Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

sobota, 10 maja 2014

Od Yato "Zabawa według Yato cz.3" (cd. chętny)

Zatrzymałem się. Ciężko westchnąłem i spojrzałem na dziewczynę nie odwracając się.
-Nie wiem.
-Nienawidzę cie... – złożyła ręce na klatce piersiowej.
-Mocne słowa – powiedziałem telepatycznie. – Zmień się w wilka – wykonała moje polecenie.
-C-co ty robisz?! – warknęła. Chciała rzucić się na moje plecy. Teleportowałem się i stanąłem za nią. Poczułem lekkie ukłucie w szyi. Zignorowałem je.
-Siad – powiedziałem na głos i szyderczo się uśmiechnąłem. – Dobry piesek – pogłaskałem ją po głowie. Ból zaczął się zwiększać. Złapałem się za szyję i przestałem kontrolować Kiiyuko. Od razu się na mnie rzuciła.
-Przegiąłeś! – zacząłem kaszleć i dusić się. Coraz ciężej mi się oddychało. – Nie udawaj! – nie miałem siły jej odpowiedzieć. Ostatkami sił udało mi się teleportować. Po kilku sekundach znalazłem się w Mrocznym Lesie.
-Nie o to mi chodziło – powiedziałem w myślach. Szedłem ostatkami sił. – Wody, gdzie jest pieprzona woda?! – spojrzałem na moje ręce. Były pokryte zarazą. Coraz ciężej mi się oddychało. Padłem na ziemię. Kaszlałem krwią. – Czemu teraz? – zapytałem się w głowie. Miałem już tracić przytomność, kiedy ujrzałem kogoś lub coś. – Dobij mnie… - czarny obraz.


 http://www.entravity.com/wp-content/uploads/2014/03/nor-9-13-yato.jpg


 <cd. chętny>

Od Yato "Chcesz się bić?! cz.2" (cd. Victoria)

-Czemu chciałeś zrobić coś temu dziecku?! – krzyknęła za mną. Zatrzymałem się i spojrzałem na nią przez ramię.
-Bo ich nie lubię – powiedziałem bez emocji. Odwróciłem się i ujrzałem przed sobą ścianę ognia. – Naprawdę chcesz się ze mną bawić w ten sposób? – byłem zdenerwowany. Przywołałem swój miecz i teleportowałem się. Stałem za nią. Przyłożyłem ostrze do jej gardła. – Czy masz jeszcze jakiś problem?
-Tak! – złapała mnie za rękę i poparzyła.
-Nie ładnie! – stworzyła sobie miecz z ognia i przybrała pozycję do ataku. Po chwili zaatakowała. Jej ciosy może i były szybkie, jednak nie tak bardzo jak ja. – Za wolno skarbie – skontrowałem ją. Staliśmy naprzeciwko siebie. Odepchnąłem ją tak, aby upadła. Rzuciłem zaklęcie unieruchamiające. Kucnąłem przy niej. – No i po co ci to było? – zbliżyłem się do jej ucha. – Lepiej nie zadzieraj z lepszymi. To mogło skończyć się inaczej. Następnym razem nie będzie tak miło – powiedziałem bez emocji, wstałem i zdjąłem zaklęcie. – Mam nadzieję, że wszystko sobie wyjaśniliśmy – wskoczyłem na drzewo.
-STÓJ!
-Co jeszcze… - powiedziałem do siebie.

<Victoria?>

Od Mike'a - "Ucieczka z rodzinnej watahy cz.1" (cd. Nari)

 Miałem dosyć życia z moimi rodzicami. Nie miałem tam w ogóle wolności. Nie mogłem za często widywać się z wilkami, bo rodzice bali się, że kogoś zabije i mieli racje...
Ten dzień był jednym z najpiękniejszych, ale i jednym z najgorszych. Wyszedłem z jaskini. Szedłem sobie tak, aż nie poczułem głodu. Niedaleko zauważyłem piękna zdobycz - sarnę. Poszedłem wolno i po cichu, żeby nie uciekła. Byłem już blisko, a tu nagle ten dureń - James wyskoczył i spłoszył ją.
- Ty idioto! Spłoszyłeś mi jedzenie już piąty raz w tym miesiącu! - krzyknąłem zły.
- Stary, jesteś ciotą i dlatego niczego nie możesz złapać - powiedział...
- Ty gnojku...zabije cie! - czułem, że coś we mnie każe mi wyjść... I stało się - zmieniłem się.Wilk popatrzył na mnie przerażony... A ja na niego... Później tak jakby urwał mi się film i zobaczyłem, że jego ciało jest całe we krwi.
- Ej! Obudź się! - szturchałem go, żeby się obudził. On nie oddychał. Uciekłem trochę dalej... Jakaś wadera zauważyła Jamesa i próbowała mu pomóc. Zauważyłem, że strażnicy idą. Myślałem, że będą wiedzieli, że to ja, a oni wzięli tamtą waderę do lochu. Poszedłem za nimi i powiedziałem, żeby ją wypuścili i, że to nie ona go zabiła. A oni na to:
- Mike, to ta wadera, niejaka Nari jest winna.
Poszedłem przygnębiony do jaskini.. Przeze mnie niewinna i piękna wadera siedzi w lochach. Postanowiłem, że ją uwolnię. Gdy cała wataha zasnęła i strażnicy prawie też, poszedłem pod lochy i wpatrywałem się w waderę. Po kilku minutach powiedziałem do niej:
- Nie bój się, uwolnię cię.
Ona popatrzyła mi prosto w oczy, jakby chciała zobaczyć czy nie kłamie. Używając magii, uniosłem kamień i wyrzuciłem z całej siły kratę i ścianę. Nagle strażnicy obudzili się.
- Uciekaj! - zawołałem do wadery. Gdy wybiegła, waliłem się łbem o ścianę i zmieniłem się. Postraszyłem trochę ich i zamknąłem, tak jak oni Nari. Po kilku minutach uspokojony wybiegłem.
- Wszystko ok? - zapytałem się.

<Nari?>

Cd Kiiyuko "Ja? Zły? Haha, możliwe... cz.12" (cd. jakiś chętny basior)


Siedziałam sobie spokojnie czekając aż sobie pójdzie. Już od jakiegoś czasu go widziałam. Obserwował tego Thresha. Był gotów uderzyć lada moment, czekał na odpowiednią chwilę. Wszedł tu za nami do portalu, wiedząc że grozi mi niebezpieczeństwo, pomimo tego, że i równie dobrze mogłabym poradzić sobie sama. Eh... Najważniejsze, że chociaż ktoś o mnie pamiętał. Chwila moment... To... Naprawdę on? Nie wierzę...

<cd. jakiś basior>