Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Od Yuki "Jak najdalej stąd" cz. 6 (c.d Alexander)

Ten basior wyglądał według mnie podejrzanie. Nie ufałam mu, ponieważ wyglądał według mnie jak szpieg. W końcu każdemu nie ufam i wszystkich gryzę. Gdybym tylko mogła dowiedzieć się skąd przybyli i po co. Ten "Alexander" był czarnym basiorem z czarniejszą grzywą. Był tym typem basiora którego nienawidzę - był umięśniony. No ale muszę się przyznać, ale niech to pozostanie w watasze - był lekko przystojny.
W celu dowiedzenia się czegoś o gościu podkradłam się do wilczego szpitala i weszłam wręcz niezauważalnie do jaskini. Basior leżał tam, a Astrid zajmowała się jego uchem. Czemu ona tak długo to robi? Chciałabym by było coś, bym stała się niewidzialna. Ale jak? Przecież uczyłam się tego z dziennika i nic. Teraz to byłoby mi przydatne. Ach... jeszcze paraliżowanie wilków, to byłby cud. No ale cóż jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Teleportacja w tej chwili w ogóle nie jest potrzebna. Po prostu ukryć się w cieniu poczekać aż basior zostanie sam i zaśnie i go porwać. Prostsze już być nie może.
Czekałam i czekałam, aż w końcu Astrid poszła do swojej jaskini. Oczywiście miałam takie szczęście, że Yusuf jako pielęgniarz pilnował go. Oczywiście nie mówię, że stał jak obrońca, tylko od czasu do czasu przychodził do niego i sprawdzał jego stan. Gdy dawniej podsłuchiwałam rozmowy jego i Astrid, lekarka powiedziała, że rano będzie wolny.
Popatrzałam na basiora. Spał w najlepsze. Podniosłam obolałe łapy od stania. Zamarłam. Przez to, że tak długo stałam moje stawy zapiszczały. Popatrzałam przestraszonym wzrokiem na samca. Miał głęboki sen. Upewniłam się, że Yusuf nie idzie, a gdy byłam pewna, podeszłam bliżej basiora. Aż było mi żal go porywać. No cóż... Z obrzydzeniem lekko dotknęłam basiora i przeteleportowałam do pewnej jaskini w środku Mrocznego Lasu. Lubiłam tu przebywać, gdy miałam dość tego świata. Jaskinia była stara i to rzeczywiście była nora z przejściem "do podziemi". Wybrałam właśnie to miejsce, ponieważ jest tu bardzo ciemno, więc on mnie nie zobaczy w całości i jest tu pełno lian którymi mogłabym związać "ofiarę". Urwałam parę i zawiązałam je w najjaśniejszym miejscu. Upewniłam się że są dobrze zawiązane i tylko czekałam aż się obudzi. Co tam, że Alfa będzie wściekła.
Gdy czekałam na jego pobudkę zdążyłam się umyć (językiem) i trochę ponudzić. Usłyszałam szybszy oddech porwanego. Był przestraszony. Nagle coś szybko powiedział:
- Jeżeli tu jesteś, pokaż się porywaczu - wysunęłam się z cienia, ale ustawiłam się tak by nie poznał mnie po pysku.
- Widzę, że śpioch się obudził - powiedziałam szyderczym tonem - a właśnie myślałam czy nie zostawić cię do pożarcia dzikim zwierzętom - musiałam go czymś przestraszyć. Gdybym tego nie zrobiła, zabawa straciłaby urok.
- Czego chcesz?- powiedział tonowanym głosem, "by brzmieć jak samiec Alfa".
- Czego chcę? - zaśmiałam się - Chcę dowiedzieć się po co tu jesteś.
-Dobra...
*****
Co on ze mną zrobił? Nie pamiętam nic po tym jak powiedział "dobra". Na szczęście jeszcze tu leżał. Powiedział do mnie szyderczym tonem:
- Wystarczy?
- Ty diable! - krzyknęłam. Znałam moce różnych żywiołów i on po prostu usunął moje wspomnienia.
- I kto to mówi?
- No co - powiedziałam - pretensje kieruj do cieni.

<Alexander? A tam małe porwanko ;P>

Uwagi: Mroczny Las to nazwa miejsca, przypominam... O pisaniu "Alfa" z wielkiej litery chyba nie muszę przypominać. To wilki mają twarz?

1400 postów

Świętujemy! Mamy 1400 postów!!!
Każdy wilk otrzyma po bonusowe 14 pkt. (jak będzie 1500 postów - 15 pkt., 1600 postów - 16 pkt. itd., więc naprawdę watro)!

niedziela, 12 czerwca 2016

Od Alexandra "Jak najdalej stąd" #5 (cd. chętny)

Oto piąta część op. od wilków spoza CK. Aby dowiedzieć się nieco więcej o nich oraz o powodzie ich ucieczki, możecie również przeczytać serię op. "Nowy dom?" z BK, w której to Alexander oraz Kira poznają się ze sobą i szybko zaprzyjaźniają się, choć nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka.
Op. powstaje ze współpracą CK.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Od Yuki "Mroczny zamek" cz. 5

Zrobiłam unik. Zaczęłam uciekać w stronę niekończącego się korytarzu. Dziwne ryki świadczyły o tym, że potwór był wręcz wkurzony tak, że najchętniej by mnie rozszarpał. Zobaczyłam cele więzienne. Jedna z nich była otwarta. Weszłam do niej i zamknęłam za sobą kraty. Stwór szarpał kratami i próbował mnie dosięgnąć, lecz byłam na drugim końcu sali, więc nie dał rady. Dopiero teraz zauważyłam, że byłam zamknięta w celi.
- F*CK - przeklęłam. Rozejrzałam się po pseudo pokoju. Jedyne co się tu znajdowało, była stara skrzynia, coś w rodzaju łoża i dziura z wodą, co pewnie było pseudo kiblem. Popatrzałam do "kibla". Dziura wydawała się być przejściem. "Raz kozie śmierć" pomyślałam, po czym zanurkowałam w "kiblu". Nie lubię pływać więc to było dla mnie okropne. Dziura się zwężała, a powietrza było coraz mniej. Naglę ujrzałam, że dziura skręca na bok i do góry. Ucieszyłam się, ponieważ już moja nadzieja
się sypała. Wynurzyłam się z wody. Śmierdziałam, jakbym się w gównie łosia wytarzała. Otrzepałam
się i rozejrzałam po pokoju. Była to stara komnata, przyozdobiona srebrem i innymi takimi rzeczami. Była zbudowana w pradawnym stylu. Nad głową był powieszony ogromny złoty żyrandol, a pomiędzy jego ramionami były pajęczyny z ogromnymi włochatymi pająkami. Mam arachnofobie, dlatego zadygotałam. Komnata była ogromna, większa od wszystkich pomieszczeń w jakich
kiedykolwiek byłam. Zaczęłam się przechadzać. Płytki ozdabiające podłogę były zimne i wilgotne. Jak na ukrytą komnatę wyglądała na bardzo zadbaną. Dopiero teraz ujrzałam, że na końcu pokoju była wilczyca. Gdy podeszłam bliżej, rozpoznałam ją. To była Galler'a. Zawarczałam, lecz ona tylko spokojnym tonem powiedziała:
- Nie spodziewałam się ciebie tu żywej - wyglądała na pewną siebie - przeszłaś już dwie próby, pora na kolejne. - Po tym jak skończyła z "nieba" wyłoniły się różne kreatury. Jedna z nich wyglądała jak wielki czarny kocur połączony z niedźwiedziem, za to inny był wielką jaszczurką z zębami większymi niż swój mózg. Pokazałam swoje kły Gallerze i syknęłam:
- Ty diable wcielony - nagle potwory zaczęły na mnie szarżować. Kocur skoczył na mnie, lecz za nim mnie złapał zrobiłam unik, a on przeleciał na inną kreaturę. Były na siebie zdenerwowane i zaczęły się gryźć. O dwóch mniej. Pozostało jeszcze osiem. Jaszczurka chwyciła moją tylną łapę i zaczęła gryźć. Przeszywający ból skłonił mnie do obrony. Rzuciłam się na kark jaszczura i zacisnęłam szczękę. Wydobył z siebie przerażający ryk, który z czasem cichł. Inne potwory odsunęły się ode mnie, gdy zobaczyły martwego jaszczura. Zaszarżowałam na pierwszego lepszego. Był to wilk, lecz trochę zmutowany z ptakiem. Był cały biały. Jasne pióra wymieszały się z czarną sierścią.
Jego pierze było zabarwione na bordowy. Zaczął skomleć. Chwyciłam jego przednią łapę i w szalę zaczęłam nim miotać jak kompletną szmatę. Jego wołania o pomoc w niczym nie pomogły. Po chwili rzuciłam jego zwłokami w Galler'e, lecz przeleciał nad nią. Zapatrzona w jego zwłoki jak poleciały nie zauważyłam szarżującego na mnie ogromnego czarnego lisa. Napadł na mnie. Był silniejszy, ale wydawał się być głupi. Odepchnęłam go tylnymi łapami i wstałam. Upadając stłukł sobie głowę. Oszołomiony nie potrafił się podnieść. Zaatakowałam go, kończąc przy tym jego marny żywot. Ukradkiem zobaczyłam czarnego kocura zabijającego tamtą kreaturę. Pora go zabić. Szybkim ruchem przeteleportowałam się obok niego i napadłam go. Zaczęłam gryźć jego grzbiet. Zaryczał i uciekł. Bitwa z resztą potworów była już łatwiejsza. Gdy już kończyłam żywot ostatniej kreatury Galler'a powiedziała:
- Jednak nie jesteś taka słaba jak myślałam. Ostatni etap... - przerwała. Poczułam jak coś na mnie naskakuje. To ona napadła na mnie i zaczęła mnie gryźć po grzbiecie. Zaskomlałam. Zaczęłam biec z całej petary. Galler'a nie wytrzymując siedemdziesięciu kilometrów na godzinę puściła mnie. Spadła, turlając się po ziemi. Zrobiłam driwta i zaszarżowałam na nią. Popełniła najgłupszy błąd. Odsłoniła miękki brzuch, który miał cienką skórę. Chwyciłam jej przednią łapę ostrymi zębami i zaczęłam zgniatać ją. Galler'a darła się na cały głos. Skomlała i wyła z bólu.
Poczułam nagle że mam coś w pysku. Galler'a uwolniła się z uścisku i odeszła kulejąc ode mnie w parę metrów. Nie miała łapy. Odgryzłam tej babie łapę. Byłam szczęśliwa z tego powodu. Wyplułam kawałek jej ciała i zaczęłam ją gryźć. Teraz to nie była taka cwana. Po paru minutach zaciętej walki upadła martwa na ziemię. Sama tego jędza chciała. Nagle na czele komnaty otworzyły się ogromne drzwi. Prowadziły na zewnątrz. Ucieszona wybiegłam na dwór. Gdy się odwróciłam, zamku już nie było. Na szczęście koniec koszmaru. Odetchnęłam świeżym powietrzem. W końcu wolna. Ta noc była jedną z najdłuższych. Zmęczona poszłam do jaskini. Idąc tam rozmyślałam o moich przygodach minionej nocy. Wielkie kruki i wrony, pielęgniarki, Ambrozje i Galler'a. Czy to wszystko mogło się zmieścić w jednej nocy? Moje oczy kleiły się od zmęczenia. Nie zważając uwagi na ziemię, przypadkiem potknęłam się o błękitną bransoletkę. Bez zainteresowania ją zabrałam w pysk i poszłam dalej. W jaskini zastałam wielką stertę książek dotyczących eliksirów. Wybrałam sobie najdalszy kąt jaskini, w którym nie docierało światło i zwinęłam się w kłębek. Zaczęłam intensywniej myśleć o dzisiejszych rzeczach. Powtarzałam sobie wszystkie sceny. Nie wiedziałam, że byłam taka szybka. Zrobiłam sobie podsumowanie minionego dnia. Na prawdę mi się udał. Rozmyślając minęła godzina. W końcu zmęczona zasnęłam.

Uwagi: Nie "przeklnęłam", tylko "przeklęłam". Wiem, ja też byłam zaskoczona poprawną formą. Standardowo powtórzenia i przecinki. "Gówno" też podchodzi pod wulgaryzm... "w starym pradawnym stylu" - to pradawny nie jest stary? "Zapatrzona w jego zwłoki jak poleciały nie..." - totalnie nie rozumiem sensu tego zdania. "Zrobiłam driwta" - gdy to przeczytałam, aż się zaczęłam śmiać. Powinno być "wykonałam zwrot", ale niech ci już będzie. "Bezinteresownie" to nie to samo co "bez zainteresowania"!