Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

piątek, 2 grudnia 2016

Od Zirael "Nowonarodzona" cz. 5 (c.d. Miniru)

Kwiecień 2018 r.
Nie mogłam zrozumieć zachowania Miniru. Skąd to przerażenie? Czyżby miała czego się bać? Wadera zachowywała się moim zdaniem co najmniej dziwnie, jednak nie mogłam zaprzeczyć, że ją hmm... Polubiłam? Nie chciałam wyciągać pochopnych wniosków ani zbyt szybko nazywać ją przyjaciółką, ale jednocześnie miałam nadzieję, że kiedyś będziemy blisko. Odganiając te bezwartościowe myśli od siebie weszłam do jaskini Alfy. Pierwszy raz w życiu poczułam zdenerwowanie. Z nie wiadomo skąd urosła mi gula w gardle, z trudem przełykałam ślinę. No cóż - czyżby zaczęło mi na czymś zależeć?
Alfa siedziała spokojnie z tyłu jaskini. Trwała w absolutnym bezruchu, przez chwilę zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie zasnęła. Kiedy miałam już się powoli wycofać, wadera powitała mnie miłym, lecz stanowczym głosem. Wytłumaczyłam jej szybko cel mojej wizyty i czekałam niecierpliwie na odpowiedź. Suzanna jednak zadała mi najpierw parę pytań, głównie na temat mojej przeszłości. Skrzywiłam się nieco, ale odpowiedziałam na wszystkie wyczerpująco. Najbardziej niezwykłe i jednocześnie przerażające w waderze było to, że nie okazywała żadnych uczuć. Zadawała pytania i słuchała odpowiedzi, jednak jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Do ostatniej sekundy nie wiedziałam jak wypadłam, aż w końcu Alfa zgodziła się, i zostałam na okresie próbnym. Nie potrafiłam ukryć radości i ekscytacji, wyszłam z uśmieszkiem na ustach, lekko podrygując. Pomyślałam, że chyba dobrze mi poszło, ale szybko skarciłam się w myślach za ten nieuzasadniony wniosek. Nie musi pokazywać mi co o mnie myśli, w końcu sama zauważyłam, że potrafi maskować emocje. Teraz musiałam tylko odnaleźć jaskinię Miniru i wyciągnąć z niej jakieś informacje.
Nie poszłam jednak do niej od razu - potrzebowałam chwili samotności. Nie patrzyłam też do końca gdzie idę. Moją głowę przepełniały dziwne myśli. Myślałam o Shiryu, którego spotkałam w szpitalu, o Alfie, od której prawdopodobnie nigdy się nie do wiem co o mnie myśli, o Miniru, która ewidentnie coś w sobie skrywała. Chciałabym, aby zaufała mi na tyle, żeby mogła mi o tym powiedzieć. Chciałam jej pomóc, nawet nie dlatego że ona pomogła mi. Po prostu wzbudzała moje współczucie. Ona nie chciała, żeby ktoś wiedział o jej problemach. Przynajmniej tak mi się wydawało.
Wędrując tam i z powrotem niczym Hobbit, natrafiłam na jakieś jezioro. Po długim spacerze poczułam się nieco spragniona, więc podeszłam bliżej, żeby się napić. Woda była mętna, nie widać było niczego co znajdowało się pod powierzchnią wody. Wyglądało na całkiem normalne, gdyby nie to, że właśnie wynurzał się z niego dwumetrowy potwór, strasząc swą bogato uzębioną paszczą. Strach mnie sparaliżował - łapy przywarły mi do zimnej ziemi. Wytrzeszczyłam oczy, próbując zmusić się do ruchu. Trwałam tak sekundy, które wydawały się wiecznością. Wreszcie oderwałam łapy od podłoża, obróciłam się niezgrabnie i rzuciłam się biegiem na śmierć i życie. Serce waliło mi jak młotem, oddech miałam szybki i nieregularny. Biegłam prawie na oślep, cudem omijając drzewa na mojej drodze. Jednak biegłam tak szybko, że kiedy zauważyłam przede mną zawalone drzewo nie było czasu się zatrzymać, skręcić nawet nie zdążyłam pomyśleć o przeskoczeniu ogromnego pnia, kiedy z impetem się z nim zderzyłam. Wstałam po - jak mi się wydawało - chwili, jednak w rzeczywistości musiało minąć trochę czasu, gdyż było zdecydowanie ciemniej. Było mi niedobrze, miałam zawroty głowy i całą drogę do jaskiń myślałam, że zwymiotuje. Co jakiś czas plątały mi się łapy i lądowałam na twardej ziemi. Leciała mi krew z nosa, ale ignorowałam to. Po drodze się obmyłam w lodowatej wodzie, która przynajmniej mnie odrobinę orzeźwiła. Zmyłam również lecącą ciurkiem krew. Kiedy dotarłam do jaskiń było już późno, a ja nie czułam się na siłach, żeby iść do Miniru. Położyłam się, ówcześnie tworząc iluzję ogniska obok mnie. Zażenowana swoją słabością, zamknęłam oczy. Miałam nadzieję, że Miniru zrozumie, dlaczego do niej nie poszłam. Miałam straszne wyrzuty sumienia. Po krótkiej chwili te i inne myśli odpłynęły, a ja zasnęłam.

<Miniru?>

Uwagi: brak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz