Za jakiś czas mam kilka wyjadzdów, więc przez ten czas wataha bedzie zawieszona...
- 19-20 maja (będę 21 maja): wycieczka klasowa
- 15-21 czerwca: 15 rocznica ślubu rodziców
- 29 czerwca-10 lipca: kolonia (no nie... W moje urodziny?!)
- 18-24 sierpnia: wakacje z rodzicami
Całkiem sporo tego, nie? ;-;
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
niedziela, 18 maja 2014
Moje nieobecności
czwartek, 15 maja 2014
Od Valixy "Arioch, Demon Zemsty cz.8" (cd. Mordecai)
Przygryzłam wargę. Skoro on już wie, że umiem zmieniać postać to odpowiedziałam trochę zakłopotana:
- W środku lasu...
- Którego?
- Tym największego...
Oczekiwałam z niecierpliwością na jego odpowiedź.
<Sorka, że takie krótkie, brak weny. Mam nadzieję, że zadowolisz się takim króciutkim op. ...>
- W środku lasu...
- Którego?
- Tym największego...
Oczekiwałam z niecierpliwością na jego odpowiedź.
<Sorka, że takie krótkie, brak weny. Mam nadzieję, że zadowolisz się takim króciutkim op. ...>
Od Mordecai'a "Arioch, demon zemsty cz.7" (cd. Valixy)
Siedziałem razem z innymi "gwiazdami wieczoru" w pokoju dla VIP’ÓW.
Nagle otworzyły się drzwi. Do pomieszczenia wszedł ochroniarz z moją
nową "koleżanką".
-Kto to? – Nemezis zmierzyła ją wzrokiem. Wstałem i do niej podszedłem. Objąłem ją ramieniem i się uśmiechnąłem.
-To moja nowa przyjaciółka Valixy – odwróciłem się do reszty plecami. – Załatwiłem tę sprawę. Jesteś już wolna.
-Hę? – zdziwiła się.
-No normalnie. Widzisz tego gościa, który wygląda jak bezdomny?
-No.
-To jest Arioch. Powiedział, że mu się nudziło. Jakiż on zabawny. Ta dziewczyna to bogini zemsty Nemezis. Lepiej jej nie podpadnij.
-Czekaj, czekaj, czekaj. Arioch to nie mała dziewczynka?
-Ma zdolność zmieniania formy tak jak ty.
-J-jak ja?! – uniosła się.
-Tak, tak. Powiedział mi o wszystkim – puściłem ją i sięgnąłem po kurtkę leżącą na fotelu. – Nara. Do przyszłego weekendu – brak odpowiedzi. Jak zwykle. Ubrałem się i wyszliśmy ze stadionu. – Gdzie mieszkasz? Nie wypada, żebyś wracała sama do domu po tym co się stało ostatnio – powiedziałem jakbym był jej matką.
-Kto to? – Nemezis zmierzyła ją wzrokiem. Wstałem i do niej podszedłem. Objąłem ją ramieniem i się uśmiechnąłem.
-To moja nowa przyjaciółka Valixy – odwróciłem się do reszty plecami. – Załatwiłem tę sprawę. Jesteś już wolna.
-Hę? – zdziwiła się.
-No normalnie. Widzisz tego gościa, który wygląda jak bezdomny?
-No.
-To jest Arioch. Powiedział, że mu się nudziło. Jakiż on zabawny. Ta dziewczyna to bogini zemsty Nemezis. Lepiej jej nie podpadnij.
-Czekaj, czekaj, czekaj. Arioch to nie mała dziewczynka?
-Ma zdolność zmieniania formy tak jak ty.
-J-jak ja?! – uniosła się.
-Tak, tak. Powiedział mi o wszystkim – puściłem ją i sięgnąłem po kurtkę leżącą na fotelu. – Nara. Do przyszłego weekendu – brak odpowiedzi. Jak zwykle. Ubrałem się i wyszliśmy ze stadionu. – Gdzie mieszkasz? Nie wypada, żebyś wracała sama do domu po tym co się stało ostatnio – powiedziałem jakbym był jej matką.
wtorek, 13 maja 2014
Od Valixy "Arioch, Demon Zemsty cz.6" (cd. Mordecai)
Jest 1.30 w nocy. Idę przez nieoświetloną ulicę. Zadrżałam z zimna. Muszę jakoś to przetrwać... Ale co ja mu powiem? Pewnie nie uwierzy w moją bezsensowną gadkę. Powiedzieć mu prawdę? Uzna mnie za wariatkę. Okłamać go? Zauważy, że znowu nie mówię prawdy. Ja tak bardzo nie lubię kłamać... Co teraz? Może zapomni? Mam taką nadzieję. Zbliżałam się do stadionu. Wtedy dopiero dopiero do mnie dotarło, że te wrzaski i muzykę, którą słyszałam od dłuższego czasu dochodzą właśnie ze stadionu. I jak go teraz znajdę? Prędzej ja się zgubię niż go znajdę, bo jestem ciamajdą. Stanęłam przy wejściu. Jakiś koleś mnie zatrzymał i powiedział:
- Bilet.
Nie miałam przy sobie pieniędzy... Przecież już nie będę wracać. Spojrzałam na niego. Był ode mnie o dwie głowy wyższy i napakowany i cały w tatuażach. I łysy. Przyjrzał mi się uważne po czym powiedział:
- Jak się nazywasz?
- Valixy... - mruknęłam niepewna jego zamiarów.
- Nazwisko...
- Nie mam.
Spojrzał na mnie, jakbym sobie robiła z niego żarty. Sprawdził jeszcze listę, przejeżdżając palcem po nazwiskach, po czym mruknął:
- Wchodź. - uśmiechnęłam się lekko, jakbym mu dziękowała. Następnie poinstruował mnie, gdzie mam iść, żeby odnaleźć Modecai'a. W końcu go zobaczyłam, wchodząc na teren VIP-owski.
<Mordecai?>
- Bilet.
Nie miałam przy sobie pieniędzy... Przecież już nie będę wracać. Spojrzałam na niego. Był ode mnie o dwie głowy wyższy i napakowany i cały w tatuażach. I łysy. Przyjrzał mi się uważne po czym powiedział:
- Jak się nazywasz?
- Valixy... - mruknęłam niepewna jego zamiarów.
- Nazwisko...
- Nie mam.
Spojrzał na mnie, jakbym sobie robiła z niego żarty. Sprawdził jeszcze listę, przejeżdżając palcem po nazwiskach, po czym mruknął:
- Wchodź. - uśmiechnęłam się lekko, jakbym mu dziękowała. Następnie poinstruował mnie, gdzie mam iść, żeby odnaleźć Modecai'a. W końcu go zobaczyłam, wchodząc na teren VIP-owski.
<Mordecai?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)