Biegnę. Jak szybko uciekać może wycieńczona dziewczyna w poturbowanych
trampkach z bagażem poczucia winy i złych wspomnień? Kalkulowałam wynik,
czułam na karku zimny oddech moich prześladowców. Właściwie czemu chcę
uniknąć wyroku Śmierci? W końcu i tak mnie złapią, nie mam nawet gdzie
się ukryć. Myślałam o tym przemieszczając się niepewnie, chwytając za
pnie drzew w celu utrzymania równowagi. Za mną coraz szybciej mknęły
posłańce demonów. Modliłam się o ratunek, gdy nagle wpadłam na jakiegoś
wilka. Tak dawno nie widziałam żadnego magicznego psowatego!
- Kim jesteś i co tutaj robisz? - spytał zdezorientowany.
- Z chęcią odpowiem Ci na te pytania, ale mam ważniejszą sprawę na głowie... - wysapałam wskazując pędzące za mną postacie.
<Kto będzie tak miłym magicznym psowatym i mnie uratuje?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
czwartek, 16 października 2014
wtorek, 14 października 2014
Od Behemotha "Marzenia cz.1" (cd. chętna wadera)
Chmury były zawsze śmieszne. Kłębiaste, puszyste i towarzyszące mu na
co dzień. Lubił patrzeć w niebo, odchylać głowę do góry i wyobrażać
sobie, że jest ptakiem, a wszystkie te przyziemne problemy są daleko od
niego, tak daleko, że musiałby lecieć przynajmniej 3 godziny w dół, aby
je poczuć. Wyobraźnia to był jego narkotyk.
Kiedy był szczeniakiem marzył o tym, żeby na powrót mieć rodziców i siostrę.
Kiedy miał dwa lata marzył o ciepłym kącie i przyjaznej duszy.
Teraz nadal lubił marzyć, zatapiać się w wyobrażeniach i kolorować,
ubarwiać szarą, bezdenną masę, jaką była rzeczywistość. Ale różnica
polegała na tym, że nie wierzył, iż te marzenia kiedykolwiek się
spełnią. Bo nigdy życie nie było dla niego łaskawe, a jedną istotą na
której mógł polegać był on sam.
Polana kończyła się łagodnym zboczem pełnym krwawiących maków. Sam ich
zapach kojarzył się z czerwienią. Postąpił krok. Potem kilka. Wreszcie
zaczął biec, tak szybko, jak tylko mógł, ścigał się z wiatrem
czochrającym jego sierść, uciekał w cień przed plamami słońca. Zwolnił,
gdy wyrósł przed nim mur drzew. Usłyszał cichy śmiech, obrócił głowę
skupiając uwagę na otaczającym go obrazie.
Był czujny, a jednak mimo to nie potrafił zlokalizować źródła dźwięku.
<Dokończy ktoś? Może jakieś piękne suczki? Behemoth byłby rad.>
Od Sarai "Jak dołączyłam do watahy? cz.1" (cd. Percy)
Idę przez las nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół mnie. Wszędzie zakochane pary biegające razem lub całujące się.
Gdy tak szłam, nagle wpadam na innego wilka:
- Bardzo cię przepraszam - wyjąkałam zakłopotana.
- Nic się nie stało - odpowiedział basior - Skoro na siebie wpadliśmy, to powiedz jak masz na imię. Nigdy nie widziałem Cię w tych okolicach.
- Mam na imię Saraia. Nigdy nie widziałeś dlatego, że dopiero tutaj przybyłam. Skoro ja wyjawiłam Ci swoje imię, to ty przedstaw mi swoje.
- Mam na imię Percy, często nazywają mnie Jared. Miło mi cię poznać.
<Percy?>
- Bardzo cię przepraszam - wyjąkałam zakłopotana.
- Nic się nie stało - odpowiedział basior - Skoro na siebie wpadliśmy, to powiedz jak masz na imię. Nigdy nie widziałem Cię w tych okolicach.
- Mam na imię Saraia. Nigdy nie widziałeś dlatego, że dopiero tutaj przybyłam. Skoro ja wyjawiłam Ci swoje imię, to ty przedstaw mi swoje.
- Mam na imię Percy, często nazywają mnie Jared. Miło mi cię poznać.
<Percy?>
Od Kiiyuko "Jak dołączyłam do watahy? [Moonlight] cz.2" (cd. Moonlight)
- Co my? - zapytałam z uśmiechem robiąc krok na przód przed pozostałych członków swojej watahy, by skupić jej uwagę na sobie.
- Słyszałam twoje wczorajsze życzenie, które wypowiadałaś do księżyca i zamierzam je spełnić.
- C-co? J-jakim cudem je usłyszałaś? - spojrzała na moje plecy, w poszukiwaniu długich piór, na których mogłabym się wzbić w powietrze - P-przecież nie masz skrzydeł...
- Tak, to prawda, ale raz na jakiś czas pojawiają się. - wyjaśniłam.
- Ah... Śledziłaś mnie? - zrobiła krok w tył wyraźnie zaniepokojona.
- Oczywiście, że nie...
- A co w takim razie tam robiłaś?
- Po prostu chciałam się odrobinę przelecieć... Kiedy ty wymawiałaś życzenie, ja akurat leżałam sobie na chmurze.
- Chwila... Leżałaś? - po raz kolejny była w szoku.
- Tak... Kiedyś mieszkałam "na chmurze", ale nie chcę już tego wspominać.
Reszta mojej watahy przysłuchiwała nam się w zaciekawieniu, więc między innymi dlatego nie chciałam przyznawać tego publicznie, iż nie jestem Wilkiem Ziemskim.
- To chciałabyś dołączyć do naszej wspólnoty i otrzymać najwspanialszą rodzinę, jaką sobie tylko marzysz? - zapytałam uśmiechając się sympatycznie.
- Słyszałam twoje wczorajsze życzenie, które wypowiadałaś do księżyca i zamierzam je spełnić.
- C-co? J-jakim cudem je usłyszałaś? - spojrzała na moje plecy, w poszukiwaniu długich piór, na których mogłabym się wzbić w powietrze - P-przecież nie masz skrzydeł...
- Tak, to prawda, ale raz na jakiś czas pojawiają się. - wyjaśniłam.
- Ah... Śledziłaś mnie? - zrobiła krok w tył wyraźnie zaniepokojona.
- Oczywiście, że nie...
- A co w takim razie tam robiłaś?
- Po prostu chciałam się odrobinę przelecieć... Kiedy ty wymawiałaś życzenie, ja akurat leżałam sobie na chmurze.
- Chwila... Leżałaś? - po raz kolejny była w szoku.
- Tak... Kiedyś mieszkałam "na chmurze", ale nie chcę już tego wspominać.
Reszta mojej watahy przysłuchiwała nam się w zaciekawieniu, więc między innymi dlatego nie chciałam przyznawać tego publicznie, iż nie jestem Wilkiem Ziemskim.
- To chciałabyś dołączyć do naszej wspólnoty i otrzymać najwspanialszą rodzinę, jaką sobie tylko marzysz? - zapytałam uśmiechając się sympatycznie.
<Monnlight? Dość długo mi to zajęło, bo wiesz... Szkoła, nauka, zadania domowe...>
Subskrybuj:
Posty (Atom)