Biegnę ile sił w moich łapach. Drzewa usychają z każdą chwilą. Wszystko
powoli zmienia się w usunięte pędy cierni. Zbliżam się do wodopoju z
myślą, że ktoś mi pomoże. Mrok pochłania kolejne tereny watahy. Pędzę
jak najszybciej. Widzę wszystkie wilki, które znam, a one patrzą na
mnie. Ich wzrok sieje zniszczenie.
- Pomocy! Ratujcie! Trzeba uciekać! - krzyczę, a oni nadal we mnie
wpatrzeni nie odzywają się. Pyski towarzyszy nie pokazują żadnych
emocji. Suzy coś krzyknęła i cała reszta ruszyła w moją stronę. Byłam w
pułapce... Zaczęłam uciekać w stronę tego mroku. Głosy w mojej głowie mi
kazały... Wbiegłam w czerń...
Obudziłam się w zupełnie nie znanym mi miejscu gdzieś w górach. Wśród
mgły zauważyłam jakiegoś wilka. Podeszłam do niego. To był mój
dziadek...
- Nie ufaj... Zaufaj... Biegnij, zostań... - mówiły jakieś głosy... Bałam się strasznie...
- Podejdź, Suu. Nie możesz tak łatwo sobą pomiatać.
- Kto mną niby pomiata, dziadku? Nie rozumiem. Co to za głosy? Noc jest zła?
- Nie odpowiem ci na te pytania... Nie teraz... Za dużo pytasz...
- Gdzie jestem?!
- W śnie. - powiedział i zaczął się rozpływać.
- Nie, zaczekaj! - krzyczałam za znikającym wilkiem. Nie rozumiałam
nic... Przynajmniej wiedziałam, że to tylko sen... Tylko jak się
wybudzić?
- Dzień dobry... - znikąd pojawiła się biała wilczyca z fioletowymi
runami na ciele. Znajdowałyśmy się w lesie. Wadera zaczęła warczeć i
krążyć wokół mnie.
- Czego chcesz ode mnie?!
- Dowiesz się w swoim czasie! - powiedziała i rzuciła się na mnie. Poturlałyśmy się do... wody? Byłyśmy pod wodą!
Zaczęłam płynąć jak najdalej od niej wykorzystując chwilę oszołomienia.
Rozpoczął się pościg. Próbowałam wypłynąć na powierzchnię. Wadera
złapała się z całej siły za moje tylne łapy i rzuciła mnie na dno.
Straciłam przytomność...
Otworzyłam oczy. Ujrzałam kanion. Wadera zniknęła... Wstałam na swoje
łapy i podeszłam do małego jeziorka obok mnie. Spojrzałam na taflę
wody... Ta wadera! Cofnęłam się, a tajemnicza wilczyca wyskoczyła z
wody. Gdy byłam już na krańcu urwiska, z małego zbiornika wody zaczęły
wylatywać fioletowe perły. Myślałam, że przywołał je ten wilk lecz one
zaatakowały go. Wtapiały się w jej sierść i skórę osłabiając waderę.
Zemdlała...
Ziemia pod moimi łapami zaczęła się zapadać. Powoli spadałam...
Obudziłam się zalana potem z łzami w oczach. Mój oddech był szybki i
nieregularny. Był już ranek. Postanowiłam przejść się umyć, tylko nie
chciałam by ktoś mnie zobaczył. Wyszłam z mojej jaskini i ruszyłam w
stronę wodospadu. Droga minęła mi spokojnie. Na miejscu nie spotkałam
nikogo. Podeszłam do wody i spojrzałam na swoje odbicie. Wyglądałam
strasznie... Już chciałam wejść do wody, gdy usłyszałam czyjś głos.
- Cześ... - wilk przerwał, a ja się mimowolnie odwróciłam - Czy to ty mi się przypadkiem nie śniłaś?
<Sarah?>
Uwagi: Zapomniałaś o kilku przecinkach. Cudzysłowie nie robi się za pomocą przecinków ani apostrofów! Zapomniałaś o numerze opowiadania. Nie jestem pewna, czy nie czasem w zdaniu "Za dużo się pytasz" "się" jest niepotrzebne... plus moim zdaniem lepiej brzmi "O zbyt wiele pytasz".
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
czwartek, 15 września 2016
wtorek, 6 września 2016
Ciekawostka #33
Czasem
regeneracji dla WMW jest okres między czerwcem a sierpniem - wiadomo,
to właśnie wtedy kończy się rok szkolny i każdy ma więcej czasu na
pisanie. Niestety. W tym roku nie jest coraz lepiej, a coraz gorzej. Dla
porównania:
Bardzo cieszy mnie to, że piszecie długie opowiadania, jednak martwi mnie świadomość, że wataha może przygasnąć ot tak z miesiąca na miesiąc...
Czerwiec
2013 r.: 168 wyświetleń/2 op.
2014 r.: 2 221 wyświetleń/27 op.
2015 r.: 10 265 wyświetleń/54 op.
2016 r.: 5 104 wyświetleń/24 op.
Lipiec
2013 r.: 543 wyświetlenia/18 op.
2014 r.: 9 320 wyświetleń/144 op.
2015 r.: 10 107 wyświetleń/42 op.
2016 r.: 6 171 wyświetleń/27 op.
Sierpień
2013 r.: 1 401 wyświetleń/36 op.
2014 r.: 6 034 wyświetlenia/70 op.
2015 r.: 7 267 wyświetleń/30 op.
2016 r.: 6 036 wyświetleń/35 op.
Jak
widzicie - to, że możemy się niebawem na stałe pożegnać, nie jest
żartem... to, czy WMW przetrwa, zależy tylko i wyłącznie od Was.2013 r.: 1 401 wyświetleń/36 op.
2014 r.: 6 034 wyświetlenia/70 op.
2015 r.: 7 267 wyświetleń/30 op.
2016 r.: 6 036 wyświetleń/35 op.
Bardzo cieszy mnie to, że piszecie długie opowiadania, jednak martwi mnie świadomość, że wataha może przygasnąć ot tak z miesiąca na miesiąc...
poniedziałek, 5 września 2016
Od Renethraina "Cisza przed burzą" cz. 2
W donicy kwitła róża. Byłem w domu. Perspektywa jakaś inna... Jakby
wyższa? Poruszyłem palcami i zacisnąłem dłoń. Kiedy zmieniłem się w
człowieka? Ściany były białe, a w pomieszczeniu nie było niczego prócz
mnie, małego stoliczka z niebieskim obrusem i ową drewnianą donicą z
roślinką. Nagle róża zaczęła się kurczyć i marszczyć. Tak jakby
wyparowała z niej cała woda. Jej czerwone płatki stopniowo zaczęły
blednąć, a następnie przeszły w kolor zgniłej zieleni. Końcówki nieco
się wygięły i zupełnie zwęgliły.
Otworzyłem oczy. Od dwóch dni nie miałem żadnego snu. Aż do teraz. Odkąd spaliłem tamto drzewo nie działo się nic podejrzanego. Wyjrzałem zza jaskini i od razu oślepiło mnie poranne słońce. Pomimo tego dziwacznego snu, czuję się wyjątkowo wypoczęty. Wręcz rześki i pełen energii! Dziarskim krokiem ruszyłem w moje ulubione miejsce - nad wodospad. Sam nie wiem co mnie do niego tak ciągnie. Może to przez ten szum wody? Działa bardzo... Uspokajająco. No cóż, mniejsza o to. Po drodze wymieniłem spojrzenie z jakimś basiorem. Nie odezwałem się ani słowem. Uznałem, że to w porządku - skoro on też tego nie zrobił czemu ja miałbym? Dotarłem do lasu i skierowałem się na dobrze znaną mi ścieżkę. Przystanąłem przy rozwidleniu dróg. Normalnie odruchowo skręciłbym w prawo, ale tym razem przystanąłem. Tego wcześniej tu nie było - pomyślałem, gdy ujrzałem mały skrawek materiału nadziany na gałąź. Wiatru nie ma. W nocy też było cicho. Byłem tu wczoraj, a raczej zauważyłbym biały materiał na brązowej korze drzewa. I to dość spory kawałek. Podszedłem bliżej i powąchałem go. Nigdy wcześniej nie czułem tego zapachu, ale co się dziwić? Nie znam tu prawie nikogo. Może ktoś zahaczył o tę gałąź, gdy szedł przez las? A z resztą. Co mi tam? Nigdy nie szedłem w tamtą stronę, więc co szkodzi spróbować? Poznam nowe ścieżki, może wpadnę na coś ciekawego. Zerwałem materiał i ruszyłem w lewo. Las robił się coraz gęstszy, ptaki śpiewały, a wokół słychać było mnóstwo kroków zwierząt. Wziąłem głęboki wdech. To miejsce wydaje się tętnić życiem. Szedłem tak cały naładowany pozytywną energią, ciesząc się, że nie poszedłem nad wodospad. Nie wiedziałem jednak, że tak szybko pożałuję własnych myśli. Za jakieś piętnaście minut moje łapy stanęły na szarym popiele. Po drzewach zostały już tylko wyschnięte, zwęglone kikuty, a ptaki dziwnie umilkły. Z resztą tak jak i reszta zwierząt. Co tu się stało? Powietrze było gęste jak smoła, a jedynymi kolorami jakich mogłem się dopatrzeć były szary i czarny. Z wyjątkiem nieba i słońca. Po moim wspaniałym humorze nie pozostał nawet ślad. Ruszyłem naprzód. Mimo wszystko ciekawość wzięła górę. Z jam pod korzeniami drzew wydobywała się siarka. Gdzieś zauważyłem kości jeleni. Chyba całe stado. No tak. Teraz już wiem czemu w poprzedniej części było tak wiele zwierząt. One wszystkie uciekły stąd w głąb lasu. Roślinność wymiera, więc nic dziwnego. Nawet słońce wydaje się świecić tu słabiej. Ale... Czemu? Ktoś zatruł glebę? Albo wodę. Dziwne jest tylko to, że pomiędzy zniszczonym "wrakiem lasu", a tętniącą życiem puszczą jest wyraźna granica. Tylną łapę można postawić na zielonej, dorodnej trawie, a przednią na szarym popiele. Dopiero teraz zauważyłem, że już dawno opuściłem teren watahy. Nagle usłyszałem trzask. Kawałek węgla odpadł od czegoś co było kiedyś wiekowym drzewem. Zza niego wyłonił się wilk. Biały, chyba basior. O szczupłej posturze i zielonych końcówkach sierści. Od razu zwróciłem uwagę na porwaną, białą chustę, którą miał przewieszoną na szyi. Materiał, który wcześniej zawiązałem na przedniej łapę, ukradkiem wkopałem w popiół. Więc był na terenach watahy. Czego on tam szukał... Miał bardzo postrzępione uszy i paskudną minę, mimo, że z pyska taki brzydki nie był. Spokojnie można by go pomylić z waderą. Zdradzają go tylko masywne łapy. Jego długi ogon, zakończony zielonym płomieniem, wzbił w powietrze tuman kurzu, gdy podszedł bliżej.
Odruchowo najeżyłem sierść. Coś z nim nie tak.
- A ty to coś za jeden? - wykrzywił pysk w szaleńczym uśmiechu - Co? Milczysz? Czy niemowa? Język obcięli, hee? Za dużo paplałeś złociutki? Bla, bla, bla...
- Za dużo paplasz tu tylko ty - warknąłem
- Och! Jakże miło mi usłyszeć twój głos! Dziękuję za ten zaszczyt - ukłonił się teatralnie - Czy teraz wyjawisz mi swoje tajemnicze imię? "My lord"?
- Garon - skłamałem
- Witaj Garonie, synu...?
- Garanda - dokończyłem
Tylko wilki z południa, a dokładniej z klanu Nara, tytułują się w ten sposób. Więc jest z moich stron. Co w takim razie robi tak daleko na północy?
- Jaffer syn Darona wita cię Garonie, synu Garanda. - powiedział
- I ja cię witam Jafferze, synu Darona - wyrecytowałem
Co jest z nim nie tak... Nie mogę pozbyć się wrażenia, że już gdzieś to czułem. To dziwne uczucie osłabienia i pustki. Jakby... Jakby życie ze mnie uchodziło. O kurde.
- Śmierć kroczy za tobą, Jafferze synu Darona. - wyszczerzyłem kły - Jesteś zaprzedanym nekromantą.
Mój ojciec mówił mi o tym kiedyś. Zwykli nekromanci swoją siłę czerpią ze świata zmarłych. Są jednak ci, którym to nie wystarcza. Zaprzedają część swojej duszy, oddając ją tym po drugiej stronie, po to aby móc czerpać też energię ze świata żywych. Jest to jeden z najbardziej haniebnych czynów jakie może dopuścić się nekromanta. Czyn karany śmiercią.
- Brawo! Brawa dla tego oto pana! Jestem pod wielkim wrażeniem. Niewiele osób rozróżnia to pojęcie od pojęcia "nekromanta". Och, naprawdę. Urosłem we własnych oczach.
- Zamknij się! - warknąłem - Czego szukałeś w lesie?!
Samiec cmoknął parę razy i pokiwał łbem. Poruszał się z przesadzoną gracją. Czułem się jakbym rozmawiał z tanim aktorem kiepskiego teatru.
- A więc to już koniec grzeczności? - przechylił głowę na lewą stronę - Szkoda. No cóż. Przynajmniej część zapoznawczą mamy już za sobą. Zawsze uważałem, że należy znać imię swojego zabójcy.
- Och, więc już planujesz ginąć z mojej łapy? - zadrwiłem
- Miałem na myśli ciebie.
Nim skończył zdanie zniknął z mojego pola widzenia.
Uwagi: Wciąż zdarza ci się stawiać Spacje przed znakami interpunkcyjnymi.
Otworzyłem oczy. Od dwóch dni nie miałem żadnego snu. Aż do teraz. Odkąd spaliłem tamto drzewo nie działo się nic podejrzanego. Wyjrzałem zza jaskini i od razu oślepiło mnie poranne słońce. Pomimo tego dziwacznego snu, czuję się wyjątkowo wypoczęty. Wręcz rześki i pełen energii! Dziarskim krokiem ruszyłem w moje ulubione miejsce - nad wodospad. Sam nie wiem co mnie do niego tak ciągnie. Może to przez ten szum wody? Działa bardzo... Uspokajająco. No cóż, mniejsza o to. Po drodze wymieniłem spojrzenie z jakimś basiorem. Nie odezwałem się ani słowem. Uznałem, że to w porządku - skoro on też tego nie zrobił czemu ja miałbym? Dotarłem do lasu i skierowałem się na dobrze znaną mi ścieżkę. Przystanąłem przy rozwidleniu dróg. Normalnie odruchowo skręciłbym w prawo, ale tym razem przystanąłem. Tego wcześniej tu nie było - pomyślałem, gdy ujrzałem mały skrawek materiału nadziany na gałąź. Wiatru nie ma. W nocy też było cicho. Byłem tu wczoraj, a raczej zauważyłbym biały materiał na brązowej korze drzewa. I to dość spory kawałek. Podszedłem bliżej i powąchałem go. Nigdy wcześniej nie czułem tego zapachu, ale co się dziwić? Nie znam tu prawie nikogo. Może ktoś zahaczył o tę gałąź, gdy szedł przez las? A z resztą. Co mi tam? Nigdy nie szedłem w tamtą stronę, więc co szkodzi spróbować? Poznam nowe ścieżki, może wpadnę na coś ciekawego. Zerwałem materiał i ruszyłem w lewo. Las robił się coraz gęstszy, ptaki śpiewały, a wokół słychać było mnóstwo kroków zwierząt. Wziąłem głęboki wdech. To miejsce wydaje się tętnić życiem. Szedłem tak cały naładowany pozytywną energią, ciesząc się, że nie poszedłem nad wodospad. Nie wiedziałem jednak, że tak szybko pożałuję własnych myśli. Za jakieś piętnaście minut moje łapy stanęły na szarym popiele. Po drzewach zostały już tylko wyschnięte, zwęglone kikuty, a ptaki dziwnie umilkły. Z resztą tak jak i reszta zwierząt. Co tu się stało? Powietrze było gęste jak smoła, a jedynymi kolorami jakich mogłem się dopatrzeć były szary i czarny. Z wyjątkiem nieba i słońca. Po moim wspaniałym humorze nie pozostał nawet ślad. Ruszyłem naprzód. Mimo wszystko ciekawość wzięła górę. Z jam pod korzeniami drzew wydobywała się siarka. Gdzieś zauważyłem kości jeleni. Chyba całe stado. No tak. Teraz już wiem czemu w poprzedniej części było tak wiele zwierząt. One wszystkie uciekły stąd w głąb lasu. Roślinność wymiera, więc nic dziwnego. Nawet słońce wydaje się świecić tu słabiej. Ale... Czemu? Ktoś zatruł glebę? Albo wodę. Dziwne jest tylko to, że pomiędzy zniszczonym "wrakiem lasu", a tętniącą życiem puszczą jest wyraźna granica. Tylną łapę można postawić na zielonej, dorodnej trawie, a przednią na szarym popiele. Dopiero teraz zauważyłem, że już dawno opuściłem teren watahy. Nagle usłyszałem trzask. Kawałek węgla odpadł od czegoś co było kiedyś wiekowym drzewem. Zza niego wyłonił się wilk. Biały, chyba basior. O szczupłej posturze i zielonych końcówkach sierści. Od razu zwróciłem uwagę na porwaną, białą chustę, którą miał przewieszoną na szyi. Materiał, który wcześniej zawiązałem na przedniej łapę, ukradkiem wkopałem w popiół. Więc był na terenach watahy. Czego on tam szukał... Miał bardzo postrzępione uszy i paskudną minę, mimo, że z pyska taki brzydki nie był. Spokojnie można by go pomylić z waderą. Zdradzają go tylko masywne łapy. Jego długi ogon, zakończony zielonym płomieniem, wzbił w powietrze tuman kurzu, gdy podszedł bliżej.
Odruchowo najeżyłem sierść. Coś z nim nie tak.
- A ty to coś za jeden? - wykrzywił pysk w szaleńczym uśmiechu - Co? Milczysz? Czy niemowa? Język obcięli, hee? Za dużo paplałeś złociutki? Bla, bla, bla...
- Za dużo paplasz tu tylko ty - warknąłem
- Och! Jakże miło mi usłyszeć twój głos! Dziękuję za ten zaszczyt - ukłonił się teatralnie - Czy teraz wyjawisz mi swoje tajemnicze imię? "My lord"?
- Garon - skłamałem
- Witaj Garonie, synu...?
- Garanda - dokończyłem
Tylko wilki z południa, a dokładniej z klanu Nara, tytułują się w ten sposób. Więc jest z moich stron. Co w takim razie robi tak daleko na północy?
- Jaffer syn Darona wita cię Garonie, synu Garanda. - powiedział
- I ja cię witam Jafferze, synu Darona - wyrecytowałem
Co jest z nim nie tak... Nie mogę pozbyć się wrażenia, że już gdzieś to czułem. To dziwne uczucie osłabienia i pustki. Jakby... Jakby życie ze mnie uchodziło. O kurde.
- Śmierć kroczy za tobą, Jafferze synu Darona. - wyszczerzyłem kły - Jesteś zaprzedanym nekromantą.
Mój ojciec mówił mi o tym kiedyś. Zwykli nekromanci swoją siłę czerpią ze świata zmarłych. Są jednak ci, którym to nie wystarcza. Zaprzedają część swojej duszy, oddając ją tym po drugiej stronie, po to aby móc czerpać też energię ze świata żywych. Jest to jeden z najbardziej haniebnych czynów jakie może dopuścić się nekromanta. Czyn karany śmiercią.
- Brawo! Brawa dla tego oto pana! Jestem pod wielkim wrażeniem. Niewiele osób rozróżnia to pojęcie od pojęcia "nekromanta". Och, naprawdę. Urosłem we własnych oczach.
- Zamknij się! - warknąłem - Czego szukałeś w lesie?!
Samiec cmoknął parę razy i pokiwał łbem. Poruszał się z przesadzoną gracją. Czułem się jakbym rozmawiał z tanim aktorem kiepskiego teatru.
- A więc to już koniec grzeczności? - przechylił głowę na lewą stronę - Szkoda. No cóż. Przynajmniej część zapoznawczą mamy już za sobą. Zawsze uważałem, że należy znać imię swojego zabójcy.
- Och, więc już planujesz ginąć z mojej łapy? - zadrwiłem
- Miałem na myśli ciebie.
Nim skończył zdanie zniknął z mojego pola widzenia.
Uwagi: Wciąż zdarza ci się stawiać Spacje przed znakami interpunkcyjnymi.
niedziela, 4 września 2016
Podsumowanie sierpnia
Rok szkolny 2016/2017 się zaczął, wszyscy się cieszą, ogólna radość i wiwaty... :'D
Tak już bardziej odnośnie naszych internetowych spraw, spraw pikselowych wilczków: sierpień do miesięcy szczególnie aktywnych nie należał. Powiecie, że jednak dość sporo postów się pojawiło... no nie całkiem. Kilkanaście z nich to ciekawostki bądź ogłoszenia. Za kilka dni pozbędę się z "terenów" restauracji, więc kto chce pisać o festynie, powinien zrobić to szybko, bo bonus zniknie. Kto już zaczął serie, nie może kupić po zniknięciu knajpy żadnego dania lub drinka. Ta opcja będzie dostępna dopiero za... realne 2 lata. Mówi się trudno. Czasu było dość (bo ponad 3 miesiące). Kto nie zdążył, to jego sprawa. ;P
Liczę się z tym, że aktywność watahy spadnie, więc dla przypomnienia - teraz obowiązek pisania op. jest nie raz w tygodniu, lecz na dwa. Ot, takie udogodnienie w razie tony nauki. Bo w końcu kto nie znalazłby tej przynajmniej godzinki w połowie miesiąca, na napisanie czegokolwiek? Mam jednak nadzieję, że nie zacznie się pojawiać tyle op., że byłabym w stanie policzyć na palcach jednej ręki, a znacznie więcej. Wydaje mi się, że jesteście w stanie to zrobić. Pamiętajcie - ja jestem jedna, a Was ponad 20. Nie będę pisać XX op., byleby coś się działo na stronie. :)
Odnośnie zmian - wciąż nad nimi pracuję. Mam zaczęte poprawki w zakładkach, jednak połowicznie, więc znajdują się w wersji roboczej WMW. Proszę o cierpliwość. O ile Wam raczej nie zmieni to za wiele, tak nowym osobom może to wiele pomóc, gdyż - nie czarujmy się - domyślne opisy i tłumaczenia w moim wykonaniu są dość chaotyczne.
O! No właśnie. Kto wziął udział w "Bitwie" powinien już napisać swoje op., bo nie możemy czekać w nieskończoność.
Ponadto zapraszam do korzystania z zapoznania oraz innych przygód. Przypominam również o konkursach. :)
Wilki, które brały czynny udział w pełnionym stanowisku:
Tak już bardziej odnośnie naszych internetowych spraw, spraw pikselowych wilczków: sierpień do miesięcy szczególnie aktywnych nie należał. Powiecie, że jednak dość sporo postów się pojawiło... no nie całkiem. Kilkanaście z nich to ciekawostki bądź ogłoszenia. Za kilka dni pozbędę się z "terenów" restauracji, więc kto chce pisać o festynie, powinien zrobić to szybko, bo bonus zniknie. Kto już zaczął serie, nie może kupić po zniknięciu knajpy żadnego dania lub drinka. Ta opcja będzie dostępna dopiero za... realne 2 lata. Mówi się trudno. Czasu było dość (bo ponad 3 miesiące). Kto nie zdążył, to jego sprawa. ;P
Liczę się z tym, że aktywność watahy spadnie, więc dla przypomnienia - teraz obowiązek pisania op. jest nie raz w tygodniu, lecz na dwa. Ot, takie udogodnienie w razie tony nauki. Bo w końcu kto nie znalazłby tej przynajmniej godzinki w połowie miesiąca, na napisanie czegokolwiek? Mam jednak nadzieję, że nie zacznie się pojawiać tyle op., że byłabym w stanie policzyć na palcach jednej ręki, a znacznie więcej. Wydaje mi się, że jesteście w stanie to zrobić. Pamiętajcie - ja jestem jedna, a Was ponad 20. Nie będę pisać XX op., byleby coś się działo na stronie. :)
Odnośnie zmian - wciąż nad nimi pracuję. Mam zaczęte poprawki w zakładkach, jednak połowicznie, więc znajdują się w wersji roboczej WMW. Proszę o cierpliwość. O ile Wam raczej nie zmieni to za wiele, tak nowym osobom może to wiele pomóc, gdyż - nie czarujmy się - domyślne opisy i tłumaczenia w moim wykonaniu są dość chaotyczne.
O! No właśnie. Kto wziął udział w "Bitwie" powinien już napisać swoje op., bo nie możemy czekać w nieskończoność.
Ponadto zapraszam do korzystania z zapoznania oraz innych przygód. Przypominam również o konkursach. :)
Wilki, które brały czynny udział w pełnionym stanowisku:
RADA ŻYWIOŁÓW
Obecni na zebraniu: -
Kto napisał op.: -
POLOWANIA
Rano: -
Popołudnie (+5 SG): Suzanna
Wieczór: -
SZPITAL
Kto napisał op.: -
WOJSKO I PATROL
Kto napisał op.: -
ROZRYWKOWE I INNE
Kto napisał op.: -
SZKOŁA
Kto napisał op. (z nauczycieli): -
*****************************
Leniwe Alfy:Kiiyuko: 0 (+0 = 0)
Suzanna: 1 (+0 = 1)
---------------------------------------------
Yuki: 4 (+3 = 7) <-- Beta
Mizuki: 3 (+2 = 5) <--- Gamma
Valka: 3 (+1 = 4) <--- Delta
Serill: 3 (+1 = 4)
Miniru: 3 (+1 = 4)
Kai: 2 (+2 = 4)
Luke: 2 (+2 = 4)
Kirke: 2 (+2 = 4)
Astrid: 2 (+1 = 3)
Nirvaren: 3 (+0 = 3)
Renethrain: 2
Sohara: 1 (+1 = 2)
Kazuma: 0 (+2 = 2)
Dante: 1 (+0 = 1)
Sierra: 1 (+1 = 2)
Sarah: 1 (+1 = 2)
Yui: 0 (+1 = 1)
Desari Valentine: 0 (+1 = 1)
Kara: 0 (+1 = 1)
Muiri: 0 (+1 = 1)
Serafina: 0 (+1 = 1)
Felix: 0 (+1 = 1)
Nirgrum: 0 (+1 = 1)
Itachi: 0 (+0 = 0)
Za zrobienie podsumowania op. z sierpnia dziękuję Yuki.
Okres próbny ukończyli:
Luke: 2 (5)
Nirvaren: 3 (5)
Serill: 3 (5)
Kara: 0 (1)
Muiri: 0 (1)
Serafina: 0 (1)
Felix: 0 (1)
Nirgrum: 0 (1)
Miniru: 3 (4)
-------
Renetharin: 2
Skreślone są te, które nie przeszły. Wilki, które napisały poniżej 3 op. i są dość długo na watasze zostają wyrzucone, a te mające powyżej 4 op. są już pełnoprawnymi członkami. Zaznaczone na fioletowo mają drugą szansę.
Nirvaren: 3 (5)
Serill: 3 (5)
Miniru: 3 (4)
-------
Renetharin: 2
Skreślone są te, które nie przeszły. Wilki, które napisały poniżej 3 op. i są dość długo na watasze zostają wyrzucone, a te mające powyżej 4 op. są już pełnoprawnymi członkami. Zaznaczone na fioletowo mają drugą szansę.
Tak, ilość napisanych op. podczas okresu próbnego też ma znaczenie!
Dodaję po 6 pkt. umiejętności i 3 pkt.mocy każdemu wilkowi (jak to zawsze czynię po podsumowaniu) za kolejny miesiąc członkostwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)