- Jasne! Byle szybko! - krzyknęła Pipper
Podeszłem ostrożnie do duszącej rośliny, lecz okazała się ona dość dziwna i nie znałem jej.
- Na co jeszcze czekasz?! - spytała Selen .
- Jesli jesteś taka mądra, to sama zrób to szybciej! - odwarknąłem zdenerwowany.
- Phi! - obraziła się wadera.
- Będziecie to tak się kłócić aż ta roślina mnie zadusi?! Ekhu...
- Już ci pomagam.
Wystarczyło jednak kilka ruchów łapy z wyciągniętymi pazurami i ugryzienie, by zniszczyć tą roślinę
- Dziękuję - odrzekła Pipper.
- Nie ma za co - powiedziałem - A gdzie Selen?
- Mmmm... Tmmu ! - szepnęła wadera.
Okazało się, że Selen złapała się w taką samą roślinę, co Pipper.
- Mmmmomże pommomżecie ? - spytała wadera.
- Oj nie, przecież ty umiesz to zrobić szybciej, niż ja... - odrzekłem z sarkazmem i diabelską minką
Razem z Pipper poszliśmy, a Selen została sama.
- Gdzie idziemmmcie?! Pommmommcy!!!
- Spoks, przyślę ci kogoś na pomoc... chyba - szepnąłem
I poszliśmy z Pipper do jaskini.
(Pipper, dokończysz ?)
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
czwartek, 6 lutego 2014
Cd. Kiiyuko "Spotkanie cz.4" (cd. Onurix)
- Hej, nie smutaj się...- powiedziałam, a on na te słowa spojrzał na mnie pytająco - Przecież nie żyjemy po to, żeby się smutać!
- Smutać? - powtórzył
- Smucić, ale lepiej to brzmi "smutać", nie sądzisz?
- No nie wiem...
- A właściwie, o czym tak myślałeś? Jestem chyba twoją przyjaciółką, więc możesz mi śmiało powiedzieć - oznajmiłam z serdecznym uśmiechem. Popatrzył na mnie niezdecydowany, po czym odpowiedział:
<Rix? Sory, że tak długo nie odpisywałam, ale nie miałam weny>
- Smutać? - powtórzył
- Smucić, ale lepiej to brzmi "smutać", nie sądzisz?
- No nie wiem...
- A właściwie, o czym tak myślałeś? Jestem chyba twoją przyjaciółką, więc możesz mi śmiało powiedzieć - oznajmiłam z serdecznym uśmiechem. Popatrzył na mnie niezdecydowany, po czym odpowiedział:
<Rix? Sory, że tak długo nie odpisywałam, ale nie miałam weny>
środa, 5 lutego 2014
Od Zan "Dołączenie do watahy cz.1" (cd. Kiiyuko)
Było mi zimno, ogrzewał mnie tylko zawinięty na mojej szyi szalik. Mimo
to, musiałam poszukać schronienia, najlepiej ciepłego i przytulnego, ale
to były zbyt duże wymagania jak na zimę. Szłam przed siebie, nie miałam
innego wyboru. Odciski moich łap na śniegu było widać bardzo dobrze,
były głębokie, śniegu było dużo, co spowolniało moją wyprawę. Nie
poddawałam się, nagle w oddali znalazłam małą wyspę śniegu, pomyślałam
że i to pomoże mi przetrwać. Podeszłam osowiałym krokiem, lecz ku mojemu
zdziwieniu to okazała się być nora. Pomyślałam: No skoro nora to i
jedzenie. Zaczęłam grzebać w śniegu, ale potem okazało się że nora
była pusta. Niestety musiałam iść już dalej, lecz końca pokrytej puchem
równiny nie było widać. Do moich uszu dobiegło wycie wilków. Nie
wiedziałam czy mam się bać czy podejść do nich. Ale żeby przeżyć, trzeba
było coś zaryzykować, inaczej nie nazywało by się to walka o
przetrwanie. Podchodziłam wolnym, nie pewnym krokiem aż ujrzałam białą
wilczycę obserwującą mnie. Widziałam, że była pokojowo nastawiona,
dlatego gdy już doszłam spytałam:
- Czy mogłabym się trochę ogrzać?
- Tak, możesz nawet się do nas przyłączyć. - odpowiedziała wilczyca.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
<Kiiyuko?>
- Czy mogłabym się trochę ogrzać?
- Tak, możesz nawet się do nas przyłączyć. - odpowiedziała wilczyca.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
<Kiiyuko?>
wtorek, 4 lutego 2014
Od Pipper "Mój nowy wygląd cz.1" (cd. Blade)
Biegłam nad wodospad.
Słyszałam od innych, że jest to przyjemne miejsce. Podobno jest bardzo
zachwycające. Wodospad leży na północy od watahy. Wyruszyła rano, myśląc
że jak by co to przenocuję pod gwiazdami. Kiedy dotarłam na miejsce był
wieczór. Słyszałam nie opodal śpiewające ptaki. Na zakończenie dnia
chciałam skoczyć do wodospadu. Weszłam kamiennymi schodami do góry.
Kiedy byłam na górze zobaczyłam cień. Zaczęłam się rozglądać. Nagle coś
zakneblowało mi pysk. Usłyszałam przy swoim uchu:
- Zjezd to.
Przed moimi oczami widniał purpurowy kwiatek. Nie widziałam jeszcze nigdy takiego. Znowu usłyszałam ten głos:
- Zjedz go.
Otworzyłam pyszczek i połknęłam kwiata. Po chwili upadłam.
[rankiem]
Obudziłam się z bólem głowy. Leżałam w pokoiku dla pacjentów w mojej watasze. Usiadłam na leżajce. Usłyszałam głos.
- Nie ruszaj się.
Odwróciłam się i zobaczyłam Blade'a. Jest on lekarzem.
- O cześć! - przywitałam sie
- Czy my się znamy?
- No tak należę do tej watahy?
- Ale u nas nigdy cię nie widziałem.
- Hmm, może skojarzysz moje imię. Mam na imię Pipper.
- Nie możliwe, Pipper tak nie wygląda.
- Ale jak?
- Spójrz w lustro.
W lustrze zobaczyłam swoje nowe odbicie.
<Blade?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)