Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
czwartek, 1 września 2016
Ciekawostka #31
Blog jest realizowany od początku przeze mnie, ale w jej tworzenie również angażowało się kilka innych osób. Między innymi byli to: Trey, Glimmer oraz Ifus. Są to moi realni znajomi (co ciekawe wciąż się znamy i rozmawiamy, bo przyjaźnią mogę to nazwać tylko w przypadku jednej z wyżej wymienionych osób), którzy pomagali mi tworzyć zakładki i ulepszać stronę w pierwszym roku jej istnienia.
środa, 31 sierpnia 2016
Od Nirvarena "Mała przyjaźń" cz. 4 (cd. Miniru)
Miniru chyba oszalała. Śmiała się psychicznie i próbowała na mnie naskoczyć.
Pędziłem
co tchu w stronę jaskiń. Wadera nadal mnie goniła, a ja myślałem co
zrobić. Ujrzałem pierwszą jaskinię. Ona cały czas za mną podążała.
Wbiegłem do jaskini Yuki.
- Miniru oszalała! Mogłabyś zrobić coś co ją by uspokoiło? Ona zachowuje się nienormalnie! - krzyknąłem do Yuki.
- Masz
szczęście, że przed chwilą skończyłem warzyć eliksiry. Ale jak słyszę
muszę uwarzyć nowy - Yuki powiedziała do mnie lekko zdenerwowanym
głosem.
Wadera zaczęła grzebać w składnikach, a ja pobudzony
od długiego biegu, chodziłem w kółko patrząc czy Miniru nie idzie.
Zauważyłem ją jak wybiegała z lasu. Chyba dobrze zrobiłem, że zgubiłem
ja w lesie, ale znalazła mój trop.
- Hmm... Nie wiedziałam, że to jeszcze mam. Ooo! Tu jest eliksir nasenny - Yuki wyciągnęła buteleczkę z dziwnym napojem.
W
tym momencie Miniru wskoczyła do jaskini. Trąciła kilka butelek
wylewając ciecze na skały. Niektóre zaczęły syczeć inne bulgotać.
Właścicielka jaskini była bardzo zdenerwowana i zdziwiona zarazem.
Yuki
rzuciła się na waderę przygniatając ją do ziemi. Odkorkowała buteleczkę i
próbowała wlać ciecz do pyska Miniru. Przygnieciona wadera nie dała za
wygraną.
- Nirvaren! Pomóż mi! Sama nie dam rady! Spróbuj przytrzymać ją! - rozkazała moja opiekunka.
Posłusznie
podbiegłem i rzuciłem się na waderę. Strasznie się wierciła, ale jakoś
dawałem jej rady. Po upartym boju obu wader Yuki w końcu otworzyła pysk
Miniru i wlała zawartość flakonika. Po kilku minutach w końcu zasnęła.
Spała twardo. Ja z napływu adrenaliny nie mogłem zasnąć. Już świtało.
Wyszedłem z jaskini zjeść coś. Nie minęła kilka minut, a w pysku już
miałem królicze uszy. To moje ulubione jedzenie. Równie tak szybko jak
upolowałem królika, to go zjadłem. Nie byłem do końca syty więc
zapolowałem na jeszcze jednego. Wracałem do jaskini najedzony z
króliczym uchem w zębach. Miniru nadal spała, ale wyglądała już
normalniej. Położyłem się w moim kącie, zacząłem żuć ucho mojej ofiary i
po chwili zasnąłem.
<Miniru?>
Uwagi: Literówki. Na końcu op. w nawiasach również zapisuj imię wilka, do którego kierujesz op.
wtorek, 30 sierpnia 2016
ZAPOZNANIE, WRZESIEŃ 2016
Tak dla przypomnienia - aby otrzymać bonus, należy napisać op. do osoby wskazanej przez strzałkę.
Za op. należy się bonus + 3 pkt. do wszystkich umiejętności i + 1 pkt. do mocy (liczy się
tylko za pierwsze op., ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby
kontynuować serię dalej. Ba! To jest nawet wskazane). Temat na op. jest
absolutnie dowolny.
Abym zaliczyła op. do tej oto "promocji", wystarczy napisać pod skończonym op. "ZAPOZNANIE, WRZESIEŃ 2016". :)
W razie pytań... zapoznanie czerwcowe wciąż jest
aktualne. Jego ważność zakończy się dopiero w momencie ogłoszenia
zapoznania wrześniowego, więc wciąż można na nie pisać op. Link: klik!
- Kai → Miniru
- Desari → Kai
- Dante → Luke
- Sohara → Nirvaren
- Valka → Astrid
- Astrid → Serill
- Suzanna → Valka
- Yuki → Sierra
- Mizuki → Kirke
- Yui → Mizuki
- Kirke → Renethrain
- Sierra → Desari
- Sarah → Suzanna
- Itachi → Dante
- Luke → Yuki
- Serill → Itachi
- Nirvaren → Yui
- Miniru → Sarah
- Renethrain → Sohara
Od Renethraina "Cisza przed burzą" cz. 1
Krwisty ogień. Płonące belki spadły z nieba. Spojrzałem w górę, ale
ujrzałem jedynie smolisty dym. Dopiero teraz poczułem jak palą mnie
płuca. Złapałem się za klatkę piersiową, walcząc o kolejny oddech.
- Rene... - usłyszałem w oddali - Renethrain...
Nie miałem siły odpowiedzieć. Chciałem krzyknąć "Kim jesteś ? Co się dzieje?", ale jedyne na co było mnie stać to charknięcia i głuche kaszlenie. Ogień był coraz mocniejszy. Niemal dotykał moich łap.
- Rene... - znów ten cichy głos - Czerwony jest ogień, czerwona jest krew... Hej, Rene. Czy krew to dla ciebie oliwa? Czarna smoła, czarna, czarna, czarna....
Przy ostatnich dwóch słowach głos się zmutował, przechodząc na koniec w upiorne krakanie trzyokiej sowy, która przeleciała nad moją głową.
Obudziłem się zlany zimnym potem. Kaszlałem i walczyłem o oddech, tak jakbym wciąż był w śnie. Po chwili rozejrzałem się i uspokoiłem na widok własnej jaskini. Wyjrzałem na nocne niebo. Księżyc był w pełni. Po ogniu nie pozostał żaden ślad. Wziąłem głęboki wdech. Znałem ten głos. I jak myślę o tym czyj, on był, to po plecach przechodzą mi ciarki.
- Spokojnie, Rene. - mówiłem do siebie, ale mój głos był dziwnie cichy i łamiący, tak jakby te słowa wypalały moje gardło - Jesteś w swojej jaskini. W watasze. W domu. Urodziłeś się na południu. Byłeś w piekle. Zabiłeś rodzinę. Uciekłeś.
Wsłuchiwałem się w każde słowo, akceptując jego znaczenie. Kolejny wdech i głęboki wydech. Tej nocy nie zmrużyłem już oka.
Gdy na niebo wejrzały pierwsze promienie słońca, postanowiłem przejść się nad wodę. Wszyscy chyba jeszcze spali. Albo zwyczajnie byli zajęci swoimi sprawami, bo nie ujrzałem żywej duszy. I dobrze. Ostatnią rzeczą na jaką miałem ochotę było natknięcie się na jakiegoś nieznanego wilka. Tak. Jedyną osobą z jaką póki co rozmawiałem jest Alfa. I nie czuje się z tym bynajmniej źle. Nagle w mojej głowie pojawiła się trzyoka sowa. Wzdrygnąłem się. Sowa, która kracze. Jak kruk. Zacząłem myśleć nad znaczeniami poszczególnych elementów. Sowa normalnie oznacza mądrość, ale jestem na sto procent pewny, że to nie o to chodzi. "Sowa na dachu kwili, umrzeć komuś po chwili" - przypomniałem sobie słowa pewnej szamanki z mojej dawnej watahy. Kracząca sowa - symbol śmierci. Albo ciemności, zła, nieszczęścia? Na pewno nic dobrego. A to trzecie oko? Jedyne z czym mi się to kojarzy to jakiś dodatkowy zmysł. Kurcze... Głowa mnie już od tego rozbolała.
Przez cały czas szedłem ze wzrokiem wbitym w ziemię. Gdy podniosłem łeb o mało co nie wpadłem do sadzawki. Nieufnie przyjrzałem się swojemu odbiciu, tak jakbym miał tam zaraz zobaczyć coś strasznego. Dotknąłem łapą wody i wzburzyłem lustro jeziorka.
Tej nocy również nie dałem rady zasnąć. Rozpaliłem jedynie niewielki ogień, który dotrzymywał mi towarzystwa i dawał nieco więcej światła niż księżyc. W tej chwili nie chcę być w ciemności. Użyłem też niebieskiego płomienia przez złe skojarzenie z czerwienią. O świcie pobiegłem do ścieżki prowadzącej do miasta. Przedarłem się przez płot i zmieniłem w niewygodną postać człowieka. Dawno tego nie robiłem i musiałem chwilę przyzwyczaić się do dwunożnego chodu. Ruch na ulicach był jeszcze mały, więc szybko dostałem się do miejskiej biblioteki. "Otwarte od godziny ósmej" - widniało na drzwiach.
Spojrzałem na zegar w wieży kościelnej obok. "Siódma czterdzieści pięć". Westchnąłem. Usiadłem na schodach i zacząłem nucić coś pod nosem.
- Czeka pan na otwarcie? - spytała jakaś miła pani
- Tak - przestałem śpiewać i spojrzałem w górę
Och. Miła i w dodatku piękna pani. Brunetka o długi włosach i zielonych oczach. Ubrana była w uniform. To bibliotekarka.
- Już od tej godziny zabiera się pan do nauki? - kontynuowała, otwierając drzwi
- Tak... Można tak powiedzieć.
- Godne podziwu, zwłaszcza, że jest sobota.
Wszedłem do przestronnego holu i skierowałem się w stronę działu ze starymi książkami. W powietrzu słychać było echo moich kroków. Zatrzymałem się przy półce "Podania i Legendy". Rzuciłem okiem na rozległe regały. No dobrze. Od czego by tu zacząć? Postanowiłem poszukać książek na literę S. "Symptomy Dżumy", "Skarby krzysztofowskie", "Stolemowe dary dla Gdańska", "Szabla Króla Zygmunta"... Jest! Chwyciłem "Sennik" i "Symbolika zwierząt".
"Dotykać ognia" - niedostatek
Nie no... Niedostatek to mi już nie grozi. Dalej.
"Ogromny" - duży sukces
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ten sen oznacza coś dobrego. Dalej.
"Dym w oczy gryzący" - plotki i obmowa
Nie ma kto mnie obgadywać.
To bez sensu. Zamknąłem "Sennik" z hukiem. Przez pewien czas wgapiałem się w ścianę dudniąc palcami o "Symbolika zwierząt". Dobra. Ostatnia szansa. Otworzyłem na stronie "Sowa". Przeczytałem pierwszą linijkę, a po moich plecach przeszedł zimny dreszcz. I nagle wszystko stało się jasne. Według autora tej księgi sowa, która kwili nad grobem oczekuje zemsty. Nie zamilknie dopóki sprawiedliwości nie stanie się zadość. Niektórzy wierzą, że w tych ptakach zamknięte są dusze zmarłych. Skierowałem wzrok na cytat A. Mickiewicza. „Co to był za głos? To pewnie sowa, ta złowroga płaczka towarzysząca trumnie nocy”. Odstawiłem książki na półkę i pożegnałem uśmiechem miłą bibliotekarkę. Gdy dotarłem do płotu zmieniłem się z powrotem w wilka. O tak. O wiele bardziej lubię tę postać. Pobiegłem do jaskini i usiadłem żeby przemyśleć sprawę. Może przesadzam? Może to był tylko zwykły sen? Przecież to nie pierwszy raz kiedy śni mi się ogień. To przez tą sowę? Tak... Chyba tak. To ona wyprowadziła mnie z równowagi. Może powinienem to zignorować?
Nagle usłyszałem krakanie. Wyjrzałem zza jaskini. Drzewo było oblepione krukami, które krakały naprzemiennie, wprowadzając mnie w szał. Po pewnym czasie nie mogłem już tego wytrzymać. Moje łapy zapłonęły ogniem, który powędrował w górę i utworzył strumień, który skierowałem wprost na drzewo. W powietrzu uniósł się zapach ogniska i spalonego mięsa. Nareszcie cisza...
Wspaniała cisza... Cisza przed burzą.
C.D.N.
Uwagi: Wciąż stawiasz Spację przed znakiem zapytania. Przy zwracaniu się imieniem do danej osoby, powinno się stawiać przecinek (np. Spokojnie, Rene.). Tytuł Alfy w WMW zapisujemy z wielkiej litery. Liczby i znaki zapisujemy w op. słownie (np. sto procent), to samo tyczy się godzin. "Wieża" a "wiara to nie to samo! Kiedy piszesz inicjał autora, a później nazwisko, między jednym i drugim stawiaj Spację (np. A. Mickiewicz). Wciąż stawiasz albo dwie, albo cztery kropki, zamiast trzech.
- Rene... - usłyszałem w oddali - Renethrain...
Nie miałem siły odpowiedzieć. Chciałem krzyknąć "Kim jesteś ? Co się dzieje?", ale jedyne na co było mnie stać to charknięcia i głuche kaszlenie. Ogień był coraz mocniejszy. Niemal dotykał moich łap.
- Rene... - znów ten cichy głos - Czerwony jest ogień, czerwona jest krew... Hej, Rene. Czy krew to dla ciebie oliwa? Czarna smoła, czarna, czarna, czarna....
Przy ostatnich dwóch słowach głos się zmutował, przechodząc na koniec w upiorne krakanie trzyokiej sowy, która przeleciała nad moją głową.
Obudziłem się zlany zimnym potem. Kaszlałem i walczyłem o oddech, tak jakbym wciąż był w śnie. Po chwili rozejrzałem się i uspokoiłem na widok własnej jaskini. Wyjrzałem na nocne niebo. Księżyc był w pełni. Po ogniu nie pozostał żaden ślad. Wziąłem głęboki wdech. Znałem ten głos. I jak myślę o tym czyj, on był, to po plecach przechodzą mi ciarki.
- Spokojnie, Rene. - mówiłem do siebie, ale mój głos był dziwnie cichy i łamiący, tak jakby te słowa wypalały moje gardło - Jesteś w swojej jaskini. W watasze. W domu. Urodziłeś się na południu. Byłeś w piekle. Zabiłeś rodzinę. Uciekłeś.
Wsłuchiwałem się w każde słowo, akceptując jego znaczenie. Kolejny wdech i głęboki wydech. Tej nocy nie zmrużyłem już oka.
Gdy na niebo wejrzały pierwsze promienie słońca, postanowiłem przejść się nad wodę. Wszyscy chyba jeszcze spali. Albo zwyczajnie byli zajęci swoimi sprawami, bo nie ujrzałem żywej duszy. I dobrze. Ostatnią rzeczą na jaką miałem ochotę było natknięcie się na jakiegoś nieznanego wilka. Tak. Jedyną osobą z jaką póki co rozmawiałem jest Alfa. I nie czuje się z tym bynajmniej źle. Nagle w mojej głowie pojawiła się trzyoka sowa. Wzdrygnąłem się. Sowa, która kracze. Jak kruk. Zacząłem myśleć nad znaczeniami poszczególnych elementów. Sowa normalnie oznacza mądrość, ale jestem na sto procent pewny, że to nie o to chodzi. "Sowa na dachu kwili, umrzeć komuś po chwili" - przypomniałem sobie słowa pewnej szamanki z mojej dawnej watahy. Kracząca sowa - symbol śmierci. Albo ciemności, zła, nieszczęścia? Na pewno nic dobrego. A to trzecie oko? Jedyne z czym mi się to kojarzy to jakiś dodatkowy zmysł. Kurcze... Głowa mnie już od tego rozbolała.
Przez cały czas szedłem ze wzrokiem wbitym w ziemię. Gdy podniosłem łeb o mało co nie wpadłem do sadzawki. Nieufnie przyjrzałem się swojemu odbiciu, tak jakbym miał tam zaraz zobaczyć coś strasznego. Dotknąłem łapą wody i wzburzyłem lustro jeziorka.
Tej nocy również nie dałem rady zasnąć. Rozpaliłem jedynie niewielki ogień, który dotrzymywał mi towarzystwa i dawał nieco więcej światła niż księżyc. W tej chwili nie chcę być w ciemności. Użyłem też niebieskiego płomienia przez złe skojarzenie z czerwienią. O świcie pobiegłem do ścieżki prowadzącej do miasta. Przedarłem się przez płot i zmieniłem w niewygodną postać człowieka. Dawno tego nie robiłem i musiałem chwilę przyzwyczaić się do dwunożnego chodu. Ruch na ulicach był jeszcze mały, więc szybko dostałem się do miejskiej biblioteki. "Otwarte od godziny ósmej" - widniało na drzwiach.
Spojrzałem na zegar w wieży kościelnej obok. "Siódma czterdzieści pięć". Westchnąłem. Usiadłem na schodach i zacząłem nucić coś pod nosem.
- Czeka pan na otwarcie? - spytała jakaś miła pani
- Tak - przestałem śpiewać i spojrzałem w górę
Och. Miła i w dodatku piękna pani. Brunetka o długi włosach i zielonych oczach. Ubrana była w uniform. To bibliotekarka.
- Już od tej godziny zabiera się pan do nauki? - kontynuowała, otwierając drzwi
- Tak... Można tak powiedzieć.
- Godne podziwu, zwłaszcza, że jest sobota.
Wszedłem do przestronnego holu i skierowałem się w stronę działu ze starymi książkami. W powietrzu słychać było echo moich kroków. Zatrzymałem się przy półce "Podania i Legendy". Rzuciłem okiem na rozległe regały. No dobrze. Od czego by tu zacząć? Postanowiłem poszukać książek na literę S. "Symptomy Dżumy", "Skarby krzysztofowskie", "Stolemowe dary dla Gdańska", "Szabla Króla Zygmunta"... Jest! Chwyciłem "Sennik" i "Symbolika zwierząt".
"Dotykać ognia" - niedostatek
Nie no... Niedostatek to mi już nie grozi. Dalej.
"Ogromny" - duży sukces
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ten sen oznacza coś dobrego. Dalej.
"Dym w oczy gryzący" - plotki i obmowa
Nie ma kto mnie obgadywać.
To bez sensu. Zamknąłem "Sennik" z hukiem. Przez pewien czas wgapiałem się w ścianę dudniąc palcami o "Symbolika zwierząt". Dobra. Ostatnia szansa. Otworzyłem na stronie "Sowa". Przeczytałem pierwszą linijkę, a po moich plecach przeszedł zimny dreszcz. I nagle wszystko stało się jasne. Według autora tej księgi sowa, która kwili nad grobem oczekuje zemsty. Nie zamilknie dopóki sprawiedliwości nie stanie się zadość. Niektórzy wierzą, że w tych ptakach zamknięte są dusze zmarłych. Skierowałem wzrok na cytat A. Mickiewicza. „Co to był za głos? To pewnie sowa, ta złowroga płaczka towarzysząca trumnie nocy”. Odstawiłem książki na półkę i pożegnałem uśmiechem miłą bibliotekarkę. Gdy dotarłem do płotu zmieniłem się z powrotem w wilka. O tak. O wiele bardziej lubię tę postać. Pobiegłem do jaskini i usiadłem żeby przemyśleć sprawę. Może przesadzam? Może to był tylko zwykły sen? Przecież to nie pierwszy raz kiedy śni mi się ogień. To przez tą sowę? Tak... Chyba tak. To ona wyprowadziła mnie z równowagi. Może powinienem to zignorować?
Nagle usłyszałem krakanie. Wyjrzałem zza jaskini. Drzewo było oblepione krukami, które krakały naprzemiennie, wprowadzając mnie w szał. Po pewnym czasie nie mogłem już tego wytrzymać. Moje łapy zapłonęły ogniem, który powędrował w górę i utworzył strumień, który skierowałem wprost na drzewo. W powietrzu uniósł się zapach ogniska i spalonego mięsa. Nareszcie cisza...
Wspaniała cisza... Cisza przed burzą.
C.D.N.
Uwagi: Wciąż stawiasz Spację przed znakiem zapytania. Przy zwracaniu się imieniem do danej osoby, powinno się stawiać przecinek (np. Spokojnie, Rene.). Tytuł Alfy w WMW zapisujemy z wielkiej litery. Liczby i znaki zapisujemy w op. słownie (np. sto procent), to samo tyczy się godzin. "Wieża" a "wiara to nie to samo! Kiedy piszesz inicjał autora, a później nazwisko, między jednym i drugim stawiaj Spację (np. A. Mickiewicz). Wciąż stawiasz albo dwie, albo cztery kropki, zamiast trzech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)