Spojrzał w dół na małą waderę.
-Witaj - powiedziałem poważnie ale uprzejmie.
- Cze-cześć - wyjąkała przestraszona wadera.
- Nie bój się - uśmiechnąłem się zachęcająco - Wiesz gdzie w ogóle biegniesz?
- Mam nadzieje, że w dobrą stronę - uśmiechnęła się nadal przestraszona.
Zaczął nie oczekiwanie padać deszcz.
- Chodź zanim przemokniesz - utworzyłem portal i wskazałem go łapą młodej waderze.
- Na pewno nic mi nie zrobisz? - zadrżała.
- Nie. Służę pomocą dziś, bo mam dobry humor - zaśmiałem się.
Wadera niepewnie się uśmiechnęła i powoli weszła do portalu, a ja za
nią. Przenieśliśmy się do mojej jaskini, gdzie mieliśmy schron przed
deszczem. Niebo rozdarł czerwony piorun.
- To Sora ma zabawę teraz - zaśmiałem się podziwiając przeróżne kształty piorunów.
- Kto to Sora?-zapytała się wadera.
- Moja... Przyjaciółka - uśmiechnąłem się - No dobra, jak masz na imię?
- Sa-sa-Saphire - wyjąkała.
- Miło mi cię poznać, jestem Tsume - odpowiedziałem - Co cię tu sprowadza?
- Szukam ciotki - patrzyła w dal - Znasz Iloriel?
- Jasne. Lubie ją, ale ma pazurki - zaśmiałem się - To twoja ciocia?
- Yhym - przytaknęła.
- Uuu... Kochana to masz odpałową ciotkę - zrobiłem głupią minę do szczeniaka
rozbawiło - Jak Sora się znudzi mogę, cię do niej zaprowadzić.
- Dobrze - uśmiechnęła się mała wilczyca.
<Saphire?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
wtorek, 29 lipca 2014
Od Tamorayn'a "Moja Historia cz.1" (cd. Desari)
Urodziłem się w według innych kochającej rodzinie, ale to była nie
prawda. Matka z siostrą były jedynie dobre, dwóch starszych braci i
ojciec byli tylko z pozoru dobrzy. W rzeczywistości ojciec bił i poniżał
matkę i siostrę - Lisę, a bracia mu pomagali. Kiedy zacząłem przymusowe
nauki od ojca, uczyłem się bez wymówek, jemu jednak nigdy się nic nie
podobało chwalił jedynie moich starszych braci – Jaspera i Altara. Po
jakimś czasie urodził się jeszcze mały wilczek, miałem wtedy rok. Dostał
na imię Wolverine. Wolverine był także dobry jak ja, Lisa i mama. On
jednak był bardziej pewny siebie, odważny i szczerze nienawidził Ojca,
Jaspera i Altara. On jako pierwszy zawsze się im postawiał. Kiedyś
ojciec (nazywał się Kasper) tak się zdenerwował że mocno ugryzł mnie,
Wolverina i jeszcze mocniej Lise i mamę. Zabił je. Nawet się z tego
ucieszył.
Minęło trochę czasu, kiedy z bratem udało nam się uciec. Biegliśmy i biegliśmy coraz szybciej gdy zobaczyliśmy że bracia i ojciec nas gonią. Jednak Wolverin zwalniał w końcu go dopadli. Słyszałem jak mówi żebym biegł coraz szybciej. Następnie był tylko pisk. Odwróciłem się i zobaczyłem że mój najmłodszy brat leży na ziemi martwy. Wtedy naprawdę się wnerwiłem. Pobiegłem do nich i zrobiłem im cele. Ona jednak nie była mocna i się zawaliła, zabijając złą trójkę. Jestem mordercą – pomyślałem. Podszedłem do brata i go ożywiłem. Powiedział jednak, że chce zostać duchem i zawsze być przy mnie, powiedział że odnajdzie Lise i mamę i zawsze będą obok mnie. Wzruszyłem się. Powiedziałem że nie, niech żyje i cieszy się wolnością. Jednak taka była jego wola. Spełniłem ją i odtąd zawsze są przy mnie, czasem ich widzę i zawsze słyszę.
Chodziłem tak zamyślony, wspominając. Kiedy przez przypadek prawie „potrąciłem” waderę. Była czarna i według mnie powalająco piękna.
- Przepraszam, że cię nie zauważyłem. Jest tu gdzieś jakaś wataha? – uśmiechnąłem się – A tak w ogóle nazywam się Tamorayn, czyli po prostu Rayn. A ty?
<Desari?>
Minęło trochę czasu, kiedy z bratem udało nam się uciec. Biegliśmy i biegliśmy coraz szybciej gdy zobaczyliśmy że bracia i ojciec nas gonią. Jednak Wolverin zwalniał w końcu go dopadli. Słyszałem jak mówi żebym biegł coraz szybciej. Następnie był tylko pisk. Odwróciłem się i zobaczyłem że mój najmłodszy brat leży na ziemi martwy. Wtedy naprawdę się wnerwiłem. Pobiegłem do nich i zrobiłem im cele. Ona jednak nie była mocna i się zawaliła, zabijając złą trójkę. Jestem mordercą – pomyślałem. Podszedłem do brata i go ożywiłem. Powiedział jednak, że chce zostać duchem i zawsze być przy mnie, powiedział że odnajdzie Lise i mamę i zawsze będą obok mnie. Wzruszyłem się. Powiedziałem że nie, niech żyje i cieszy się wolnością. Jednak taka była jego wola. Spełniłem ją i odtąd zawsze są przy mnie, czasem ich widzę i zawsze słyszę.
Chodziłem tak zamyślony, wspominając. Kiedy przez przypadek prawie „potrąciłem” waderę. Była czarna i według mnie powalająco piękna.
- Przepraszam, że cię nie zauważyłem. Jest tu gdzieś jakaś wataha? – uśmiechnąłem się – A tak w ogóle nazywam się Tamorayn, czyli po prostu Rayn. A ty?
<Desari?>
500 postów
Trochę spóźnione, ale...
Świętujemy! Mamy 500 postów!!!
Każdy wilk otrzyma po 5 pkt. (jak będzie 600 postów - 6 pkt., 700 postów - 7 pkt. itd., więc naprawdę watro)!
Świętujemy! Mamy 500 postów!!!
Każdy wilk otrzyma po 5 pkt. (jak będzie 600 postów - 6 pkt., 700 postów - 7 pkt. itd., więc naprawdę watro)!
Od Desari "Odejść czy zostać cz. 7" (cd. Percy)
- Według proroctwa tylko dwie osoby są w stanie to zrobić... - szepnęłam.
- A kim jest druga osoba? - spytał, zerkając na mnie.
- Ja... To nie ważne. - ugryzłam się w język, ganiąc się za te słowa.
Znów milczeliśmy, spuściłam wzrok.
- Czy proroctwo mówi coś jeszcze? - przerwał ciszę.
- Ono jest przerwane. Nie wiem, jak się kończy. Według niego, Ojciec wejdzie w moje ciało, zniszczy całą populację istot na Ziemi i otworzy portal do kolejnego wymiaru, a ja pójdę z Nim, pozbawiona uczuć i duszy... Ale nie ma dalszej części. Widzę tylko portal i Nas przed nim...
- Więc skąd masz przypuszczenia, że z Nim pójdziesz? - spytał, próbując mnie pocieszyć.
- Bo to oczywiste... - niestety, nikt nie umiał mnie " pocieszyć ".
- Czemu nie zginęłam, kiedy była taka okazja?... - mruczałam pod nosem.
- Czemu matka mnie nie zabiła, skoro jestem dzieckiem demona...
Percy spojrzał na mnie już zdenerwowany moim użalaniem się.
- Bo w ciebie wierzyła. Ciągle w ciebie wierzy. - uśmiechnął się.
Próbowałam odwzajemnić uśmiech, ale zamiast niego na moim pysku pojawił się tylko dziwny grymas.
- Dziękuję ci za tą rozmowę... I przepraszam, że przeszkodziłam w treningu. Może lepiej już pójdę... - wstałam i ruszyłam powoli w stronę jaskiń.
<Cd. Percy. Wybacz, że krótkie ale jakoś nie miałam weny do tego opka.>
- A kim jest druga osoba? - spytał, zerkając na mnie.
- Ja... To nie ważne. - ugryzłam się w język, ganiąc się za te słowa.
Znów milczeliśmy, spuściłam wzrok.
- Czy proroctwo mówi coś jeszcze? - przerwał ciszę.
- Ono jest przerwane. Nie wiem, jak się kończy. Według niego, Ojciec wejdzie w moje ciało, zniszczy całą populację istot na Ziemi i otworzy portal do kolejnego wymiaru, a ja pójdę z Nim, pozbawiona uczuć i duszy... Ale nie ma dalszej części. Widzę tylko portal i Nas przed nim...
- Więc skąd masz przypuszczenia, że z Nim pójdziesz? - spytał, próbując mnie pocieszyć.
- Bo to oczywiste... - niestety, nikt nie umiał mnie " pocieszyć ".
- Czemu nie zginęłam, kiedy była taka okazja?... - mruczałam pod nosem.
- Czemu matka mnie nie zabiła, skoro jestem dzieckiem demona...
Percy spojrzał na mnie już zdenerwowany moim użalaniem się.
- Bo w ciebie wierzyła. Ciągle w ciebie wierzy. - uśmiechnął się.
Próbowałam odwzajemnić uśmiech, ale zamiast niego na moim pysku pojawił się tylko dziwny grymas.
- Dziękuję ci za tą rozmowę... I przepraszam, że przeszkodziłam w treningu. Może lepiej już pójdę... - wstałam i ruszyłam powoli w stronę jaskiń.
<Cd. Percy. Wybacz, że krótkie ale jakoś nie miałam weny do tego opka.>
Subskrybuj:
Posty (Atom)