Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

poniedziałek, 28 maja 2018

Od Gai "W poszukiwaniu schronienia" cz. 3

Grudzień 2020
- Jak macie na imię? - spytałam wilki.
- Ja jestem Hitam.
- Mnie znasz, Bona.
- Sohara.
- Kai.
- And I'm Aurelliah.
Wilki skończyły się przedstawiać.
- Miło mi was poznać...
- Nam również - odpowiedziała Sohara.
Nastała chwila ciszy. Wilki dalej zaczęły wyć, a ja, odruchowo się do nich przyłączyłam. Może i moje "wycie" bardziej przypominało szczenięce piski, ale nikomu z nas to nie przeszkadzało
- Ty Gajo, lepiej idź spać. - poradziła mi Sohara.
- Czemu? - spytałam zdziwiona.
- Jesteś za mała żeby nie spać w nocy, a poza tym, my też za chwilę idziemy.
- No dobrze... - mruknęłam z niezadowoleniem, i poszłam spać do nory.
*******************
Obudziło mnie kilka jasnych promyków porannego słońca. Niby wszystko było normalne, ale i tak czułam przy sobie coś dziwnego, co w niewyjaśniony sposób kojarzyło mi się z mamą i rodzeństwem. Wstałam i nieco zaspanymi oczami ujrzałam... śpiącą Bonę! Ojej! To bardzo dziwne, że przez cały czas spałam przytulona do Bony, a wcale tego nie poczułam! W tym momencie zrobiło mi się miło, ale zaczęłam trochę tęsknić za mamą... Teraz, gdy byłam już trochę starsza, zrozumiałam, że już nigdy jej nie spotkam... A wydawało się, jakby ten straszny pożar był jeszcze wczoraj... Po tych rozmyślaniach, odważyłam się obudzić Bonę.
- Mmm... Daj mi jeszcze spać..! - tylko to usłyszałam, lecz wcale nie chciałam ustąpić.
- Już dzień! Wstawaj, Bona! - upierałam się.
- Ehh... No już dobrze, dobrze... - Bona wreszcie wstała.
- Tak w ogóle, to co ty tutaj robisz? - spytałam się.
- Emm... No wiesz... Chciałam cię trochę pocieszyć, żebyś śpiąc poczuła się jakbyś spała przytulona do mamy...
- Ohh, Bona jestem już duża!
- No dobra, idziemy coś przekąsić?
- Tak! Jedzenie, nareszcie! A może i się napijemy?
- Jeśli chcesz, to okej...
I tak zaczął się nowy dzień... Spacerowałyśmy razem przez przyjemny i rozświetlony pojedynczymi promykami słońca. Aż nagle zauważyłam małego ptaszka, prawdopodobnie wypadł z gniazda... Zmartwiłam się strasznie...
- Czemu mama po niego nie przyleci?
- No wiesz... Może nawet nie wie, że on wypadł z gniazda? O, zobacz, jeszcze się rusza! - w tej chwili ptaszek poruszył się trochę.
- Możemy się nim zaopiekować? - spytałam z nadzieją w głosie.
- Okej... Weź go do pyska.
- Ale jak?
- Tak, jak ciebie brała mama.
- Emm...
- Ehh... dobra, ja go wezmę... - odpowiedziała Bona, i wzięła malucha do pyska. Zaczęłyśmy wędrować dalej... Usłyszałam ciche "wrrr" w krzakach i lekko zaniepokoiłam się.
- C... Co tam jest? - Wyjąkałam cicho.
Rudy zwierz kryjący się w krzakach, nie czekając na odpowiedź Bony rzuciła się na nią.
- Ratunku! - Bona wzywała pomocy, a ja... Nie wiedziałam co robić...

<C.D.N.>

Uwagi: Wstawiam tylko tę część, bo czwarta zaginęła i wstawienie piątej nie ma sensu. Albo odszukaj zaginionego fragmentu, albo napisz od nowa, albo napraw numerację.
Za mało narracji przy dialogach. Jest ona szczególnie ważna w rozmowach z wieloma postaciami, bo w innym wypadku zwykle nie wiadomo co kto mówi. Zmieniłam Aurelliah na Soharę, bo Aura nie mówi po polsku (a także przetłumaczyłam jej wypowiedź)! "Pojedyncze" piszmy przez "n".

czwartek, 17 maja 2018

Stanowiska na festyn

 Można wybrać max. 2 stanowiska dla wilka i są one dodatkowe, co znaczy, że nie wliczają się do stanowisk głównych. Im więcej osób się zaangażuje, tym lepiej i sprawniej może nam iść.
Stricte bonusów za napisanie opowiadania o pełnionej funkcji nie ma, ale stanowi to kolejny pretekst do napisania czegoś... niestandardowego, co nie będzie już możliwe poza sezonem z festynem.
Po co więc te stanowiska? Dla urozmaicenia właśnie. Mogą się zdarzyć w końcu opowiadania zwieńczone ciągiem dalszym do np. jakiegoś chętnego animatora. Ponadto musi to wszystko jakoś działać, a wsadzanie do tych roli jakichś NPC nie ma za grosz sensu.
W trakcie trwania festynu nadal można wybierać sobie stanowiska dodatkowe.

Od góry są najbardziej potrzebne stanowiska, a im niżej, tym mniej na nich mi zależy. Proszę nie pchać się na kelnerów powiedzmy (gdyż wiem, że z niewiadomej przyczyny te stanowiska mają zawsze olbrzymie branie), ponieważ jest wiele innych, niezbędnych wręcz zajęć.
Zielone: pilne zapotrzebowanie
Pomarańczowe: minimum spełnione, ale może się pojawić więcej chętnych
Czerwone: zajęte
 ORGANIZACJA FESTYNU
Zarządcy: Suzanna i Hitam
Zarządca: Kontrolują pracę wszystkich innych członków ekipy. Wydają rozkazy i stale krążą na terenie festynu.
Technik (min. 4, max. 9; stanowisko dostępne dla szczeniąt): Joel, Magnus, Lind, Dante, Asgrim
Technik: Tak zwane przynieś, zanieś, pozamiataj, czyli tak naprawdę najistotniejsze i najważniejsze stanowisko. W końcu to oni muszą najpierw zorganizować scenę czy wszystkie meble konieczne do zbudowania czegoś na wzór restauracji czy baru. Muszą przynieść składniki potrwa dla kucharzów, muszą pilnować ładu i porządku na festynie. Odpowiadają także za wystrój wizualny.
Konferansjer (max. 1): Kai
Konferansjer: Zapowiada wszelakie występy, zabawia gapiów przebywających na festynie. Zwykle kręci się w okolicach sceny i koordynuje prawidłowy przebieg grafiku zapowiedzianego na konkretny dzień. Można powiedzieć, że jest prawą ręką zarządców.
Animator (min. 3, max. 7; stanowisko dostępne dla szczeniąt powyżej 1,5 roku): Joel, Dante, Navri
Animator: Niektórym mylnie kojarzy się on z kimś, kto wykonuje animacje. W kontekście imprez jest to jednak osoba dbająca o rozrywkę. Pełni rolę podobną do konferansjera, ale w nieco skromniejszym obrębie, a mianowicie krąży po całym festynie bądź odpowiada za pilnowanie konkretnych stanowisk konkursowych. Służy pomocą w razie problemów i wątpliwości.
Sprzedawca (min. 2, max. 5; stanowisko dostępne dla szczeniąt powyżej 2 lat): Leah, Torance
Sprzedawca: W restauracji, a także na terenie samego festynu sprzedawane są różne towary. To właśnie sprzedawcy powinni obsługiwać potencjalnych klientów, pobierać od nich SG i wydawać towar. Rzecz jasna nie upoważnia to do kradzieży produktów, samowolnych zniżek lub udziału ze sprzedaży!
Aktor (min. 0, max. 5; stanowisko dostępne dla szczeniąt): Gaja, Valkoinen
Aktor: Wraz z resztą trupy teatralnej może wystawić przedstawienie na scenie dla szerszego grona odbiorców. Stanowi to doskonały trening dla zdolności wcielania się w konkretne role, ubogacania własnej kreatywności oraz jednoczesnego zabawiania widowni. Przedstawienie w pojedynkę można uczynić równie ciekawym.
Do roli aktora wlicza się również iluzjonista, klaun oraz mim. Wszystko zależy od interpretacji osób wybierających owe stanowisko.
Akrobata (min. 0, max. 3): Lind
Akrobata: Akrobaci specjalizują się w wykonywaniu sztuczek opierających się na ukazywaniu giętkości lub ogólnej sprawności swojego ciała. Czasem zawiera to elementy charakterystyczne dla tancerzy (np. wykonywanie układu do muzyki), lecz różnią się podstawami. Ponadto akrobaci wcale nie muszą występować o ściśle określonej porze na scenie. Mogą stale przechadzać się po festynie i zabawiać inne wilki swoimi zdolnościami.
W skład tego stanowiska wchodzą również żonglerze, pływacy oraz połykacze ognia. Wszystko zależy od interpretacji osób wybierających owe stanowisko.
BAR I RESTAURACJA
Kucharz (min. 2, max. 5; stanowisko dostępne dla szczeniąt): Sohara, Karou
Kucharz: Kucharze jak sama nazwa wskazuje odpowiedzialni są za kucharzenie, czy też raczej gotowanie. W ich obowiązku jest przygotowanie jak najsmaczniejszych dań, które później można podać w restauracji. Ich kuchnia nie jest nazbyt specjalistyczna, bo mają niewiele ponad kilka garnków, desek czy noży zakupionych w Mieście oraz przeniesionych z ich wspólnej kolekcji oraz skromnego ogniska (lub w razie jakby technicy się postarali - palnika), ale i z tak skromnym wyposażeniem można zdziałać kulinarne cuda.
Barman (min. 1, max. 2): Sohara
Barman: Nazywany przez niektórych zawodowym trucicielem sporządza trunki dla innych (pełnoletnich oczywiście) wilków. Wykonuje wiele drinków, opierających się na mieszankach różnorakich alkoholi i soków. Niekiedy zostaje zagadywany przez pijane już wilki, które powinien zaszczycić rozmową, nawet jeśli może ona być nieskładna. Ponadto ze wzgląd na łatwe pomylenie się w proporcjach dodawanego alkoholu, barman musi zachować trzeźwość.
Kelner (min. 0, max. 3; stanowisko dostępne dla szczeniąt powyżej 2 roku): Yuki
Kelner: Jeszcze gorące danie przyrządzone w kuchni należy zanieść do klienta - takie właśnie zadanie mają kelnerzy. Noszą w pyskach lub w dłoniach filiżanki, talerze, a zależnie od zachcianki ułożą to wszystko na tacce. Choć stanowisko to pozornie wydaje się proste, to bardzo męczy - pod koniec dnia (bądź nocy, zależnie od dyżuru) nie czuje się nóg lub łap.

Ponadto występy mają wilki z naszych stanowisk rozrywkowych (zespół Brunatne Lilie, tancerze, satyrycy...).
Jeśli masz pomysł na jeszcze jakieś stanowisko festynowe, pisz śmiało.

wtorek, 15 maja 2018

FESTYN EDYSZON 2018

Cześć!
Jak część z Was pewnie już wie - w tym roku planowane jest ponowne pojawienie się festynu z powodu obchodów piątej rocznicy powstania WMW. Na czym on tak właściwie będzie polegać? Na specjalnym evencie z wieloma, naprawdę wieloma atrakcjami, które nie pojawiają się tu w ciągu całego roku.
Rozpocznie się on 31 maja 2018 roku, czyli równo 5 lat po dniu, kiedy pojawił się tu pierwszy post, a zakończy albo mniej więcej w połowie sierpnia, albo na jego końcu, zależnie od zaangażowania. Dlaczego tak? Otóż mamy zaplanowany kolejny event, tuż po festynie. Zbyt wiele zdradzać póki co nie będę, ale to również "gruba ryba". Tak czy inaczej pewna co do decyzji końca tego wydarzenia powinnam być gdzieś na początku sierpnia i dam znać (a jak nie, to sami się przypomnijcie).
Ważna sprawa - jak festyn się już rozpocznie, to nie zwlekajcie z pisaniem opowiadań. To naprawdę nie ma sensu, bo po prostu się nie wyrobicie. Później na płacz "nie usuwaj jeszcze, bo nie zdążyłam napisać" nie będę zwracać uwagi. Nastawcie się na rozpoczęcie pisania jak najprędzej, najlepiej w przeciągu pierwszych kilku, kilkunastu dni od rozpoczęcia.
Póki co będę stopniowo publikować posty informacyjne na temat festynu, a by się nie zagubiły, zalinkuję je w polu po lewej. Powinniście zaobserwować pojawienie się go już kilkanaście dni temu.

Zaplanowane atrakcje:
  • Kilka nowych terenów działających tylko do końca festynu. Dokładniej będzie to przeorganizowana co najmniej Wrzosowa Łąka oraz wybrane miejsce w środku Zielonego Lasu na restaurację, bar oraz amfiteatr.
  • Możliwość pełnienia dodatkowych stanowisk związanych z organizowaniem festynu - wybór pojawi się już za kilka dni.
  • Zdobywanie większej ilości pkt. doświadczenia, umiejętności i SG za napisanie op. na temat obchodów rocznicy założenia: wszystko liczę x2.
  • Pojawienie się kilku nowych magicznych i rzadkich przedmiotów oraz wyjątkowych roślin.
  • Loteria!
  • Stoiska z różnymi grami i zabawami, za udział  (poprzez opowiadania) w których można otrzymać karty. Za zebranie pełnej kolekcji można otrzymać specjalną nagrodę.
  • Możliwość udziału i oglądania spektakli, koncertów oraz innych występów artystycznych.
  • Istnieje opcja wymyślania własnej atrakcji festynowej. Wówczas należy mi ją zgłosić, a przeanalizuję ją i być może wykorzystam.
  • Targ, na którym można wymienić się niechcianymi fantami z innymi wilkami za określoną przez siebie stawkę.
  • Im większe zaangażowanie, tym więcej atrakcji!
Mam nadzieję, że wytrzymacie te kilka tygodni pozostałych do festynu i będziecie się podczas niego świetnie bawić!
Pozdrawiam i do zobaczenia,
Suzanna/Hitam/Kai/Aurelliah/Joel

sobota, 12 maja 2018

Od Magnusa "Renowacja" cz. 2 (C.D. Joel)

 Listopad 2020
W końcu musiał nadejść moment, w którym zatrzymam się, na chwilę zejdę z drogi wiecznie pędzącego życia watahy i zastanowię się. Tak też stało się pewnego mglistego popołudnia, gdy stwierdziłem, że zwyczajnie mam dość. Nie chodziło o napięty grafik, czy nawet życie w środowisku tak odmiennym od znanego mi, ludzkiego życia, za którym tęskniłem coraz bardziej. Nie o to, a dręczący mnie już co noc sen, z przeraźliwie wręcz szczęśliwą kobietą. Najzwyczajniej w świecie bałem się. Próbowałem wmówić sobie, że to tylko koszmar i nie ma większego znaczenia. A jednak, jak dziecko bojące się potwora spod łóżka, nie wytrzymałem.
Wybiegłem truchtem z jaskini, nie szczędząc przy tym wściekłego powarkiwania. Dwie wadery, akurat przechodzące obok, posłały mi zaskoczone spojrzenia. Przystanąłem na chwilę i przymknąłem oczy, próbując się uspokoić. Wziąłem głęboki wdech, przez chwilę stałem nieruchomo. Mimowolnie spojrzałem na wilczyce, coś szepczące między sobą i rzucające mi ukradkowe spojrzenia. W takich momentach jak ten, naprawdę żałowałem, że nie mogę zabijać wzrokiem. Już w pełnym cwale, popędziłem w stronę Zielonego Lasu.
Niemalże wskakując do wody, ruszyłem dalej. Czas, swoim starym zwyczajem, płynął dalej, a emocje stopniowo przygasały. Zalała mnie fala ogłupienia, gdy zdałem sobie sprawę ze swojego położenia. Nieruchoma, szara woda otaczała mnie z każdej strony, a zapach wilgoci był wręcz nie do zniesienia. Wyklinając pod nosem cały świat, rozejrzałem się, próbując zorientować się w swoim położeniu.
Rdzawoszare, pozbawione liści pnie drzew rzucały smętne cienie na nieruchomą, czarną toń. Mlecznobiała mgła była tak gęsta, że można by kroić ją nożem. Wodę wokół moich łap co jakiś czas przecinała srebrzysta ławica drobnych, smukłych ryb, poszukujących pożywienia wśród kamieni na dnie.
Udało mi się mniej więcej określić punkt, w którym się znajdowałem. Postanowiłem znaleźć spokojne, odosobnione miejsce, w którym trochę odpocznę i spokojnie poddam analizie własne emocje. Padło na Park.
Po dłuższym marszu dotarłem na miejsce. Przemiana w człowieka przyszła mi dużo łatwiej niż kilka tygodni temu, co bardzo mnie usatysfakcjonowało. Los jednak okazał się być wyjątkowo złośliwym kompanem. Poślizgnąłem się na schodach, ledwo łapiąc równowagę. Z rezygnacją spojrzałem na swoje buty, ubrudzone we wszechobecnym błocie. Po raz kolejny zatęskniłem za swoim starym mieszkaniem i wszystkimi znajdującymi się tam ubraniami, które prawdopodobnie były już poza moim zasięgiem. Wszystko dzieje się tak szybko... Ani się obejrzę, a uznają mnie za zmarłego...
– Dzień dobry! – rozmyślania przerwał mi niski, męski głos.
Zaskoczony spojrzałem w stronę, z której dochodził dźwięk. Dostrzegłem brązowowłosego mężczyznę, siedzącego na kamieniu koło wejścia do Parku. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to wręcz komiczny strój, wyglądający tak, jakby nie miał styczności ze środkami czystości od co najmniej miesiąca. Szybko skarciłem się za tą myśl. W taką pogodę to przecież normalne. Ze strojem praktycznie wizytowym, to ja tu wyglądam jak idiota.
– Dzień dobry... – odparłem z wahaniem.
Nieznacznie przyspieszając, oddaliłem się trochę. Przez pierwsze minuty żywiłem cichą nadzieję, że nieznajomy opuści to miejsce, ale w dalszym ciągu czułem na sobie jego wzrok. Coraz bardziej zirytowany, miałem już zamiar opuścić skwer, gdy po raz kolejny usłyszałem głos obcego.
– Masz jakiś problem? Wyglądasz jakbyś wolał, by to miejsce było puste, bo nadaje się do rozważań.
W pierwszej chwili nie zrozumiałem, co miał na myśli. Raptownie odwróciłem się w jego kierunku, próbując zrozumieć, co miał na myśli.
– Wybacz, nie miałem na myśli nic złego. Po prostu... niektóre osoby mają jakieś kłopoty, ale brakuje im kogoś do wygadania się. Może i się nie znamy, ale zapewniam, że i tak nie miałbym co z tymi informacjami zrobić.
W tamtym momencie coś się we mnie przełamało. Nie mogłem wiecznie odsuwać od siebie myśli, że trzeba zatrzymać ten niezdrowy proces, w jaki się wpakowałem. Ciągła praca nie była tym, po co tu przybyłem. W głębi duszy wiedziałem, że pragnę i potrzebuję ambicji, ale nie chciałem o tym myśleć. Dlaczego? Nie chciałem pogodzić się ze stratą wszystkiego, co i tak zniknęło z mojego życia. Podświadomie dalej żywiłem nadzieję, że to wszystko tylko koszmar, senna mara, która prędzej musi się skończyć.
– Tak, mam problem. – odparłem, sam siebie zaskakując.
– Zatem... Jeśli chcesz o tym komuś opowiedzieć, to słucham.
Odniosłem wrażenie, że w przeszłości nie byłem bardziej towarzyski, niż w tamtym czasie. Z początku ciężko było mi mówić o sobie i o swoich problemach, pomijając nawet fakt, że niepotrzebnie obarczałem nimi, choćby w tak pośredni sposób, kogoś innego, niż siebie. Jednak, poznawszy wcześniej imię swojego rozmówcy, z każdym słowem czułem się coraz lepiej.
Wkrótce przeszliśmy na nieco luźniejsze tematy, co nawet mi odpowiadało. Zaskoczyła mnie wiadomość, że Joel również pochodzi z Miasta, a nawet z tej samej okolicy, co ja. Przynajmniej nie siedzę w tym bagnie sam.
Około czterdziestu minut później postanowiliśmy ruszyć się sprzed bramy. Usiadłem na ławce koło okazałego krzewu rododendronu, uważnie obserwując poczynania wróbla, siedzącego na jednej z uschniętych gałązek. Jedna z jej nóg niebezpiecznie skrzypnęła i zanim zdążyłem jakkolwiek zareagować, już siedziałem w błocie.
– Cholera... – mruknąłem, podnosząc się z ziemi.
<Joel?>

Uwagi: Brak daty!