Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

niedziela, 22 grudnia 2013

Cd. Leo/Shadow "Nasza przyjaźń... cz.42" (cd. Kiiyuko)

- Och... To chyba... Dobrze prawda? - zapytałem lekko wstrząśnięty
- Tak - uśmiechnęła się Kii - A teraz może zrobimy więcej tego wywaru i wrócimy do watahy?
- Dobry pomysł. Póki nie zacznie się ściemniać - odparł Rix
Tak spędziliśmy najbliższy czas i kiedy powoli słońce zaczynało zachodzić, byliśmy w połowie drogi do swoich nor. To było takie dziwne uczucie. Nie być odrzucanym przez innych. Byciem sobą. Po raz pierwszy dłużej od bardzo długa. Nawet nie wiem ile mam lat. Ale o teraz nie jest ważne. Spojrzałem na Kii rozmawiającą z Rix'em. Ważne, że mam przyjaciół. Muszę jeszcze o coś zapytać ważnego Kii, co nie dawało mi spokoju, więc przerywając ich pogawędkę powiedziałem:
- Gdzie jest Trey?

<Kii?>

Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.41" (cd. Shadow lub Kiiyuko)

- Leo! - pomogłem mu wstać
- Co to wszystko znaczy? - dopytywali się mnie.
Chwilę pomyślałem.
- Ten eliksir regeneruje siły i sprawia, że rany się goją. Może i Twoja ''choroba'' też podlega działaniu róży.
Popatrzył na mnie z przechylonym łbem. Wywróciłem oczami.
- To znaczy, że za dnia będziesz w swojej normalnej postaci, czyli wilkiem o imieniu Leo, a w nocy staniesz się Shadow'em. Lecz gdy zrobisz coś dobrego, przed zapadnięciem zmroku, w nocy też będziesz Leonem.

<Shadow, Kiiyuko?>

Cd. Kiiyuko "Nasza przyjaźń... cz.40" (cd. Onurix)

- Już! Pij! - wrzasnęłam podając mu eliksir
- Eh... - mruknął, po czym się przewrócił, jak pijany.
- Leo! - krzynęłam patrząc jak nieprzytomny leży, w nadziei, ze zaraz się podniesie
- Podać mu? Nie jest za późno? - zestresowana powiedziałam do Rix'a
- Nie wiem, ale warto spróbować
Na te słowa podeszłam do niego i ku mojemu przerażeniu jego sierść ciemniała... Uchyliłam mu usta, wlałam płyn i przechyliłam tak głowę, że połknął. Nic innego się nie stało, jak tylko miał spowrotem swoje dawne kolory, jako Leo. Nie budził się.
- Leo? - szepnęłam przerażona myślą, że umarł. Na szczęście za chwilę uchylił lekko powieki i popatrzył na nas i powiedział:
- Co się stało?
- Jesteś zdrowy! - krzyknęłam, ale potem spoważniałam - Chyba... Jak się czujesz?
- Dziwnie. Trochę kręci mi się w głowie.
- Co to może oznaczać? - spojrzałam na Rix'a, bo on jako jedyny wiedział więcej o tej roślinie

<Onurix?>

Cd. Onurix "Nasza przyjaźń... cz.39" (cd. Kiiyuko)

Strasznie było mi żal Lea, ale gdy jest super wilkiem to takiego czasu z nim nie można zmarnować.
- Ok, szukamy tej róży! - powiedziałem
- Jesteśmy w lesie zakochanych... ciekawe dlaczego tu rośnie - zapytał Leo
- Rośnie tu gdyż tu tylko są krzaki różowo- fioletowe, a jej barwa jest fioletowa.
- Aha - odparł basior
- Ok, nosy przy ziemi i szukamy! - zawołała Kii
Ten las wyglądał przepięknie, były w nim super zapachy.
Widziałem, że Kii była zachwycona.
Minęły już 3 minuty.
- O patrzcie! Tam jest jakiś krzak - powiedziałem
- Tylko, że on jest czerwony, a nie różowy - powiedziała Kii
- Możemy zaryzykować - zaoponował Leo
- Utworzę niedużą trąbę powietrzną a ty Kii, nie czujesz bólu to możesz poszukać.
- Jasne! - rzekła
Leo stał i patrzył na mnie.
- Leo, a ty przynieś trochę krystalicznie czystej wody ze źródełka, bo musimy zrobić wywar jak już znajdziemy tę różę.
- Ok, ale to musi mieć przecież kolor różany, jak to zrobimy? - zapytał
- Niewiem, idź szybko! - pośpieszyłem go.
Wyciągłem skrzydła, podniosłem się do góry i obracając się wokół własnej osi, tworzyłem małe tornado.
Najsłabsze kwiaty opadły z krzaka, została jedna czwarta tego co było.
Kii zaczęła przeszukiwać krzaki, kolce zwykłych róż zadawały jej niebolesne ukłucia, ale jednak krew lała się z ran pozostawionych przez kolce.
Leo przytruptał z flakonikiem pełnym wody.
Jego łapy były zniewolone przez dziwne kajdany.
- Zaczyna się - stwierdziła Kii
- Och nie - krzyknął Leo
- Tu jest woda. - powiedział basior
Po chwili Kii przybiegła z fioletową różą w pysku.
- Jest! Jest! - krzyknęliśmy radośnie
Leo otworzył flakonik i skinął głową bym podszedł do niego.
Przyleciałem do niego jak najszybciej.
- Kii, wrzuć różę do flakonika - powiedziałem
Wadera włożyła ją, woda zabarwiła się na fioletowo.
- Barwa ma być różana, tak? - zapytał Leo
- Tak - odparłem
Zauważyłem, że z ran Kii, zaczyna się sączyć krew.
- Kii, podejdź tu - rzekłem
- Leo daj mi flakonik - odparłem
Przyłożyłem flakonik do ran Kiiyuko, z których leciała krew... Woda zabarwiała się na kolor... RÓŻANY!!
Wszyscy uśmiechnęliśmy się szeroko.
Leo nie mógł ustać na łapach, chwiały się mu.
- Kiiyuko, podaj mu wywar! - rozkazałem

<Kiiyuko, dokończ>