Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

środa, 10 czerwca 2015

Od Ripple "Pierwszy dzień"

Ja, Ripple nie znałam swoich rodziców, braci, sióstr. Utraciłam bliskich gdy miałam chyba 10 miesięcy. Chodziłam, szukałam, błądziłam. A po 2 miesiącach poszukiwań znalazłam tą watahę. Chciałam do niej dołączyć, ale na początku trochę się bałam. W końcu się spytałam, dołączyłam i byłam szczęśliwa. Na razie nie mam rodziców zastępczych, ale tego oczekuję i pragnę, żeby stało to się jak najszybciej. Gdy dołączyłam do tej watahy poczułam ulgę, radość i bezpieczeństwo. Teraz tylko chcę poznawać szczęśliwie świat.
- Chcę śpiewać, chcę tańczyć bo szczęście odwiedziło serce me!
Był wtedy zimny, zimowy wieczór. Gdy jeszcze nikogo nie znałam, chodziłam sobie po lodzie, pod którym była woda. Przyglądałam się drzewom bez liści i moim pięknym snom. W snach moich była tęcza, rodzina. Rodzice, bracia, siostry i ocean.

Uwagi: pisz dłuższe op.! "Na razie" piszemy oddzielnie.

Od Etera "Cierpiała za tych, którzy próbowali ją uratować" cz. 8 (Cd. Lithium)

- Nie zostawię cię tu samej! - wykrzyknąłem gdy wilk jeszcze leżał z szokiem w oczach.
- Biegnij!! - krzyknęła do mnie stając na przeciw wilka.
Pobiegłem, nie wiedziałem po kogo, więc krzyczałem:
- Pomocy! Szybko! Proszę! Pomocy!! - podbiegł do mnie wilk i spytał:
- Co się dzieje?!
- Chodź za mną! - pobiegł bez pytań... - Musisz nam pomóc!
- Nam? - zapytał w biegu
- Mi i Lithium...
Dobiegliśmy do niej, ona ledwo walczyła, widziałem to co przeżywa, prawie to czułem... Nagle one zemdlała, a ten wilk z którym walczyła też już padł na ziemię, po chwili ja tak samo... I obudziliśmy się... gdzieś... w ciemnej... mrocznej... jaskini, chyba pod ziemią. Lithium po chwili też się obudziła.
- Lithium, wiesz gdzie jesteśmy? - zapytałem ledwo żywy.

<Lithium, gdzie jesteśmy?? Sory że mało ale weny i trochę czasu nie mam> 

Uwagi: zapominasz o przecinkach i dwukropkach przed wypowiedziami. Choć i chodź to nie to samo słowo!

piątek, 5 czerwca 2015

Od Mack'a "Pani" cz. 1 (cd. Kazuma)

Jak co noc wędruje po Mrocznym Lesie w poszukiwaniu pożywienia pod postacią człowieka, ofiary (bo tak mówię na inne wilki). Mówią że tam są rzeczy trujące... bujda. Napiłem się ze strumyka zeżarłem jagody i "ubiłem" kilka denerwujących mrocznych wiewiórek. Swoją drogą są takie wredne i żądne krwi jak ja podczas akcji. Ale wróćmy do tematu: idę i nic. Zero "krwiopijczej wiewiórki" ani jagód. Dziś Mroczy Las naprawdę był martwy... ale na co dzień ma dużo wampirzych zwierząt i szkła, a tu nic. Coś tu nie gra... trochę tu za czysto. Mało krzaków. Po chwili na wzgórzu ujrzałem dach. Wszędzie mgła, a gdy zacząłem powoli schodzić temperatura spadała. Ziemia był zimna. Czy aż tak się zapuściłem w tym lesie, by trafić tu? Szukałem tego miejsca od szczeniaka... może to tu jest... nie, nie może to być Kraina Mroku, nie może mi się to przyśnić, bo ja nie mam pełnometrażowych snów. Może mi się wydaje, ale jestem w KRAINIE MROKU. Jak nigdy zacząłem skakać i tańczyć. Marzyłem od szczeniaka, by tu się znaleźć. Możliwe, że tu jest moja zaufana osoba. To było tak dawno... nagle ujrzałem postać. Wystraszyłem się. Nie, że się boje, ale ona stała za mną. Aż zgasiłem papierosa. Mack, proszę cię jesteś płatnym mordercą czego się boisz? Wyciągnij broń i rób to co zawsze. - skarciłem się w myślach. Najszybciej jak potrafiłem wyjąłem broń i odwróciłem się ujrzałem... DZIEWCZYNĘ? Nagle dostałem atak bólu w okolicach głowy. Po chwili upadłem z bezsilności. Widziałem... widziałem ciemność i usłyszałem gromki śmiech. Nie czułem bólu tylko pustkę. Wielką pustkę, ale nie taką jak zawsze... moja pustka samotności była "przyjemna" a ta... zwiedziłem duużo takich miejsc, ale to? I ten szyderczy śmiech. Potknąłem się i tu żarty się skończyły. Do cholery jestem panem Iluzji, Zabójstw i Wojen! Nikt nie będzie się ze mnie nabjiał! Użyłem chyba całej swojej mocy, by się stąd wydostać. Nagle Ciemność zaczęła "pękać" jak lustro.
Zobaczyłem tę samą dziewczynę. Zieleń i czerń królowała na jej sukni, a loki opadały na jej ramiona i te oczy... zielone bezlitosne, pełne cierpienia i nienawiści oczy. Przyglądała mi się tak samo jak ja. Nigdy... nigdy nie widziałem takiego stworzenia. Nagle otworzyła swoje usta i jej twarz spogodniała.... na krótko dziewczyna zaczęła mówić władczym tonem:
- Kim jesteś? I dlaczego jesteś w mojej Krainie?! - dziewczyna nabrała większej pewności.
- Nie musisz tego wiedzieć. TWOJEJ Krainie? Nigdzie nie pisało KRAINA JAKIEJŚ SAMOLUBNEJ ISTOTY. - odpowiedziałem zupełnie spokojnie w jej umyśle i się uśmiechnąłem. Teraz ja trochę podowodzę.
- Głuchy jesteś? MOJEJ. Skąd jesteś? I pokłoń się swej Pani.
- PANI? Niby czego? Zieleni? Miss 2015? Rozmawiasz z seryjnym Zabójcą. - Ta 'baba' mnie wkurza. Niby kim ona jest?
- Pani Śmierci, Niezgody i Ciemności. - 'PANI' odpowiedziała władczym tonem.
- Pokłoń się niewiasto przed Panem i Władcą Iluzji, Wojny i Ciemności, który zabija powoli i bezlitośnie swoje ofiary i małe dziewczynki takie jak ty. - Powoli widziałem jak sączy jej się piana z pyska. Aha, Król ciętej riposty powraca.
- A więc tak się bawimy? - Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem, a za jej plecami stał rząd jakiś potworów.
- Nie chce bić płci innej niż ja, więc załatwimy to po mojemu... - Zacząłem się gromko śmiać. Przeniosłem ją do mojego umysłu. Zadbałem by czuła się jak u siebie. Wyczułem, że dobrze widzi po ciemku, ale i tak zapaliłem światło i staliśmy w... cyrku. Na środku ja z nią w tle było słychać śmiechy potworów przyozdobionych krwią którzy robią różnorodne akrobacje. Podeszli do nas małe klauny i podały noże. My ubrani byliśmy w czerwone stroje błaznów. Szczerze to nieźle w tym wyglądała. Chwile się zapatrzyłem i nóż drasnął mój policzek. Lekko się uśmiechnęła.
- W tym miejscu nie działają nasze moce. Jedyna to zamiana w wilka. Jest to moja psychika.

<Kazuma?>

Uwagi: błędy interpunkcyjne. Za długie zdania. Nazwy (czyli np. Mroczny Las) piszemy z wielkich liter. "Naprawdę" pisze się razem. "Na co dzień" piszemy osobno. "Wyjąłem" pisze się nie przez "o", tylko przez "ą". Cudzysłowie tworzymy za pomocą ", a nie '.

czwartek, 4 czerwca 2015

Od Astrid "Szkoła.." cz. 7

- Dzieci, to jest Astrid. Będzie się u nas uczyć jak uczyć. - zaśmiała się starsza pani - Powitajcie ją grzecznie.
- Dzieeeeeń dooobrryyyyy... - mruknęli w odpowiedzi uczniowie.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam im z uśmiechem bardziej niepewnym od barwy głosu.
- Dzieci powiedzcie po kolei jak macie na imię. - nakazała im pani Matylda. Uczniowie podali swoje imiona. Pani Matylda szybko kazała mi usiąść do ostatniej ławki, z której miałam robić notatki.
Okazało się, że nauczycielka choć wyglądała na małą, kruchą i spokojną kobiecinkę, lekcje prowadziła z dużą dozą dobrego humoru. Nieco żartowała i wygłupiała się. Dzieciaki wyglądały natomiast na skore do nauki. Podczas trzeciej (na pięć) lekcji pani Pyłek musiała iść do dyrektorki. Mi przypadło zastępstwo. No tak... Bogu dzięki, młodzi uczniowie wyczuli mój niepokój wobec tego niezaplanowanego zdarzenia i zachowywali się bardzo grzecznie. Uczyli się, siedzieli w ciszy i nie przeszkadzali. Nie wiem jakim cudem. Dzieci tym bardziej w ich wieku zachowują się bardzo głośno i w ogóle całkowicie inaczej niż tego dnia. Podczas czwartej lekcji wyluzowałam się i zaczęłam uczyć tą grupę z większą chęcią. W połowie piątej lekcji wbiegła do klasy pani Matylda. Dziewczynka, która właśnie czytała przerwała to zajęcie.
- I jak? Było tak źle? - spytała mnie starsza pani.
- Nie. Ta klasa jest niesamowita! Całą lekcje siedzieli cichutko i słuchali się mnie. Wspaniałe lekcje były z nimi. - powiedziałam z uśmiechem.
- No to się cieszę. Dzieci, a jak wam się podobały lekcje z Astrid?
- Było super! - zawołała jedna z dziewczynek, reszta klasy potwierdziła to zdanie.
- Wspaniale. A teraz skończmy tą lekcje! - zawołała pani Matylda. Reszta lekcji była naprawdę ciekawa.
Po lekcjach pani Matylda kazała mi zostać, by z nią porozmawiać. Kiedy dzieci wyszły z klasy, a drzwi się zamknęły kobieta powiedziała:
- Astrid, ten rok jest dla mnie ostatni. Idę na emeryturę. Jeśli chcesz zapewnię ci nauczanie w tej szkole, tej klasy. Co ty na to?
Zamurowało mnie.
- Oczywiście, jak zdasz. No to co? - dopowiedziała jeszcze.

<C.D.N.> 

Uwagi: "nieco" piszemy razem.