Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

niedziela, 27 marca 2016

Święta!

Są święta Wielkiej Nocy, tak więc chciałabym Wam życzyć wszystkiego dobrego. Błogosławieństwa na cały rok, zdrowia, szczęścia, hajsu i jeśli ktoś już jej poszukuje - miłości. No i oczywiście prezentów! Prezenty to ważna rzecz. Poza tym rzeczy bardzo nieuchwytnej i trudnej do odnalezienia, a mianowicie weny, weny i jeszcze raz weny! Ja osobiście mam z nią ostatnio problem, dlatego bardzo się przyda. Z tego co posłyszałam, Wam również by się przydała. Kto wie? Może po świętach wrócicie nie tylko z worem prezentów, ale i także koszem pełnym nowych pomysłów i chęci do pisania? >:D
 Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Ishi
P.S. Nie jestem najlepsza w składaniu życzeń, tak więc bardzo mi wybaczcie brak oryginalności.

wtorek, 22 marca 2016

Od Rey "Moja siostro!" cz. 1

Jak niektórzy wiedzą mam siostrę. O tym będzie ta historia...
Gdy rano obudziłam się postanowiłam wybrać się na polowanie. Jak szłam przed siebie zobaczyłam góry. Musiałam się wspiąć trochę wyżej żeby móc wyczuć jakieś jedzenie. Gdy byłam około w połowie drogi na szczyt, zatrzymałam się gwałtownie i zaczęłam węszyć. Od razu wyczułam kozice, skoczyłam na nią i chyba nie muszę mówić co było dalej... Po posiłku chciałam znaleźć coś na deser. Nieopodal miejsca w którym się znajdowałam zauważyłam krzaczki z jagodami. Nie zastanawiałam się długo, zjadłam około siedem owoców. Postanowiłam się na chwilę zdrzemnąć, a potem iść dalej. Gdy zaczęłam otwierać oczy zauważyłam waderę nad sobą. Od razu zerwałam się na równe nogi i zapytałam:
- Kim wy jesteście?
- Ja jestem Mei - odpowiedziała wadera całkiem podobna do mnie.
- Jestem Rey, miło poznać-odpowiedziałam z nie do wierzeniem
- Czy my się znamy, Rey? Jesteś bardzo podobna do mnie - zapytała stanowczo
- No wiesz... Ja kiedyś miałam siostrę... Ale... - wyszeptałam
- Ale? Ja też miałam siostrę ojca Luka i matkę Bellę...
- Naprawdę?! Moi rodzice się tak samo nazywali! - powiedziałam z entuzjazmem
- Czy to możliwe że jesteśmy...
- Siostrami! - powiedziały w tej samej chwili.
Potem zaczęły się pytania typu: Skąd jesteś? Masz chłopka? Co lubisz? Jak się tu znalazłaś? oraz Czy masz watahę?
- Ja? - wyszeptałam - Należę do Watahy Magicznych Wilków, może ty też chciałabyś?
Mey zawahała się ale odpowiedziała:
- Jestem w Watasze Wilków Zgody...
- Nie słyszałam o takiej watasze... Ale ok - powiedziałam zamyślona
Mey wyglądała na smutną, więc postanowiłam skończyć ten temat.
- Może po ścigamy się? Stąd na dół góry - zapytałam
- No pewnie! - uśmiechnęła się.
Stanęłyśmy na narysowanej linii krzyknęłam:
- DO BIEGU... GOTOWI... START!!!
Mey była tak samo szybka jak ja, ale z trudnością przeskoczyła pieniek drzewa znajdujący się na zboczach góry. Byłam szybsza i zwinniejsza od Mey, więc wygrałam.
- Świetnie sobie poradziłaś - powiedziała Mey
- Dzięki...
- Może znajdziemy miejsce, w którym się prześpimy? - zapytała Mey
- Dobrze - odpowiedziałam dysząc
Znalazłyśmy jakąś małą opuszczoną norę. Położyłyśmy się obok siebie i zasnęłyśmy.

Uwagi: Nie musisz na początku każdego op. pisać wstępu z typu "Opowiem Wam pewną historię". Mnie osobiście bardzo odpycha coś takiego. Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie. "Niedowierzanie" piszemy razem. Nazwy watah zapisujemy z wielkich liter. "Z tond na duł góry" - nie ma co, to zdanie mnie po prostu zmiotło z powierzchni ziemi... "Stąd" piszemy razem przez "s"i "ą", a "dół" przez "ó".

poniedziałek, 21 marca 2016

Od Seach'a "Nowy rozdział życia" cz. 2 (cd. Asna)

W końcu przestało padać. Tydzień ulewy i znów słońce!
- Hm... Czas się przejść. - powiedziałem sam do siebie. Gdy wyszedłem z jamy, pomyślałem, dlaczego mam nadal być samotnikiem? Znajdę jakąś fajną watahę i będzie po sprawie. Wyruszyłem w podróż, ale nie była zbyt długa, bo już po około trzydziestu minutach, zauważyłem jakąś waderę. Ale dlatego, że nie zbyt ufam obcym powiedziałem z bezpiecznej odległości.
- Cześć...
- Hę?... O, cześć! - odpowiedziała nieznajoma.
- Czy masz watahę? - Spytałem.
- No tak. A czemu pytasz?
- Bo szukam.
- Em... Nie chce cię w tej watasze. Hihi... - zdenerwowałem się trochę na te słowa.
- Na pewno nie jesteś Alfą!
- A skąd wiesz? - Ona się ze mną drażniła!
- Alfy są miłe, jak chcesz wiedzieć...
- Hm... No dobra. Zaprowadzę cię do Alfy... - Ze mną nie da się wygrać, pomyślałem. Gdy tak szliśmy wszystkiemu się przyglądała ta wilczka.
- Czemu się tak przyglądasz? A w ogóle, jak się nazywasz?
- Przyglądam się tak, bo jestem tu od niedawna i chcę dobrze zapamiętać teren, a nazywam się Asna.
- Ja jestem Seach. - Asna nie wyglądała mrocznie. Ciekawe jaką ma moc...
- A... - nie zdążyłem spytać, bo mi przerwała.
- Mam moc nocy. - Czy ona czyta w myślach?!
- Ja mam moc światła. - Dotarło do mnie, że raczej się nie zaprzyjaźnimy.
- To tu. - Spojrzałem. Nawet, nawet była ta wataha. Zauważyłem tam jakiegoś wilka.
- Witam. - Powiedział nieznajomy.
- Jak się nazywasz?
- Kai. A kim ty jesteś? Nie znam ciebie. - Powiedział.
- Ja jestem  Seach. Szukam watahy.
- To dobrze trafiłeś.
- Naprawdę? To super, ale gdzie jest Alfa?
- Przyjmuję cię do stada. Już nie musisz szukać Alfy.
- Wolę jednak się upewnić...
- No dobra, skoro chcesz.
- Dzięki Asna.
- Proszę bardzo. - Widać było, że nie jest zadowolona, no cóż, mówi się trudno.

<Asna?>

Uwagi: Nie "wyszłem", tylko "wyszedłem"! "Zbyt" piszemy przez "t". Liczby i cyfry w op. piszemy słownie. Rozwijamy wszelakie skróty. Miano "Alfy" piszemy z wielkiej litery jako tytuł.

Od Asny "Nowy rozdział życia" cz. 1 (cd. Seach)

Cały tydzień padało aż w końcu rzeka zaczęła wylewać się na teren watahy. Jak zwykle moja siostra chciała mi coś udowodnić.
- Asna! Założę się, że nie przeskoczysz tej rzeki! - Powiedziała.
- Nawet nie chcę próbować! Po prostu zbyt niebezpieczne! - odpowiedziałam siostrze.
- No weź! Poskaczemy sobie przez rzekę!
- Nie!
- Tam jest przewrócony pień. Tylko po nim przejdźmy... Proszę.
- Dobra, ale przejdźmy, nie przebiegnijmy!
- Jupi! - odpowiedziała moja siostra. Czułam jednak, że moja siostra przebiegnie po tym pniu, a nie przejdzie... I moje podejrzenia sprawdziły się. Siostra popędziła w stronę powalonego drzewa, wbiegła na nie i się poślizgnęła!
- Nie! - Skoczyłam ratować siostrę. Złapałam się jakiegoś kawałka drewna, który płynął, i zaczęłam rozglądać się za nią. Niestety, znikła mi z oczu, a nurt był mocny. Nagle straciłam siły by dalej walczyć z rzeką, opadłam z sił, ale wciąż rozglądałam się za siostrą. Nagle jakiś wilk staną nad rzeką, coś krzyknął, ale nie usłyszałam, bo akurat zanurzyłam się. Wilk zaczął biec wzdłuż rzeki, pomyślałam wtedy, że chce mi pomóc, i tak było. Nieznana osobniczka wbiegła na inne powalone drzewo, które nie dotykało drugiego brzegu. Gdy byłam już blisko, chwyciła mnie i wciągnęła na ląd.
- Gdzie jest... - Nie zdążyłam zapytać, bo zemdlałam. Gdy się obudziłam, byłam gdzieś, gdzie nigdy nie byłam.
- Gdzie ja jestem? Co się stało? Jak się nazywasz? - zapytałam wilczycy, która mnie uratowała.
- Jesteś w wilczym szpitalu. Uratowałam cię przed zatonięciem i nazywam się Suzanna - odpowiedziała.
- Ja jestem Asna.
- Dołączysz do naszej watahy?
- Hm... Co mi innego pozostało? Dołączę! A oprowadzisz mnie po watasze?
- Hm... Mam trochę na głowie, więc może poproś kogoś innego. Dobra?
- Ok! Sama się zapoznam z terenem.

Uwagi: "Zbyt" piszemy przez "t". Dlaczego w czasownikach często zapominasz postawić na końcu literę "ł" (np. płynął, krzyknął). Po "trzykropku" stawia się Spację, tak jak po kropce czy przecinku.