Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

wtorek, 21 czerwca 2016

Od Yuki "Ukryty talent" cz. 2

Wyszłam z Biblioteki i poszłam na wskazany adres. U celu zorientowałam się, że jaskinia była jedną z tych wolnych dla nowych. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ nikt tam nie mieszkał. Kiedyś mieszkała tam Ripple.
Weszłam do jaskini. Wyglądała jakby przeszedł po niej huragan.
- Halo?! - krzyknęłam. Po ścianach jaskini przebiegło echo. Nagle usłyszałam cichy odgłos prawie niesłyszalny, jakby coś skoczyło na ziemię. Poczułam nagłą obecność. Obejrzałam się. Moim oczom ukazał się czarny basior z czerwonymi oczami i z smoczymi skrzydłami. Miał czerwone pasy na grzbiecie i na łapach, lecz bardziej gęstsze i cienkie, czerwoną grzywę stojącą na sztorc i grzywkę lekko opadającą na jego pokaleczony pysk. Za uszami miał czarne rogi zawinięte jak to bywa u przeróżnych demonów.
- Czego chcesz? - spytał się grzmiącym głosem. Był ode mnie o trzydzieści centymetrów wyższy. Poczułam się jak bezbronny szczeniaczek. Położyłam po sobie uszy. Basior patrzał na mnie niewzruszonym wzrokiem. Mógłby mnie zabić dotknięciem łapy. Zebrałam się i powiedziałam
- Em... przyszłam... przyszłam w sprawie książki jaką wypo... wypożyczyłeś - jąkałam się, a pod koniec wypowiedzi ściszyłam trochę głos z niepewności. Basior popatrzał na mnie badawczym wzrokiem.
- A właśnie jej szukałem - powiedział - mogłabyś pomóc mi w tym? - zapytał się. Trochę się bałam grzebać w jego jaskini, bo nie wiem jakie rzeczy mogę tu spotkać.
- Dobra... - powiedziałam troszeczkę niepewnie. Basior zaprowadził mnie do pokoju, w którym było wiele przeróżnych rzeczy. Po dłuższym szukaniu znalazłam miejsce bardzo pachnące właścicielem. Basior znikł pomiędzy różnymi przedmiotami już parę minut temu. W tym miejscu było pełno jego kłaków. Odkopałam górkę sierści i znalazłam w niej książkę zatytułowaną "Cienie". Zabrałam w pysk książkę i popędziłam szukać basiora. Jaskinia teraz wydawała się pusta. Zawołałam jeden raz. Brak odpowiedzi. Drugi i trzeci lecz było to samo. Niepewna wyszłam z jaskini. Poczułam nagłe uderzenie w łeb i zemdlałam.

Obudziłam się w ciemnej jaskini. Czułam kajdany na swych łapach. Bolała mnie głowa jakby rozdymka w niej siedziała. Poczułam obecność i zapach tamtego basiora. Zawarczałam. Poczułam czyjąś łapę na pysku, jakby porywacz nie chciał bym się odzywała.
- Gadaj, skąd wiesz o cieniach - powiedział porywacz. Uśmiechnęłam się szyderczo zapominając o wcześniejszym strachu do niego. Opuścił łapę z mojego pyska.
- W życiu - byłam pewna siebie - w pierwszym życiu - najwidoczniej basior mnie nie zrozumiał
- Gadaj! - krzyknął
- A warczeć mi nie dałeś - wredota w głosie była bardzo słyszalna. Usłyszałam głośne warknięcie basiora.
- Dobra, bez spiny - powiedziałam
- TO GADAJ! - krzyknął
- Od Vario - powiedziałam spokojnym głosem.

C.D.N

Uwagi: Przecinki... i powtórzenia.

Ciekawostka #7

Przez pierwsze 7 miesięcy działalności (maj-listopad 2013 r.) WMW średnia ilość op. miesięcznie wynosiła 19 op., rok temu (liczone miesiące od sierpnia 2014 do lutego 2015 r.) 65 op., a obecnie (liczone miesiące od września 2016 do maja 2016 r., pomijając listopad i grudzień, gdyż wtedy wataha była nieaktywna) 31.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Od Yuki "Wędrówka" cz. 2 (c.d Nirvaren)

Skoczyłam na szczeniaka. Nawet sekunda nie minęła, a w pysku trzymałam przestraszonego malucha. Zaczął skomleć i drapać mnie po pysku. Pamochałam głową, rzucając przy tym nim jak kompletną szmatą. To był najlepszy sposób na ogłuszenie szczeniaka. Rzuciłam nim o ziemię. Zawarczałam na niego i syknęłam:
- Czy nie zdajesz sobie sprawy że żaden wilk z watahy cię nie uratuję? - zaśmiałam się szyderczo - teraz cierp i żałuj że tu przyszedłeś
- Ale ja tylko się zgubiłem... - powiedział lekko zipiąc.
- Ach tak? - powiedziałam umilanym głosem - To zaprowadzę cię... - przerwałam - DO PIEKŁA - rzuciłam się na niego gryząc intruza w nogę i szarpiąc nim jak wilk z Watahy Asai. Skomlał niewyobrażalnie głośno. Poczułam nagle ugryzienie w grzbiet. Puściłam ofiarę i spojrzałam się na napastnika. Była to wkurzona Astrid.
- Co robisz?! - krzyknęła
- Ratuję życie temu biednemu szczeniakowi - popatrzyła na mnie ognistym wzrokiem. Podeszła do wilczka. Podniosła go za kark i odeszła. Podbiegłam do niej.
- Co chcesz z nim zrobić? - spytałam się.
- Opatrzyć mu rany, które jakaś debilka zadała mu w nieuczciwej walce - odpowiedziała oburzonym głosem.
- Przecież musisz mieć zgodę Alfy! - krzyknęłam na nią.
- To jeżeli jesteś taka mądra, pójdź o jej zgodę - powiedziała
- A po co zgoda? - spytałam się jej
- Sama mówiłaś, że trzeba zgody - powiedziała. Nagle dotąd milczący szczeniak powiedział:
- Czy wy należycie do watahy?
<Nirvaren? "I CHYC O PODŁOGĘ" :'D>

Uwagi: "Wataha" piszemy przez "h"... "ugryźnięcie"? Powinno być "ugryzienie". Kończ zdania kropką, błagam, nawet te kończące narrację do wypowiedzi.

niedziela, 19 czerwca 2016

Od Yuki "Polowanie" cz. 5 (c.d Alfie)

Pełna satysfakcji z tego, że miałam rację poszłam za zapachem jelenia. W sumie ta jędza nie dość. że mnie okłamała, to jeszcze bezczelnie pozwoliła uciec jeleniowi. No po prostu hańba. Chciałam trochę pomęczyć Alfie. Po paru minutach tropienia odnalazłam zgubę. Pił wodę z wodopoju. Zaczęłam się skradać. Bezszelestnie podeszłam do zdobyczy na odległość dwóch i pół metra. Idealna odległość do zaatakowania. Napięłam tylne nogi i w pewnym momencie odbiłam się od ziemi. Niemalże po chwili miałam w pysku grzbiet jelenia. Ofiara zaryczała i spróbowała uciekać, lecz przez jej zmiażdżone kopyta upadła. Zdobycz się chwilę szarpała, ale w końcu zrozumiała że gra skończona, przegrała. Zacisnęłam szczękę na jej tchawicy. Jeleń umierał, aż w końcu wyzionął ducha. Chwyciłam go mocniej i przeteleportowałam się do jaskini Alfie. Tam gdzie najwięcej było sierści wadery położyłam jelenia. Zaczęłam go rozrywać na coraz mniejsze kawałeczki. Zmoczyłam nos we krwi i napisałam na podłodze " Tęskniłaś?", a obok napisu położyłam odgryzioną głowę jelenia. Porozrzucałam po całej jaskini jego szczątki i schowałam się w najciemniejszym miejscu.
***
Usłyszałam kroki. Do jaskini weszła cała rozpłakana Alfie. Widząc moją niespodziankę znieruchomiała.

<Alfie?>

Uwagi: "Tylne nogi", nie "tylnie". "Momencie" piszemy przez "en". "Wyzionął" piszemy przez "ą".