.2
Obudziłam się z krzykiem. Coś złego musiało mi się przyśnić. Pamiętam tylko tyle, że widziałam w nim Norwegiana. Wszędzie była krew. To było okropne i przerażające.
Po co w ogóle ludzie mają sny? Tego nikt się nie dowie. Nie chętnie wstawałam, ale no przecież musiałam tam pójść, bo inaczej wylecę. Nastał ten dzień. Będzie ciężko, ale z czasem będzie lepiej.
Postanowiłam, że załatwię to szybko i bez boleśnie. Poszłam się z
wszystkimi pożegnać. Będzie mi ich wszystkich brakować. Czas szybko
zleciał. Musiałam się już zbierać, by zdążyć.
***
Szkoła wyglądała bardzo nowocześnie. Na zewnątrz jak i w środku. Nie była ani duża ani mała, taka akurat w sam raz dla mnie. Zwiedzając szkołę wpadłam do biblioteki, w której było mnóstwo książek. Potem na stołówkę oraz salę gimnastyczną. Zaskoczył mnie fakt, że są zajęcia pozalekcyjne takie jak jazda konna. Poznałam także moją nauczycielkę - pannę Sofię. Była miła, aż za bardzo. Numer mojego pokoju to 205., mieszkałam oczywiście z dwoma dziewczynami. Luce to zwykła dziewczyna z niebieskimi oczami i czarnymi włosami, aż do ramion a ta druga to Stephanie z farbowanymi rudymi włosami. Na ogół nie mówiły zbyt wiele. Chociaż to i dobrze, bo nie zniosłabym ich w innej postaci. No a co do planu: jestem nawet zadowolona. Gdy opuszczałam dawny dom pomyślałam, że będzie mi brakować wszystkich z watahy.
Panna Sofia zapoznała mnie z wszystkimi. Luce i jej koleżanka po jakimś czasie w końcu się otwarły i zaczęły normalnie ze mną rozmawiać. Nie słyszałam ich zbytnio, gdyż uczyłam się na jutrzejszy sprawdzian z biologii.
- Co za szczęście. Jutro test. - powiedziałam z nieszczerym uśmiechem.
- Udało się. Będę miała jak ściągać. - Luce spojrzała na mnie. Zaśmiała się.
- Taaa... jasne... - położyłam się na łóżko.
Ta druga rozmawiała przez telefon. Rodzice.
- Chodź pójdziemy do biblioteki - pociągnęła mnie Luce za rękę. Wstałam no i poszłyśmy.
< c.d.n>
Uwagi: Nadal nie wiem, co ma oznaczać "..". "Pójdziemy" piszemy przez "ó".
***
Szkoła wyglądała bardzo nowocześnie. Na zewnątrz jak i w środku. Nie była ani duża ani mała, taka akurat w sam raz dla mnie. Zwiedzając szkołę wpadłam do biblioteki, w której było mnóstwo książek. Potem na stołówkę oraz salę gimnastyczną. Zaskoczył mnie fakt, że są zajęcia pozalekcyjne takie jak jazda konna. Poznałam także moją nauczycielkę - pannę Sofię. Była miła, aż za bardzo. Numer mojego pokoju to 205., mieszkałam oczywiście z dwoma dziewczynami. Luce to zwykła dziewczyna z niebieskimi oczami i czarnymi włosami, aż do ramion a ta druga to Stephanie z farbowanymi rudymi włosami. Na ogół nie mówiły zbyt wiele. Chociaż to i dobrze, bo nie zniosłabym ich w innej postaci. No a co do planu: jestem nawet zadowolona. Gdy opuszczałam dawny dom pomyślałam, że będzie mi brakować wszystkich z watahy.
Panna Sofia zapoznała mnie z wszystkimi. Luce i jej koleżanka po jakimś czasie w końcu się otwarły i zaczęły normalnie ze mną rozmawiać. Nie słyszałam ich zbytnio, gdyż uczyłam się na jutrzejszy sprawdzian z biologii.
- Co za szczęście. Jutro test. - powiedziałam z nieszczerym uśmiechem.
- Udało się. Będę miała jak ściągać. - Luce spojrzała na mnie. Zaśmiała się.
- Taaa... jasne... - położyłam się na łóżko.
Ta druga rozmawiała przez telefon. Rodzice.
- Chodź pójdziemy do biblioteki - pociągnęła mnie Luce za rękę. Wstałam no i poszłyśmy.
< c.d.n>
Uwagi: Nadal nie wiem, co ma oznaczać "..". "Pójdziemy" piszemy przez "ó".
Subskrybuj:
Posty (Atom)