Niech to! Zrobił unik, dodatkowo kopnął mnie, że straciłam równowagę, po krótkim locie uderzyłam się w ścianę więzienia i upadłam, a gdy chciałam się podnieść, przydusił mnie swoją nogą, tak, że nie mogłam się podnieść... Wstrętny! I co teraz zrobić? Gdy tak się gorączkowałam powiedział:
- To odpowiesz grzecznie?
- Nigdy!
- Czyżby? - powiedział lekko się śmiejąc, jakbym powiedziała coś zabawnego. Muszę go jakoś zaskoczyć, albo czymś zająć, tak żebym miała chwilkę na ucieczkę... A no tak, jeszcze to jakieś dziwne więzienie. Nie wyglądało na łatwe do pokonania. Z zamyślenia wyrwało mnie jego pytanie:
- Spytam jeszcze raz: jak się nazywasz?
- Czy to takie ważne i czego ode mnie chcesz? Czemu mnie zaczepiasz? - powiedziałam już wściekła. Traciłam dla niego cierpliwość, bo nic nie jest wieczne...
<Thresh? Nie zapomnij tylko, że jestem nieśmiertelna>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
środa, 12 lutego 2014
Od Thresh'a "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.1" (cd. Kiiyuko)
Błąkam się po świecie już od ponad 2000 lat. Moim zadaniem jest łapanie
zabłąkanych dusz do mojej latarni. Nigdy nie zastanawiałem się nad moim
pochodzeniem, bądź osobie, która mnie stworzyła. Od samego początku
błąkam się sam…
---
Był wieczór. Szedłem przez las. Poszukiwałem jakiejś bezbronnej duszyczki, którą mógłbym złapać. Usłyszałem jak coś poruszyło się w krzakach. Rzuciłem tam moją latarnię, aby sprawdzić co to. Nic nie zauważyłem. Bez zastanowienia poszedłem dalej. Intuicja mówiła mi jednak, że coś jest nie tak. Zacząłem szukać.
-Wyjdź i pobaw się – powiedziałem rozświetlając sobie drogę. Ponownie usłyszałem szelest, tylko tym razem za sobą. Odwróciłem się i otworzyłem latarnię. –Skujcie ich! – kilka dusz wyleciało z środka i przeszukało cały teren wokół mnie.
-Puść mnie – powiedziała oburzona wadera. Zmieniła się w człowieka.
-Dlaczego mnie śledziłaś? –podszedłem do niej.
-Ponieważ znajdujesz się na terenie mojej watahy? Wyglądasz na złego typa – popatrzyła na mnie od góry do dołu.
-Ja? Zły? Haha, możliwe… –zmieniłem się w człowieka i uśmiechnąłem się upiornie. Stworzyłem wokół nas więzienie. Dusze z powrotem schowałem do latarni. Dziewczyna upadła na ziemię, a ja usiadłem po turecku. – No to teraz jak na spowiedzi. Kim jesteś?
-Wstrzymuję się od odpowiedzi – skrzyżowała ręce na piersi i odwróciła głowę.
-Zacznijmy jeszcze raz. Jak masz na imię.
-Nie odpowiem. To koniec przesłuchania – wstała.
-Nie skarbie. To ja mówię kiedy jest koniec – podbiegła do mnie i przewróciła mnie na ziemię. Wycelowała pięścią w twarz.
-Nie kochany, to a mówię kiedy jest koniec.
<Kiiyuko?>
---
Był wieczór. Szedłem przez las. Poszukiwałem jakiejś bezbronnej duszyczki, którą mógłbym złapać. Usłyszałem jak coś poruszyło się w krzakach. Rzuciłem tam moją latarnię, aby sprawdzić co to. Nic nie zauważyłem. Bez zastanowienia poszedłem dalej. Intuicja mówiła mi jednak, że coś jest nie tak. Zacząłem szukać.
-Wyjdź i pobaw się – powiedziałem rozświetlając sobie drogę. Ponownie usłyszałem szelest, tylko tym razem za sobą. Odwróciłem się i otworzyłem latarnię. –Skujcie ich! – kilka dusz wyleciało z środka i przeszukało cały teren wokół mnie.
-Puść mnie – powiedziała oburzona wadera. Zmieniła się w człowieka.
-Dlaczego mnie śledziłaś? –podszedłem do niej.
-Ponieważ znajdujesz się na terenie mojej watahy? Wyglądasz na złego typa – popatrzyła na mnie od góry do dołu.
-Ja? Zły? Haha, możliwe… –zmieniłem się w człowieka i uśmiechnąłem się upiornie. Stworzyłem wokół nas więzienie. Dusze z powrotem schowałem do latarni. Dziewczyna upadła na ziemię, a ja usiadłem po turecku. – No to teraz jak na spowiedzi. Kim jesteś?
-Wstrzymuję się od odpowiedzi – skrzyżowała ręce na piersi i odwróciła głowę.
-Zacznijmy jeszcze raz. Jak masz na imię.
-Nie odpowiem. To koniec przesłuchania – wstała.
-Nie skarbie. To ja mówię kiedy jest koniec – podbiegła do mnie i przewróciła mnie na ziemię. Wycelowała pięścią w twarz.
-Nie kochany, to a mówię kiedy jest koniec.
<Kiiyuko?>
Od Oliwki "Spotkanie Oliweczki"
Kiedyś, gdy spacerowałam przez las i bawiłam się zarazem z moją siostrą Faantaasią, to
oddaliłam się ciut za daleko, chcąc zrobić jej kawał i z po chwili z przerażeniem stwierdziłam, że jej nie ma... Więc z braku innych pomysłów spanikowana szłam i szłam, aż nareszcie doszłam do jakiejś
groty. Później przewyższyła mnie moja ciekawość, co może być na końcu groty... "Może skarb?" pomyślała i poszłam przed siebie. Po kilku minutach oślepiło mnie nagłe światło i zauważyłam, że jestem w jakimś innym lesie, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Nie
wiedziałam co mam robić, ale na szczęście ktoś nadchodził, więc
poprosiłam tego kogoś o pomoc. Ten ktoś, był kotem, a właściwie małą kotką, więc mi się wydało odrobinkę dziwne, bo co taki kot mógłby robić w lesie? Zapytałam ją o to, a ona mi wyjaśniła, że jest kotem z magicznymi zdolnościami. Przedstawiła mi się. Nazywała się Oliweczka. Następnie i ja się przedstawiłam i mała kotka wyprowadziła mnie stąd i spojrzała na mnie z powagą i zapytała:
- Mogę zostać twoją towarzyszką? Czuję, ze jest nam to pisane - byłam trochę zdziwiona na te słowa, i odpowiedziałam:
- Skoro tak mówisz, to zgoda.
Potem razem odnalazłyśmy Faantaasię i wszystko jej wyjaśniłyśmy. Tak Oliweczka została moją towarzyszką i przyjaciółką na dobre i złe.
- Mogę zostać twoją towarzyszką? Czuję, ze jest nam to pisane - byłam trochę zdziwiona na te słowa, i odpowiedziałam:
- Skoro tak mówisz, to zgoda.
Potem razem odnalazłyśmy Faantaasię i wszystko jej wyjaśniłyśmy. Tak Oliweczka została moją towarzyszką i przyjaciółką na dobre i złe.
wtorek, 11 lutego 2014
Od Ice "Moja historia cz.1" (cd. Blade lub Kiiyuko)
Nie pamiętam swojej prawdziwej rodziny, pamiętam tylko, że zawsze były
przy mnie smoki. Miałam przyszywaną smoczą mamę i siostrę - Nigerię i
Glację. Smoki nazwały mnie Ice, co w innym języku oznacza lód.
Wychowywałam się wraz z magicznymi gadami, aż stałam się dorosłą
wilczycą.
Żyjąc wśród nich uświadomiłam sobie, że w życiu nie widziałam świata poza śnieżnymi górami ani żadnej innej istoty podobnej do mnie.
Pewnego dnia postanowiłam, że wyruszę w podróż w poszukiwaniu innych wilków. Na pożegnanie dostałam od Nigerii flakonik ze smoczymi łzami, które świecą gdy zbliża się niebezpieczeństwo.
Wyruszyłam. Wędrowałam przez jakieś trzy tygodnie...
Gdy znalazłam się w śnieżnym lesie mój flakonik zaczął świecić. Obróciłam się i zobaczyłam czarną wilczycę biegnącą w moim kierunku. Ustawiłam się w pozycji bojowej i zaczęła się walka. Ugryzłam ją w grzbiet. Ta naskoczyła na mnie i zatopiła w mojej szyi swoje kły. Zauważyłam, że ma je pokryte jakąś dziwną cieczą ( chyba trucizną). Upadłam na śnieg zostawiając ślady krwi na białym puchu. W tym momencie wszystko się urwało...
Obudziłam się w jakiejś jaskini. Wokół mnie krążyły dwa inne wilki.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam półprzytomnie.
- Na terenach watahy magicznych wilków - odpowiedziała wilczyca.
- A kim wy jesteście?
- Ja Kiiyuko, a ten to Blade - powiedziała.
- Aha. Cóż nie będę robić kłopotu, już sobie idę. Chciałam wstać, ale z powrotem upadłam na ziemię.
- Poczekaj, trzeba cię wyleczyć - zawołał Blade.
Żyjąc wśród nich uświadomiłam sobie, że w życiu nie widziałam świata poza śnieżnymi górami ani żadnej innej istoty podobnej do mnie.
Pewnego dnia postanowiłam, że wyruszę w podróż w poszukiwaniu innych wilków. Na pożegnanie dostałam od Nigerii flakonik ze smoczymi łzami, które świecą gdy zbliża się niebezpieczeństwo.
Wyruszyłam. Wędrowałam przez jakieś trzy tygodnie...
Gdy znalazłam się w śnieżnym lesie mój flakonik zaczął świecić. Obróciłam się i zobaczyłam czarną wilczycę biegnącą w moim kierunku. Ustawiłam się w pozycji bojowej i zaczęła się walka. Ugryzłam ją w grzbiet. Ta naskoczyła na mnie i zatopiła w mojej szyi swoje kły. Zauważyłam, że ma je pokryte jakąś dziwną cieczą ( chyba trucizną). Upadłam na śnieg zostawiając ślady krwi na białym puchu. W tym momencie wszystko się urwało...
Obudziłam się w jakiejś jaskini. Wokół mnie krążyły dwa inne wilki.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam półprzytomnie.
- Na terenach watahy magicznych wilków - odpowiedziała wilczyca.
- A kim wy jesteście?
- Ja Kiiyuko, a ten to Blade - powiedziała.
- Aha. Cóż nie będę robić kłopotu, już sobie idę. Chciałam wstać, ale z powrotem upadłam na ziemię.
- Poczekaj, trzeba cię wyleczyć - zawołał Blade.
Subskrybuj:
Posty (Atom)