Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

niedziela, 31 stycznia 2016

Od Epony "Od początku" cz. 3

Troszkę się przestraszyłam, gdy zwalił drzewo. Po chwili rozmowy usłyszałam głos w głowie.
- Córeczko, zaraz przyjdę do jaskini, a wiesz że nie chciałabym, żeby ktoś mnie zobaczył - Zrobiłam się cała czerwona.
- Co się stało? - Zapytał z denerwującym uśmieszkiem.
- Nic, tylko muszę już iść - Odpowiedziałam.
- A czemu to? - Spytał się.
- Ktoś do mnie przyjdzie - Powiedziałam cała czerwona.
Onurix powiedział "okej" i odszedł. Weszłam do jaskini, która nie była na terenie watahy. Jaskinia była cała z selenitu. Gdy dotknęłam ściany zaczęła się świecić. Chwilę później przyszła mama. Mama była śnieżnobiałą klaczą. Wcieleniem mojej matki. Usłyszałam za sobą wyjątkowo ciche kroki. Zobaczyłam wilka. Ruszyłam na niego w oka mgnieniu i zobaczyłam, że to Onurix. Podeszła do niego moja matka i powiedziała:
- Drogi wilku, masz wybór możesz nikomu o tym nie mówić albo możemy cię zabić. Co wybierasz? - Spytała mama.
- Jjja wybierram siedzieć ciicho. - Powiedział jąkając się.
- Dobrze, a teraz odejdź i lepiej trzymaj język za zębami - syknęła mama.
Onurix odszedł z podkulonym ogonem. Matka powiedziała:
- Na przyszłość musisz bardziej uważać.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę i odeszła, a ja wróciłam do watahy. Gdy wróciłam spotkałam Onurixa dziwnie się na mnie patrzył. W końcu powiedziałam:
- Ja ci wszystko wyjaśnię. To była moja matka.
- Ale jakim cudem koń jest twoją matką? - Spytał Onurix.
- Mama może zmieniać wcielenia, ponieważ jest boginią, a powiedziała ci tak, żebyś nikomu nie zdradził jak ona wygląda rozumiesz? - Zapytałam
- Tak, tak - Odpowiedział.
- Już się robi ciemno. Chyba już powinniśmy wracać do jaskiń - Powiedziałam.
- Tak, powinniśmy już iść. Do zobaczenia.
- Pa - powiedziałam i odleciałam. Długo jeszcze o tym myślałam, lecz w końcu zasnęłam.

Uwagi: Jeśli chcesz przedstawić inny tryb narracji, w którym to odpowiedź jest wtrącona w tekst, musisz to wsadzić między cudzysłowie (przykład:  Onurix powiedział "okej" i odszedł.). Odnoszę wrażenie, że nie trzymasz się charakteru Onurixa, dzięki czemu powstaje nam nieco złośliwy, ale strachliwy basior, choć on ma w rzeczywistości wyróżnia się innymi cechami. Wszystko piszesz jednym ciągiem... (czyli zamiast: -Ale jakim cudem koń jest twoją matką?-Spytał Onurix. powinno być: - Ale jakim cudem koń jest twoją matką? - Spytał Onurix.). Powiedziała, powiedział, powiedziała... nie znasz innych określeń? Np. rzekła, odpowiedziała, mruknęła, wyjaśniła itd. No i nie musisz przy każdej wypowiedzi mówić, kto co oznajmia, bo przy dialogu dwóch osób łatwo się domyślić. Wystarczy, że będziesz o tym wspominać co, no nie wiem... co trzecią wypowiedź?

Od Zone "Zapoznanie się z watahą" cz.1 (cd. chętny basior)

Nastał piękny wiosenny poranek, wstałam ja i jakiś basior. Spoglądaliśmy się na siebie przez jakieś pięć minut, aż w końcu zrobiłam pierwszy krok i zapytałam się...
- Może chcesz się przejść jest taki piękny poranek? - zapytałam z uśmiechem.
- No okej, dobrze zrobi mi spacer.
Wyszliśmy na piękną zieloną łąkę, zaczęliśmy się gonić. Zachowywaliśmy się jak szczeniaki. Zobaczyłam jezioro podeszłam do niego i usiadłam. Rozglądałam się szukając tego basiora. Nie widziałam go, więc postanowiłam się napić, gdy nagle zostałam popchnięta do jeziora. Po jakimś czasie wynurzyłam się z jeziora i zaczęłam go gonić, w końcu gdy on się zmęczył to go złapałam, a tak dokładnie wpadłam na niego.
- Dlaczego to zrobiłeś?!
- Dla zabawy. - powiedział śmiejąc się.
- Teraz jestem przez ciebie mokra, ale dobra już nie ważne.
- Wiesz co, zgłodniałem a ty?
- No ja też. Chodź, poszukamy czegoś do zapolowania.
Zaczęliśmy chodzić i rozglądać się, kiedy coś ujrzałam. Była to wiewiórka, więc podbiegłam do drzewa i próbowałam ją złapać, ale się nie udało. Podeszłam do basiora i powiedziałam:
- Chodź już, bo się ściemnia.

<chętny basior?>

Uwagi: Zaraz... wstała, ale skąd? Leżała na jakiejś łące a tam w magiczny sposób pojawił się jakiś basior? Może jakieś wyjaśnienie by się przydało? Choć a chodź nie znaczy tego samego! "Ściemnia się" piszemy razem i przez "ś".

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Od Elizabeth "Jak tu się znalazłam?" cz. 1 (cd. chętny basior)

Wzięłam głęboki wdech. Dziś wita mnie piękny, słoneczny poranek.... Zgłodniałam, czas na polowanie.
Weszłam na drzewo w celu wypatrzenia zdobyczy. Sarna pasła się, beztrosko spoglądając, a to w prawo, a to w lewo. Wiedziała, że tu jestem. Nagle zerknęła na krzak, po czym oddaliła się od niego. - Co jest? Przecież tu nikogo nie ma! Tylko ja i las, no i tam sarny.... - mówiłam po cichu do siebie. - To podejrzane, ale mnie by wyczuła? Nie! Ja jestem po drugiej stronie! - w końcu przestałam gadać jak głupia do siebie. Przyjrzałam się krzakom, ruszały się. Wiatru nie było. To, to był wilk?! Co on tu da diaska... poluje. Niech no tylko na nią skoczy! Obmyśliłam krótki plan działania. Wilk, skoczył na ofiarę, a ja w tym czasie na niego.
- Au! Co ty robisz?! - zapytał nieznajomy, popychając mnie.
- Nie widać?! Poluję! - powiedziałam uniesionym głosem.
- Ha! Znalazła się wojowniczka! - zakpił ze mnie.
- Lepsza od ciebie - powiedziałam łagodniej.
- Widzę, że się na tym trochę znasz... - odpowiedział patrząc na sarnę.
- Tak. Byłam do tego wychowana - powiedziałam zasłaniając ją swoim ciałem.
- Ach, tak. Z jakiej watahy cię przysłano? - zapytał osobnik.
- Yhm... z... z żadnej, jestem sama.
- Jak to? - zapytał ckliwie.
- Normalnie... nikt nie chciał mnie...
Sarna uciekła, zbliżała się noc.
- A jak masz na imię? I może byś dołączyła do watahy?
- Ja? Elizabeth. A ty? A i dołączę do twojej watahy bardzo chętnie - powiedziałam.

<Jakiś samiec?>


Uwagi: Niektóre zdania nie mają sensu... np. mogę Ci dogłębnie przeanalizować jedno z nich: "Weszłam w celu wypatrzenia zdobyczy na drzewo.". Potrzebowałam dobrej chwili, by pojąć, że ona chce wyszukać jakiegoś zwierzęcia, obserwując okolicę z wysokości, a nie znaleźć "zdobycz na drzewo". Prawidłowa forma zdania brzmi "Weszłam na drzewo w celu wypatrzenia zdobyczy.". Naprawdę warto zawsze czytać po napisaniu swoje op. i analizować, czy aby na pewno cały tekst się klei, poprawić, a w razie potrzeby coś dopisać. Nie jestem pewna, czy można być "wychowanym do polowania", ale niech Ci już będzie, bo mogę się mylić. Ostatnia wypowiedź nie jest w całości pytaniem, tak więc nie można go skomentować jako "zapytałam", tylko jak już "oznajmiłam" czy po prostu "powiedziałam".

Od Zone "Wypadek'' cz.2 (Cd Epona)

- Nazywam się Zone co się stało, gdzie my jesteśmy?!
- Jesteśmy w schronisku.
- Że co! Jak to się stało?
- Zderzyliśmy się i złapał nas.
- To nie możliwe!
- Jak widać jest to możliwe.
- Gdy byś się ze mną nie zderzyła nic by się takiego nie stało! To wszystko twoja wina!
- Przepraszam, po prostu się zgubiłam! - odpowiedziała z łzami w oczach.
- Dobra, już nie ważne.
- Musimy się stąd wydostać.
- Tak, ale jak?

<Epona?>

Uwagi: Opowiadanie składające się z samego dialogu...? Może poćwicz nad narracją i w następnym op. spróbuj wprowadzić trochę akcji? Nie przepadam za tekstami, gdzie jest tylko i wyłącznie rozmowa nic nie wprowadzająca do fabuły, a to z kolei to ta druga osoba jest zmuszona coś wymyślić. Zdarza się jednak, że ta również nie ma pomysłu i bezsensowny dialog jest prowadzony przez kilka, a nawet kilkanaście op. O wiele bardziej wciągające jest czytanie op., w którym to pierwsze skrzypce właśnie akcja, a dialogi pojawiają się tylko jako "dodatek". Nie bój się pisać dłuższych op., a wiem, że potrafisz to zrobić. Wystarczy chcieć. :)