Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 26 lipca 2018

Od Torance "Czarne chmury imigrują do nas jak uchodźcy" cz. 6

Listopad 2019r.
Moje rozmowy z Moone tego dnia były dość... mało interesujące. Wilczyca bez Aokigahary wydawała się być znacznie bardziej nieprzyjemna, niż zwykle. Niby nic się nie zmieniło, ale jednak wyczuwałam jej niechęć względem mnie. Stosunkowo szybko zrozumiałam, że ta tolerowała mnie jedynie ze względu na Aoki. Kiedy byłyśmy z Shenem ciężej było to odczuć, bo przy nim Moone zawsze była bardziej powściągliwa. Jak widać przy mnie sytuacja wyglądała podobnie...
Było mi przykro z tego powodu. Myślałam, że mam koleżankę, a teraz okazało się, że ta tak naprawdę nieszczególnie mnie lubiła. Koniec końców siedziałyśmy niedaleko siebie jak zawsze, ale rozmowy się nie kleiły. Po jakimś czasie całkiem zabrakło nam tematów.
Natomiast Shen jak zwykle starał siedzieć jak najbliżej Navri. Wydawał się bardzo z siebie zadowolony, bo mała wilczyca od jakiegoś czasu częściej zgadzała się na spędzanie z nim czasu.
W wolnych chwilach przyglądałam się im z zainteresowaniem. Shen co rusz próbował z nią porozmawiać. A kiedy mała obdarzyła go uśmiechem lub chociaż mu odpowiedziała, samiec z pewnością był najbardziej szczęśliwym szczeniakiem na świecie.
W sumie to pomimo znacznej różnicy wieku, mogliby być całkiem uroczą parą. Zresztą, Shen i tak był dziecinny jak na swój wiek, a Navri z kolei była nad wyraz dojrzała. Czasem miałam wrażenie, że jest ona najmądrzejsza z nas wszystkich. Nigdy nie mieszała się w żadne spory, ogólnie niewiele mówiła, więc wszystkie szczenięce dramaty zdawały się ją omijać. Wydawała się być z tego całkiem zadowolona.
Kilkakrotnie kusiło mnie, żeby podejść i porozmawiać z tą dwójką, jednak się nie odważyłam. Bałam się ich reakcji. Niby Navri nie miałaby nic przeciwko temu, żebyśmy porozmawiały, a Shen zdawał odnosić się do mnie znacznie milej niż przed naszą akcją ratunkową, ale i tak miałam duże obawy. W końcu kolegowałam się z Aoki, a ta nie cieszyła się zbyt dużą sympatią u tej dwójki...
Moje rozmyślania przerwał głos Suzanny, która oznajmiła nam, że lekcja się skończyła i możemy już iść.
- Pójdę zapytać Shena, dobra? - niemal od razu zwróciłam się do Moone.
Wilczyca mruknęła coś na znak zgody i wstała lekko się przy tym przeciągając.
- Będę u Aoki – powiedziała i nie czekając na odpowiedź ruszyła w stronę wyjścia z naszej polany.
Westchnęłam cicho i podeszłam do Shena, który w dalszym ciągu próbował zagadać białą samicę. Głupio było mi przerywać ich rozmowę – o ile tak można było nazwać długie wypowiedzi basiora i oszczędne słowa Navri – ale nie miałam wyjścia. I tak zwlekałam z tym bardzo długo.
- Shen?
Samiec – zresztą podobnie jak jego towarzyszka - zastrzygł uszami i zwrócił łeb w moją stronę.
- Tak? - w jego głosie bez trudu można było dostrzec zdziwienie i zainteresowanie.
- Chciałbyś iść zobaczyć jak miewa się Aoki?
Basior w pierwszej chwili spojrzał na mnie jak na wariatkę, ale już po chwili się zreflektował i zaczął zastanawiać. Ja natomiast czułam jak robi mi się głupio. Przecież nie ma szans, żeby się zgodził.
- Chyba powinienem, prawda? - westchnął głośno.
- Jak chcesz. Do niczego cię nie zmuszam.
Shen ponownie westchnął i zerknął na Navri, która stała pozornie niewzruszona. Widziałam jednak w jej oczach tłumioną ciekawość. No tak, ona o niczym nie wiedziała. Przydałoby się jej to wytłumaczyć w najbliższym czasie...
- Dobra. Pójdę – odezwał się w końcu samiec. - Do jutra, Navri.
- Cześć – uśmiechnęłam się lekko do samicy, która jedynie pokiwała nam głową i poszła w swoją stronę.
- Nie spodziewałam się, że się zgodzisz – powiedziałam po dłuższej ciszy.
Basior zmarszczył brwi.
- Czemu?
- Z tego co wiem, nieszczególnie lubisz Aoki. Zresztą tak samo jak mnie oraz Moone.
Słysząc to, roześmiał się, jednak w jego głosie nie dostrzegłam ani odrobinki rozbawienia.
- Wiesz w ogóle dlaczego? - spytał sucho.
Pokręciłam łbem. Nie miałam pojęcia. Odkąd dołączyłam do tej watahy, ta trójka nie dogadywała się zbyt dobrze. A kiedy pytałam o to Aoki i Moone, te odpowiadały mi zawsze w podobny sposób: „Shen to kretyn. Nie warto się z nim zadawać”. A ze względu na to, że jako pierwsze wyciągnęły do mnie pomocną łapę, wierzyłam im i nie dopytałam więcej. Widocznie nie było o czym mówić.
Jednak w tej chwili Shen zbudził dawno uśpioną ciekawość.
- Nie chciały mi powiedzieć, a z tobą... Powiedzmy, że nie rozmawiałam zbyt wiele, o ile nie liczyć obrażania się wzajemnie – skrzywiłam się.
- Nic dziwnego, że ci nie mówiły – westchnął. - To ten moment, w którym powinienem ci wszystko wyjaśnić, nie?
- Tak, chyba tak – pokiwałam łbem.
Basior ponownie westchnął, jednak nic nie powiedział. Wydawał się być całkowicie pogrążony w myślach. Obawiając się, że odzywając się przerwę naszą cienką nić porozumienia, milczałam.
Po jakimś czasie, Shen przerwał ciszę, która między nami zagościła. Gdy przemówił, jego głos brzmiał całkowicie inaczej niż zwykle. Brakowało w nim rozbawienia i kpiny, tak typowej dla niego.
- Kiedy dołączyłem, bardzo mi się podobały. Zwłaszcza Aoki. Chciałem się z nimi zaprzyjaźnić, jednak na każdą moją próbę, reagowały niechęcią. Ba, były po prostu niewyobrażalnie chamskie. Moone od początku nawet nie udawała, że mnie lubi. Natomiast Aokigahara... - zamilkł na chwilę - Któregoś dnia zebrałem się na odwagę i zapytałem, czy moglibyśmy się spotkać. Zgodziła się. Czekałem na nią cały wieczór i jak pewnie się domyślasz, nie przyszła. Od tego czasu zaczęły mnie jeszcze bardziej prześladować, a ja nie mogłem przecież pozwolić się poniżać. Musiałem się bronić.
Nie wiedziałam kiedy, ale w którymś momencie jego opowieści poczułam łzy w oczach. Było mi go tak mocno żal... Czułam, że nie kłamał i to jeszcze bardziej mnie poruszyło. Zwierzył się mi, przyjaciółce wader, które się nad nim znęcały.
- Jeny, Shen... Nie miałam pojęcia. Przepraszam...
- Przepraszasz? Za co? - zamrugał ze zdezorientowaniem.
- Za wszystko. Miałam cię za dupka. Trzymałam ich stronę, chociaż nie wiedziałam nic o tym wszystkim. Zachowałam się jak idealna przedstawicielka mojego gatunku, jeżeli wiesz, co mam na myśli.
- Może trochę – roześmiał się basior, a ja mu wtórowałam – Też nie zachowałem się w porządku. Kiedy zobaczyłem, że dogadujesz się dobrze z tamtymi dwoma, poczułem do ciebie ogromną niechęć. Stwierdziłem, że musisz być taka jak one, tak naprawdę w ogóle cię nie znając. Nawet nie wyobrażasz sobie jak trudno jest przyznanie się do błędu.
- Błędu? - powtórzyłam zdezorientowana. Totalnie się zgubiłam w tym wszystkim.
Co tu się odwala? - pomyślałam.
Godzisz się ze Skrzydlatym... - uraczył mnie odpowiedzią As.
Pokręciłam łbem z niedowierzaniem. Nie mogłam uwierzyć w to, co się działo.
- Musisz wszystko utrudniać? - westchnął samiec. Wydawał się być zirytowany, jednak nietrudno było dostrzec, że jedynie udawał – Tak, do błędu. Możliwe, że nie jesteś aż tak zła, jak myślałem. Zadowolona?
- Zadowolona – roześmiałam się – Ty również. Chociaż mogłeś darować sobie te wszystkie uwagi względem mojego pochodzenia. To nie było za miłe...
- Och, no tak. Przepraszam? Może zaczniemy wszystko od nowa, co?
- Spoko. W takim razie... Tori jestem – zatrzymałam się i wyciągnęłam łapę w stronę samca.
- Shen – basior również wyciągnął swoją. Zderzyliśmy się lekko łapami naśladując ludzkie powitanie, które czasem można było dostrzec u wilków zmieniających się w ludzi. Oboje uśmiechaliśmy się szeroko.
- Ciekawe ile wytrzymamy bez kłócenia się. Obstawiam jeden dzień.
- Aż tyle? Jeszcze dzisiaj pokłócimy się przynajmniej raz! - zawołał samiec.
- No już bez przesady. Zostawmy ten jeden dzień spokoju.
- Nie da rady.
- Niby dlaczego?
- Bo się nie da.
- Nieprawda.
- Prawda. Już teraz się kłócimy, zauważyłaś?
Zrobiłam głupią minę. Miał rację, ale postanowiłam tego nie przyznać, więc tylko prychnęłam. Shen widząc moje niezadowolenie, roześmiał się.
- Chodź lepiej, co? Moonia pewnie za nami tęskni – powiedział, kiedy się opanował.
Pokiwałam głową. Tak, z pewnością bardzo się niecierpliwiła.
- Za tobą w szczególności – uśmiechnęłam się, żeby basior nie odebrał tego w zły sposób.
- Oczywiście, że tak – mruknął i ruszył biegiem w stronę Wilczego Szpitala.
Roześmiałam się cicho i pobiegłam za moim nowym kolegą. Byłam naprawdę szczęśliwa z tego obrotu akcji...

C.D.N.

Uwagi: Brak.

środa, 25 lipca 2018

Podsumowanie maja i czerwca

Oto i jest jedno z najbardziej spóźnionych podsumowań w dziejach WMW. Możecie mi poklaskać. Zrobiłam je mimo, że minęło dużo czasu minęło od początku lipca dlatego, by Wam nie uniemożliwiać zgarnięcia dodatkowego bonusu za stanowiska, czy też przywileju automatycznego wpisania przeze mnie usprawiedliwienia za niepisanie w lipcu.
Tym razem jednak nie będę się jakoś bardzo rozpisywać, gdyż za kilka dni (mam nadzieję) pojawi się kolejne podsumowanie, gdzie postaram się bardziej rozpisać. Mogę jednak powiedzieć, że wynik z przynajmniej czerwca jest naprawdę ładny i chciałabym specjalnie wyszczególnić za dokonania osoby... A zresztą możecie zobaczyć w rozpisce "kto ile napisał" poniżej dokładne wyniki. Zalecałabym specjalne podziękowania dla właścicieli tych wilków. Kilka innych osób (w tym ja... wybaczcie!) z kolei powinno dostać porządnego kopa w tyłek za to obijanie się. Szczególnie, że połowę z nich widuję na czatach na co dzień i widzę, że nic nie robicie. Nie będzie tak dobrze! Skoro ja mam zamiar wziąć się w garść, to Wy też powinnyście.
Do zobaczenia w kolejnym podsumowaniu!
Pozdrawiam, Suzanna/Hitam/Kai/Joel

Zapraszam na moje trzy inne blogi:
(o ile oczywiście ktoś ma sporo czasu i będzie nadal aktywny i tu, i tam)
Cyberpunk: Jeden z moich najnowszych i za razem aktywny blog w klimacie cyberpunk. Ma dość aktywną fabułę, gdyż prowadzę ją niemal nieustannie, więc sądzę, że jest to dość ciekawe jeśli chodzi o strony tego typu. Każda nowa osoba odgrywa bardzo ważną rolę w akcji. PILNIE POSZUKIWANI NOWI CZŁONKOWIE!
Klany Kotów Magicznego Kryształu: Cztery kocie klany w klimatach książek Erin Hunter pt. "Wojownicy". Niezwykle klimatyczne miejsce. Blog nie całkiem mój, bo jestem tam wyłącznie moderatorem oraz przywódcą Klanu Deszczu. POSZUKIWANI CHĘTNI DO DOŁĄCZENIA!
Wataha Purpurowej Róży: Choć blog jeszcze nie jest ukończony, poszukujemy chętnych do dołączenia. Może to zmotywuje nas do kończenia tej strony, która swoją drogą prezentuje się dość obiecująco. Blog powiązany fabularnie z WMW. POSZUKIWANI CHĘTNI DO DOŁĄCZENIA!

Ponadto zapraszam do korzystania z zapoznania oraz innych przygód. Przypominam również o konkursach.

*****************************
Leniwe Alfy:
Suzanna: 0
Hitam: 0
---------------------------------------------
Gaja: 8 (+2 = 10)
Lind: 7 (+1 = 8) <-- Beta
Navri: 3 (+2 = 5)
Bona Caeli: 2 (+1 = 3) <--- Gamma
Torance: 1 (+2 = 3) <--- Delta
Joel Treunis: 1 (+2 = 3)
Magnus Arvid Eriksen: 1 (+2 = 3)

Aokigahara: 0 (+3 = 3)
Asgrim: 2
Dante: 1 (+0 = 1)
Stella: 0 (+1 = 1)
Leah: 0 (+0 = 0)
Karou: 0 (+0 = 0)
Manahane: 0 (+0 = 0)
Yuki: 0 (+0 = 0)
Kai: 0 (+0 = 0)
Aurelliah: 0 (+0 = 0)
Sohara: 0 (+0 = 0)
Za zostanie Betą dostaje się 15 SG i 40 pkt., Gammą 10 SG i 30 pkt., a Deltą 5 SG i 20 pkt.

Okres próbny ukończyli:
Magnus: 1 (3) (masz czas do 10.08 na napisanie 2 op.!)
Gaja: 8 (10)
**********
Asgrim: 2

Skreślone są te, które nie przeszły. Wilki, które napisały poniżej 4 op. i są dość długo na watasze zostają wyrzucone, a te mające powyżej 4 op. są już pełnoprawnymi członkami. Zaznaczone na fioletowo mają drugą szansę.
Tak, ilość napisanych op. podczas okresu próbnego też ma znaczenie! 

Dodaję po 6 pkt. umiejętności i 3 pkt. mocy każdemu wilkowi (jak to zawsze czynię po podsumowaniu) za kolejny miesiąc członkostwa. 

wtorek, 24 lipca 2018

Loteria do 03.08

Loteria będzie się odbywać regularnie co 5 dni (wtedy również pojawią się wyniki z poprzedniego losowania), a losy można zakupić zwyczajnie informując mnie o tym. Nie istnieje limit, ile kto może ich zakupić, jednak ograniczająca może być dostępna ilość.
Startowo jest to 6 małych, 4 średnie i 2 duże, jednak kolejne można odblokować pisząc opowiadania na festyn. Nie ważne kto, grunt, byleby ktoś. 1 op. = +3 małe, +2 średnie i +1 duży do zakupu możliwego dla każdego z członków stada.
Nie ma pustych losów, a wygrać można naprawdę wiele rzeczy: nie tylko SG, towarzyszów, punkty doświadczenia, pożywienia czy magiczne przedmioty, ale także całkowicie nowe obiekty, których nie można normalnie zdobyć. Zawartość losów przewyższa koszt losu.
Nie musicie się martwić o oszustwo z mojej strony, bo numerki przeznaczane wszystkim postaciom losuję, a listę nagród stworzyłam już wcześniej. Co prawda wyniki znam prędzej, ale oczywiste jest, że nie zdradzę - ot, tajemnica zawodowa.

Wyniki poprzedniej loterii
Magnus
1x mały los: 20 pkt. pożywienia

Joel
1x średni los: koń z Sho, samica

Aktualne losowanie
Małe losy (10 SG)
Numerek 19: wolny
Numerek 22: wolny
Numerek 23: wolny
Numerek 26: wolny
Numerek 28: wolny
Numerek 29: wolny
Numerek 32: wolny
Numerek 33: wolny
Numerek 34: Joel
Numerek 35: wolny
Numerek 36: wolny
Numerek 37: wolny
Numerek 38: wolny
Numerek 39: wolny
Numerek 40: wolny
Numerek 41: wolny
Numerek 42: wolny

Średnie losy (25 SG)
Numerek 14: wolny
Numerek 17: wolny
Numerek 20: wolny
Numerek 21: wolny
Numerek 23: Joel
Numerek 24: wolny
Numerek 25: wolny
Numerek 26: wolny
Numerek 27: wolny
Numerek 28: wolny

Duże losy (50 SG)
Numerek 11: Joel
Numerek 12: wolny
Numerek 13: wolny
Numerek 14: wolny

poniedziałek, 23 lipca 2018

Od Navri "Jestem młodsza, ale nie gorsza" cz. 16

Maj 2020 r.
Po lekcjach poszłyśmy w Góry, by tam upolować najbardziej tłustą kozicę, jaką tylko znajdziemy. Sakura jak się okazało miała najlepszy węch, a jako, że już na lekcjach polowania zdołała poznać zapach każdej z jadalnych zwierząt zamieszkujących nasze tereny, postanowiła robić nam za przewodnika. Poruszałyśmy się cicho, niemal bezszelestnie, a kiedy któraś z nas wydawała zbyt głośne dźwięki, natychmiast dawałam o tym znać. Mój słuch był zdecydowanie najlepszy.
Ostatecznie trafiłyśmy na nie za duże stadko. Sakura nie wyglądała na przekonaną o słuszności mojego pozornie szalonego planu, ale nie mogła mieć pojęcia o tym, że tak naprawdę moje zdolności, w tym polowania, były lepsze niż by się mogło zdawać.
- To którą bierzemy? - zapytała cicho Torance. Wskazałam ruchem głowy największą kozicę, która pasła się nieopodal jeszcze nie zdatnych do jedzenia jagód, idealnie tyłem do nas. Koleżanki cicho się do niej zbliżyły, najbardziej jak tylko mogły. Ja byłam już wystarczająco blisko i jednocześnie w strategicznym punkcie, więc nie ruszyłam się z miejsca.
Pierwsza wyruszyła Sakura, która jako, że była z nas najsłabsza, miała jedynie ją nastraszyć. Kolejna rzuciła się Torance, a na końcu ja. Swoją pracę wykonałam w rekordowym tempie. Nim się obejrzały już była martwa. Ze spokojem usiadłam na ziemi. Musiałam być brudna od krwi. Torance i Sakura zbliżyły się do mnie z rozdziawionymi w zdumieniu pyskami. Pokręciłam tylko głową, dając znak, by o nic nie pytały.
- Idę się umyć. Idźcie już z tym do jaskiń. Spotkamy się po drodze.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Ruszyły niepewnie w swoim kierunku, a ja w swoim. Wymyłam się w nie za dużym górskim stawie. Woda była zimna, ale za to widoki piękne... Czułam się jakbym pływała w chmurach. Niewiele brakowało, a bym się zasiedziała o chwilę zbyt długo. Kiedy opłukałam krew, wyszłam, otrzepałam się i pogalopowałam do koleżanek. Nie zdążyły zajść za daleko, miały problem z przeniesieniem prezentu. Z moją pomocą poszło to znacznie sprawniej.
Ostatecznie dotarłyśmy na miejsce. Byłyśmy w porę. Shen już czekał odrobinę zniecierpliwiony przy wejściu, a widząc kozicę jego oczy zrobiły się okrągłe jak spodki. Kiedy ją położyłyśmy przed nim i odśpiewałyśmy piosenkę urodzinową, której nauczyła nas wczoraj Torance, wciąż wyglądał na zdumionego.
- D-dziękuję - wymamrotał, a po chwili wahania wciągnął kozicę do środka. Musiał być pod wrażeniem.
Okazało się, że jaskinia była wystrojona, a Sohara siedziała w najodleglejszym kącie, tuż obok pokaźnego naczynia wypełnionego wodą, zapewne zabarwioną sokiem jakichś owoców. Było przygotowane również kilka upolowanych myszek, które zostały nabite na patyk, pewnie byśmy mogły je podpiec na ognisku, do tego jakieś prowizoryczne zabawki...
- I jak się podoba? - zapytał podekscytowany Shen.
- Wygląda super! - pochwaliła Torance.
- Kto ostatni przy piniacie, ten zgniłe jajo! - wrzasnęła Sakura.
Oczywiście tym zgniłym jajem byłam ja, bo w przeciwieństwie do pozostałych nie miałam chęci by biec jak oszalała.
***
Ostatecznie dzień spędziłyśmy całkiem miło. Bawiłam się zaskakująco dobrze, mimo, że wymyślone przez Shena i opiekunkę szczeniąt zabawy były skierowane raczej dla osób młodszych. Nigdy mnie to nie bawiło, ale z osobami, które lubiłam, było to jakieś... ciekawsze. Rzucaliśmy do celu, tańczyłyśmy w rytm (o ile jakikolwiek tam istniał) gwizdania Shena, wspominaliśmy pojedyncze głupoty, które nam się przytrafiły w ostatnim czasie, jedliśmy, piliśmy... Na końcu było ognisko przyrządzone przez jakiegoś wilka ognia, prawdopodobnie z Watahy Czarnego Kruka. Nie znałam go nawet z widzenia.
Gdy tak patrzyliśmy na ogień, Sakura przysnęła. Torance musiała ją budzić, by nie przypaliła sobie grzywki. Shen za to usiadł blisko mnie, w dodatku tak bardzo, że dotykaliśmy się ramionami. Nie przeszkadzało mi to. Oparłam się o niego głową. Zrobiło mi się jakoś ciepło na duchu. Aż dziwne, że początkowo nawet nie chciałam przychodzić na to całe przyjęcie, chcąc się w ten czas szkolić razem z tatą.


*Następnego dnia*
Poprzedniego dnia wróciłyśmy do siebie dość późno, więc na lekcji magii byłyśmy wykończone. Kai skwitował to lekkim uśmiechem. Prawdopodobnie doszły go słuchy o przyjęciu urodzinowym Shena, na którym siedziałyśmy do wieczora. Niewykluczone również, że przekazała mu to moja ciotka czy też nawet tata. W końcu z tego co słyszałam byli niegdyś jego uczniami i mieli całkiem niezły kontakt...
- Możecie leżeć, ale nie uśnijcie, proszę - Zaśmiał się. Odpowiedzieliśmy mu przeciągłym mruknięciem.
Tym razem lekcje odbyć się miały na Szczenięcej Polanie. Pogoda była całkiem dogodna, więc nie przeszkadzało nam szczególnie. Przynajmniej było nam ciepło w grzbiet, bo słońce akurat znajdowało się za nami. Słysząc ciche szuranie trawy, zastrzygłam uchem. Twierdząc po zapachu, to  tylko Kai się przemieszczał. Ta myśl mnie uspokoiła. Ponadto w tej chwili w mojej głowie pojawiła się myśl, że lekcje bez Shena to już nie to samo. Nigdy nie było aż tak spokojnie.
- Nikt z was, prócz Moone, którą dzisiaj zwolniłem z zajęć, nie zna swojej mocy - zaczął Kai - Nie ma jej tutaj dlatego, że miała to być lekcja czysto przeznaczona dla was: dla szczeniąt, które nawet nie wiedzą, w którym kierunku dążyć - zrobił krótką pauzę - Z waszych umysłów wyczytałem, że najsilniejsze moce niemal wszystkich będą mieć efekty kinetyczne.
- Niemal? - powtórzyła Torance.
- Niemal, bo za wyjątkiem ciebie. Powinnaś szukać w innym kierunku. Nie jest to żaden żywioł wody, ognia, powietrza, ziemi, czy innych takich. Zupełnie, jak w moim przypadku: mam żywioł umysłu, czasu, oraz jeszcze jeden, tym razem bardziej kinetyczny, ale nadal nieokreślony.
- Można stwierdzić, czy jaki będzie żywioł podstawowy? I jak pan to zrobił, że dało się określić? - pytała tym razem Aoki.
- Każdy ma wokół swojego umysłu aurę mocy o określonym natężeniu, o odpowiedniej barwie czy odczuciu. Jedne są ciepłe, inne chłodne, jeszcze inne się jakby magnetyzują, a pozostałe zdają się być pod tym względem neutralne. Chodzę już tyle lat po tym świecie, że nabrałem intuicji. Nie da się całkowicie precyzyjnie określić na tej podstawie, szczególnie, kiedy ta moc nie jest jeszcze aktywowana. Mogę jedynie przewidywać. Moce niekinetyczne mają słabszą aurę, lecz zwykle bardziej magnetyczną.
Mam moc kinetyczną... - powtórzyłam w myślach, mocniej zaciskając dotychczas zamknięte powieki. Próbowałam skupić się na próbie wyczucia własnej aury, na podstawie której Kai to określił, ale im dłużej próbowałam, tym bardziej pewna byłam, że nic z tego nie wyjdzie. Słyszałam o przypadkach zdolności wyczytywania tego bez żywiołu umysłu, ale albo ja się do tego nie nadawałam, albo robiłam to źle, albo po prostu miałam póki co za słabą moc.
Otworzyłam ślepia i popatrzyłam na nauczyciela. Akurat dyskutował z Torance na temat jego przewidywań na temat jej przyszłych zdolności. Mówił także, że nie użyje żywiołu czasu, by nie psuć nam, ani też sobie, niespodzianki.

<C.D.N.>

Uwagi: Brak.