Przez cały czas Kiiyuko przyglądała mi się nieufnie, ale ja to odrobinkę
rozumiałam. Po chwili westchnęła i powiedziała, że mogę zostać.
- Jak chcesz to się u nas zatrzymaj na jakiś czas, to pomyślimy nad jakimś rozwiązaniem.
- Dziękuję, jesteście dla mnie tacy dobrzy.
Kiiyuko przewróciła oczami,a ja podeszłam do wyjścia, lecz w połowie drogi się zatrzymałam.
- Zapewne się zastanawiasz czemu moich ran i innych oznak tortur nie widać.
- Owszem.
- Moja matka najpierw mnie torturowała i dręczyła, bo podobno jestem jej
najgorszą porażką, a potem uleczała i zaczynała od nowa tortury. I jeszcze
jedno, zrozumiem jeżeli będziecie nieufni w stosunku do mnie, ja też taka
bym była, na waszym miejscu.
- Do czego zmierzasz?
- Że, chociaż urodziłam się jako córka Asai - imię mojej matki
wypowiedziałam takim tonem, jakby to było najgorsze przekleństwo - i
Śmierci, nie jestem ani moją matką, ani moim ojcem. Jestem tylko
niepozytywnie nastawioną do życia waderą, która przez całe życie nie
zaznała ani odrobiny miłości, współczucia, troski i nigdy nie miała
przyjaciół, więc nie dziwcie się jeżeli będę oschła, wredna albo
okropna, ja po prostu inna nie potrafię być.
<Kiiyuko?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
sobota, 19 lipca 2014
Od Nasari "Moja (jakby) nowa wataha cz.1" (cd. Kai)
Moja wataha już nie istniała... Rodzicie i rodzeństwo oraz inni członkowie zostali zabici, przez Ashibę - wroga mojej watahy.
- Znajdę cię Ashiba! Znajdę! i zabiję... - pomyślałam
Rozglądałam się. Nagle zauważyłam stado wilków, a raczej ich osadę.
Schowałam się w trawie. Nagle jakiś wilk zauważył mnie i podszedł.
- Co się tak chowasz? - schylił głowę i popatrzył mi w oczy.
- J...J..ja? Nie, skądże! - wstałam zrywając kontakt wzrokowy
- No przecież widzę. Jesteś w tych terenach nowa? - wilk zmieszał się.
- Tak, a ty to kto?
- To raczej ja powinienem cię o to spytać - uśmiechnął się
- Jestem Nasari - zarumieniłam się i odwróciłam wzrok
- Ja jestem Kai - znowu się uśmiechnął - Chodź, oprowadzę cię
Poszłam za samcem zainteresowana. Wpatrywałam się w niego jak by był moją miłością życia.
- Otrząśnij się Nasari! Ziemia do Nasari! - pomyślałam..
<Kai?>
- Znajdę cię Ashiba! Znajdę! i zabiję... - pomyślałam
Rozglądałam się. Nagle zauważyłam stado wilków, a raczej ich osadę.
Schowałam się w trawie. Nagle jakiś wilk zauważył mnie i podszedł.
- Co się tak chowasz? - schylił głowę i popatrzył mi w oczy.
- J...J..ja? Nie, skądże! - wstałam zrywając kontakt wzrokowy
- No przecież widzę. Jesteś w tych terenach nowa? - wilk zmieszał się.
- Tak, a ty to kto?
- To raczej ja powinienem cię o to spytać - uśmiechnął się
- Jestem Nasari - zarumieniłam się i odwróciłam wzrok
- Ja jestem Kai - znowu się uśmiechnął - Chodź, oprowadzę cię
Poszłam za samcem zainteresowana. Wpatrywałam się w niego jak by był moją miłością życia.
- Otrząśnij się Nasari! Ziemia do Nasari! - pomyślałam..
<Kai?>
Od Kiiyuko "Nowe wcielenie cz.4" (cd. Sofferenza Morte)
Coś mi nie pasowało...
- Ile masz lat? - zapytałam marszcząc brwi.
- Trzy.
- Kiedy miałaś urodziny?
- Jakiś tydzień temu.
Wyglądało na to, że jesteśmy w podobnym wieku. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby Asai miała dzieci... Coś było zdecydowanie nie tak, ale nie miałam pojęcia co. Ona sama nie miała na swoim ciele żadnych ran czy blizn, które świadczyłyby o tym, że mówi prawdę. No cóż, może rany jej się szybko goją tak jak mi? Mówi się trudno, kiedy indziej o tym pomyślę. Jakoś tak nie za bardzo jej ufałam z nieznanych mi przyczyn...
- Przyszłaś do nas, by od niej uciec? - zapytałam.
- Tak, dokładnie. - odparła ze łzami w oczach. Wzruszyłam ramionami i odparłam chłodno:
- Jak chcesz to się u nas zatrzymaj na jakiś czas, to pomyślimy nad jakimś rozwiązaniem.
<Sofferenza Morte?>
- Ile masz lat? - zapytałam marszcząc brwi.
- Trzy.
- Kiedy miałaś urodziny?
- Jakiś tydzień temu.
Wyglądało na to, że jesteśmy w podobnym wieku. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby Asai miała dzieci... Coś było zdecydowanie nie tak, ale nie miałam pojęcia co. Ona sama nie miała na swoim ciele żadnych ran czy blizn, które świadczyłyby o tym, że mówi prawdę. No cóż, może rany jej się szybko goją tak jak mi? Mówi się trudno, kiedy indziej o tym pomyślę. Jakoś tak nie za bardzo jej ufałam z nieznanych mi przyczyn...
- Przyszłaś do nas, by od niej uciec? - zapytałam.
- Tak, dokładnie. - odparła ze łzami w oczach. Wzruszyłam ramionami i odparłam chłodno:
- Jak chcesz to się u nas zatrzymaj na jakiś czas, to pomyślimy nad jakimś rozwiązaniem.
<Sofferenza Morte?>
piątek, 18 lipca 2014
Od Sofferenzy Morte "(Nie)czysta gra cz.1" (cd. Shadow)
Kilka dni po moim "dołączeniu" do watahy miałam sen. Śniła mi się moja
matka, która coś do mnie mówiła: "Sofferenze, jutro przyjdzie do Ciebie
jeden z moich zaufanych czarodziejów. Da Ci on truciznę. Macie się spotkać
w lesie poza terenami watahy. Reszty dowiesz się od niego."
***
Poszłam do lasu, gdzie byłam umówiona z czarodziejem wysłanym przez moją matkę. Spojrzałam czy nikt mnie nie śledzi i wyszłam z krzaków, aby spotkać się z Shillą, bo tak nazywał się ten czarodziej.

- Czy to ty jesteś Sofferenze Motre?
- Owszem, to ja. A ty to...
- Shilla. Twoja matka wysłała mnie aby dać Ci tą truciznę.
- A jak ona działa?
- Wlewasz zawartość do wodopoju, z którego pije tutejsza zwierzyna. Potem zwierzęta piją wodę i umierają, a głodująca wataha jest łatwą do zdobycia.
Shilla podała mi fiolkę z czarnym płynem.

- A kiedy mam to zrobić?
- Najlepiej w nocy.
- Dobrze. Powiedz mojej matce.że wkrótce zacznę działać.
- Dobrze.
Po chwili Shilli już nie było,a ja powróciłam na teren watahy, jakby nic się nie zdarzyło. Fiolkę miałam cały czas przy sobie.
***
Upewniłam się, że wszyscy śpią i poszłam do wodopoju. Kiedy byłam na miejscu odkręciłam fiolkę i wlałam zawartość do wody, a fiolkę i korek zniszczyłam. Po chwili powietrze wypełniło się zapachem zgnilizny i śmierci, zapachu wśród, którego się wychowywałam. Lecz, niestety, po chwili powietrze było znowu "normalne". Stałam tam jeszcze chwilę i postanowiłam wrócić. Przez całą drogę zastanawiałam się jaką minę będzie miała Kiiyuko, gdy zobaczy, że cała zwierzyna padła, jak padnie wkrótce jej wataha przed moją matką. Mój pysk wykrzywił się w szaleńczym uśmiechu, który po chwili znikł tak szybko, jak się pojawił. Nagle spotkałam jakiegoś wilka.
-Sofferenze Motre, ależ ty wyrosłaś!
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Czy my się znamy?
<Shadow?>
***
Poszłam do lasu, gdzie byłam umówiona z czarodziejem wysłanym przez moją matkę. Spojrzałam czy nikt mnie nie śledzi i wyszłam z krzaków, aby spotkać się z Shillą, bo tak nazywał się ten czarodziej.

- Czy to ty jesteś Sofferenze Motre?
- Owszem, to ja. A ty to...
- Shilla. Twoja matka wysłała mnie aby dać Ci tą truciznę.
- A jak ona działa?
- Wlewasz zawartość do wodopoju, z którego pije tutejsza zwierzyna. Potem zwierzęta piją wodę i umierają, a głodująca wataha jest łatwą do zdobycia.
Shilla podała mi fiolkę z czarnym płynem.

- A kiedy mam to zrobić?
- Najlepiej w nocy.
- Dobrze. Powiedz mojej matce.że wkrótce zacznę działać.
- Dobrze.
Po chwili Shilli już nie było,a ja powróciłam na teren watahy, jakby nic się nie zdarzyło. Fiolkę miałam cały czas przy sobie.
***
Upewniłam się, że wszyscy śpią i poszłam do wodopoju. Kiedy byłam na miejscu odkręciłam fiolkę i wlałam zawartość do wody, a fiolkę i korek zniszczyłam. Po chwili powietrze wypełniło się zapachem zgnilizny i śmierci, zapachu wśród, którego się wychowywałam. Lecz, niestety, po chwili powietrze było znowu "normalne". Stałam tam jeszcze chwilę i postanowiłam wrócić. Przez całą drogę zastanawiałam się jaką minę będzie miała Kiiyuko, gdy zobaczy, że cała zwierzyna padła, jak padnie wkrótce jej wataha przed moją matką. Mój pysk wykrzywił się w szaleńczym uśmiechu, który po chwili znikł tak szybko, jak się pojawił. Nagle spotkałam jakiegoś wilka.
-Sofferenze Motre, ależ ty wyrosłaś!
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Czy my się znamy?
<Shadow?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)