Zamurowało mnie. To żenujące, ale to był mój pierwszy pocałunek. Nie
wiedziałam co powiedzieć. W głowie miałam kompletny chaos. Siedziałam
tylko z wytrzeszczonymi oczami. Blade wyglądał na trochę
zdezorientowanego. Nagle spoważniałam i zaczęłam wpatrywać się w
topniejące sople lodu, wiszące na gałęziach pobliskiego drzewa. Blade
posmutniał. Ty mała egocentryczko, myślałam, jak możesz zwodzić tego
biednego wilka, który jeszcze cię nie zna i vice versa. Przecież jeżeli
zobaczy jaka jesteś naprawdę ucieknie od ciebie w szaleńczym pędzie. Ta
myśl trochę mnie zdołowała. Szybko spojrzałam na Blade'a. On uśmiechnął
się radośnie. Odwzajemniłam to ogromnymi rumieńcami. Wciąż panowała
grobowa cisza. Żadne z nas nie chciało podjąć rozmowy. W końcu Blade
powiedział...
<Blade? Ostrzegam, że ja dziwnie reaguje w poszczególnych sytuacjach.>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
poniedziałek, 10 lutego 2014
piątek, 7 lutego 2014
Od. Pipper "Czy to porwanie? cz.7" (cd. Vane)
- Sorry, nie chciałam - powiedziałam i odeszłam kawałek od niego.
Odwróciłam się w stronę północy gdzie leży wataha.
- Choć, musimy zanieść ją do lekarza.
Ruszyłam, a za mną szedł Vane z Selen na grzbiecie.
[...]
Po kilku minutach zaczeliśmy truchtać by było szybko. Słońce zachodziło niesamowicie szybko. Weszliśmy do lasu. Był wielki i mroczny. Skakałam przez wystające korzenie drzew i gałęzie. W pewnym momencie potknęłam się i przewróciłam.
- No świetnie, pech za pechem - mruknęłam.
Vane ruszył do mnie ale zgromiłam go wzrokiem.
- Idź z nią do watahy, ja dojdę - powiedziałam
- Ale ty...
- Idź!
<Vane?>
Odwróciłam się w stronę północy gdzie leży wataha.
- Choć, musimy zanieść ją do lekarza.
Ruszyłam, a za mną szedł Vane z Selen na grzbiecie.
[...]
Po kilku minutach zaczeliśmy truchtać by było szybko. Słońce zachodziło niesamowicie szybko. Weszliśmy do lasu. Był wielki i mroczny. Skakałam przez wystające korzenie drzew i gałęzie. W pewnym momencie potknęłam się i przewróciłam.
- No świetnie, pech za pechem - mruknęłam.
Vane ruszył do mnie ale zgromiłam go wzrokiem.
- Idź z nią do watahy, ja dojdę - powiedziałam
- Ale ty...
- Idź!
<Vane?>
Cd. Blade "Przyjęcie do watahy cz.2" (cd. Bella)
- Po ranie nie ma już śladu. - Powiedziałem uśmiechając się.
- To dobrze. - Odwzajemniła uśmiech.
- Masz piękny uśmiech. - Powiedziałem.
- Naprawdę? - Wadera zarumieniła się.
- Tak... - Odpowiedziałem.
- Dziękuję.
- Nie ma za co... mówię prawdę. - Po tych słowach pochyliłem się do niej i ją pocałowałem.
<Bella? Zawsze możesz dać mi z liścia.>
- To dobrze. - Odwzajemniła uśmiech.
- Masz piękny uśmiech. - Powiedziałem.
- Naprawdę? - Wadera zarumieniła się.
- Tak... - Odpowiedziałem.
- Dziękuję.
- Nie ma za co... mówię prawdę. - Po tych słowach pochyliłem się do niej i ją pocałowałem.
<Bella? Zawsze możesz dać mi z liścia.>
Od. Vane "Czy to porwanie? cz.6" (cd. Pipper)
-
Wiesz, przepraszam że byłem taki ponury... Po prostu ja cię chciałem
uratować, a ona stała obok i jeszcze narzekała, zamiast mi pomóc... Teraz prze ze mnie moze umrzeć... - powiedziałem z łezką w oku....
- Co? Ty płaczesz? Nic jej takiego nie będzie... - A masz pewność? - No... No nie, ale ... - A widzisz. - No już, spokojnie. - wadera wtuliła sie w moja sierść. Delikatnie odeszłem - Wiesz, jeśli jest ci zimno to możesz mi powiedzieć, a nie od razu się we mnie wtulać...
<Pipper?>
|
|
Subskrybuj:
Posty (Atom)