Przede mną rozciągała się piękna wielokolorowa łąka, która pachniała
wprost obłędnie. Zachwycona tym widokiem i zapachem miałam ochotę legnąć
na roślinach i spoglądać w błękitne niebo, lecz szybko otrząsnęłam się z
tego stanu. Słońce piekło niemiłosiernie, co bardzo mi dokuczało, więc
rozglądałam się za drzewem. Wreszcie po pół godzinie spędzonej nam
wędrówce przez niekończącą się łąkę trafiłam na wielki, sosnowy las.
- Chciałaś drzewo to masz drzewo - mruknęła pod nosem i żwawo ruszyłam w kierunku cienia
Gdy tylko sosny zakryły mi słońce odetchnęłam z ulgą i uważnie
przelustrowałam dróżkę, która wiła się przede mną. Na pierwszy rzut oka
była wydeptana przez jelenie, jednak kiedy dokładniej przyjrzałam się
śladom moje oczy przybrały kształt filiżanek. Wilki. Dużo wilków. Zapewne
jakaś wataha. Nagle z krzaków dzikiej róży rosnących nieopodal
usłyszałam głuchy warkot. Odskoczyłam jak oparzona. Z krzaka wyłonił się
jakiś wilk masywnej budowy, niewątpliwie basior.
- Czego tu chcesz? - warknął szczerząc kły.
- Szczerze mówiąc, szukałam cienia. - uśmiechnęłam się promiennie - A
jeśli chodzi o teren, nie wiedziałam, że ktokolwiek tu mieszka.
<Ajax?>
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
wtorek, 11 listopada 2014
niedziela, 9 listopada 2014
Od Dragona "I co ja mam zrobić?" (cd.chętny)
Wstałem dzisiaj wcześnie. Sagrina spała jak kamień. Ucałowałem ją w
czoło i wyszedłem na zewnątrz. Słońce dopiero wyłaniało się zza
horyzontu. Powoli ruszyłem w góry. Bardzo lubiłem tam przesiadywać.
Zazwyczaj nikt tam nie przychodził, więc było cicho i spokojnie. Po
godzinnej wędrówce dotarłem na miejsce. Do ogromnego, starego dęba.
Wszedłem na drzewo i usadowiłem się na gałęzi. Było widać stamtąd całą
watahę. Wszyscy jeszcze spali, gdzieś w oddali przebiegło stado jeleni i
saren. Widoki były cudowne.
Jednak po chwili przypomniałem sobie
po co tutaj przyszedłem. Chciałem spokojnie przemyśleć odejście z tego
cudownego miejsca. Nie mam innej rodziny niż oni tutaj, ale chyba nie za
bardzo odnajduję się w tym miejscu. Może i mam przyjaciół,
najwspanialszą dziewczynę pod słońcem, lecz coś podpowiada mi żeby stąd
odejść. Nie mam gdzie pójść. Na pewno nie wrócę do poprzedniego domu.
Nie mam zamiaru ich więcej widzieć. Chyba będę po prostu podróżował, póki
nikt mnie nie zabije, albo coś w tym stylu. A może jeszcze mi się
odmieni i zostanę tutaj. Kto wie? Fajnie by było z kimś o tym pogadać,
ale nie wiem czy mam na to odwagę.
<ktoś chętny?>
Od Lithium Vane "Rodzicielskie obowiązki cz.2" (cd. Desoto)
Niby jestem dopiero dwa dni w watasze, a już się dzieje... Więc to było tak:
Zwiedzałam tereny watahy, chciałam ją lepiej poznać no i poszukać sobie jakiejś ładnej, lekko zaciemnionej jaskini i inne takie. Nagle coś poruszyło się w krzakach. Zastygłam w miejscu i nasłuchiwałam.
- No podejdź, no, dawaj... - szepnęłam, kiedy zza krzaków wyłonił się... szczeniak!? Taka malutka wadera, słodziutka!
Stałam przez chwilę jak wryta, a po chwili to mała się do mnie odezwała. Trzeba dodać, że przedtem przyczepiła mi się do nogi.
- Dzień dobry! - po czym puściła mnie. Ja po prostu się tam rozpływałam! Była taka słodka...
- Dzień dobry. Gdzie twoja mama?
- Mama robiła obiadek, a wyszłam z tatą. Bawiliśmy się puzzlami, i przyszedł taty kolega, a ja żeby nie przeszkadzać to poszłam.
Mała mnie rozbroiła!
- Aha... Tata cię pewnie szuka, wiesz?
Biała wadera przedstawiła się jako Serena. Jedyne, co na tę chwilę przyszło mi do głowy, to pójść za małą tam, gdzie bawiła się ze swoim ojcem. Kiedy miałam wskoczyć z Sereną w krzaki... coś, a raczej ktoś wylądował na mnie!
- SERENA!
- Złaź ze mnie!!!
Basior spojrzał na mnie jak na UFO i zszedł ze mnie. Pozbierałam się z ziemi i przyjrzałam mu się. Miał szaro-niebieskie futro i jasnoniebieskie znaki.
<Desoto? Ktoś chętny?>
Zwiedzałam tereny watahy, chciałam ją lepiej poznać no i poszukać sobie jakiejś ładnej, lekko zaciemnionej jaskini i inne takie. Nagle coś poruszyło się w krzakach. Zastygłam w miejscu i nasłuchiwałam.
- No podejdź, no, dawaj... - szepnęłam, kiedy zza krzaków wyłonił się... szczeniak!? Taka malutka wadera, słodziutka!
Stałam przez chwilę jak wryta, a po chwili to mała się do mnie odezwała. Trzeba dodać, że przedtem przyczepiła mi się do nogi.
- Dzień dobry! - po czym puściła mnie. Ja po prostu się tam rozpływałam! Była taka słodka...
- Dzień dobry. Gdzie twoja mama?
- Mama robiła obiadek, a wyszłam z tatą. Bawiliśmy się puzzlami, i przyszedł taty kolega, a ja żeby nie przeszkadzać to poszłam.
Mała mnie rozbroiła!
- Aha... Tata cię pewnie szuka, wiesz?
Biała wadera przedstawiła się jako Serena. Jedyne, co na tę chwilę przyszło mi do głowy, to pójść za małą tam, gdzie bawiła się ze swoim ojcem. Kiedy miałam wskoczyć z Sereną w krzaki... coś, a raczej ktoś wylądował na mnie!
- SERENA!
- Złaź ze mnie!!!
Basior spojrzał na mnie jak na UFO i zszedł ze mnie. Pozbierałam się z ziemi i przyjrzałam mu się. Miał szaro-niebieskie futro i jasnoniebieskie znaki.
<Desoto? Ktoś chętny?>
piątek, 7 listopada 2014
Od Dante'a "(Nie)ciekawe lekcje cz.1" (cd. Behemoth lub uczniowie)
Eh... Kolejny dzień z nudną nauką rzeczy, które nigdy w życiu mi się nie przydadzą.
- Ja chcę być wojownikiem! - nagle rzuciłem wchodząc w słowo Kiiyuko, która akurat opowiadała naszej "klasie" o tym, dlaczego wilki otrzymały magiczne zdolności.
- Dante... Proszę cię, słuchaj. Będziesz dobrze wykształconym wilkiem, a wtedy lepiej poradzisz sobie w dorosłym życiu...
- Ale ja chcę być wojownikiem! Na nic mi wiedza! - dalej się upierałem przy swoim.
- Ale gdy dowiesz się co nieco o swojej przeszłości w życiu będzie ci o wiele łatwiej, oraz pomoże przy trudniejszych decyzjach...
- Gadanie! Ja chcę walczyć!
- Zaraz będzie lekcja z Behemothem, wytrzymaj te kilka minut... - mruknęła wadera z nutką zrezygnowania w głosie. Upadłem lekko rozczarowany z powrotem na ziemię dalej słuchając monotonnego gadania PANI Kiiyuko.
***
- No nareszcie! - krzyknąłem radośnie idąc do Behemotha, by rozpocząć z nim lekcję obrony. Ciekawy byłem, czym tym razem nas zaskoczy...
<Behemoth? Reszta "klasy"?>
- Ja chcę być wojownikiem! - nagle rzuciłem wchodząc w słowo Kiiyuko, która akurat opowiadała naszej "klasie" o tym, dlaczego wilki otrzymały magiczne zdolności.
- Dante... Proszę cię, słuchaj. Będziesz dobrze wykształconym wilkiem, a wtedy lepiej poradzisz sobie w dorosłym życiu...
- Ale ja chcę być wojownikiem! Na nic mi wiedza! - dalej się upierałem przy swoim.
- Ale gdy dowiesz się co nieco o swojej przeszłości w życiu będzie ci o wiele łatwiej, oraz pomoże przy trudniejszych decyzjach...
- Gadanie! Ja chcę walczyć!
- Zaraz będzie lekcja z Behemothem, wytrzymaj te kilka minut... - mruknęła wadera z nutką zrezygnowania w głosie. Upadłem lekko rozczarowany z powrotem na ziemię dalej słuchając monotonnego gadania PANI Kiiyuko.
***
- No nareszcie! - krzyknąłem radośnie idąc do Behemotha, by rozpocząć z nim lekcję obrony. Ciekawy byłem, czym tym razem nas zaskoczy...
<Behemoth? Reszta "klasy"?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)