Nie pamiętam swojej prawdziwej rodziny, pamiętam tylko, że zawsze były
przy mnie smoki. Miałam przyszywaną smoczą mamę i siostrę - Nigerię i
Glację. Smoki nazwały mnie Ice, co w innym języku oznacza lód.
Wychowywałam się wraz z magicznymi gadami, aż stałam się dorosłą
wilczycą.
Żyjąc wśród nich uświadomiłam sobie, że w życiu nie
widziałam świata poza śnieżnymi górami ani żadnej innej istoty podobnej
do mnie.
Pewnego dnia postanowiłam, że wyruszę w podróż w
poszukiwaniu innych wilków. Na pożegnanie dostałam od Nigerii flakonik
ze smoczymi łzami, które świecą gdy zbliża się niebezpieczeństwo.
Wyruszyłam. Wędrowałam przez jakieś trzy tygodnie...
Gdy znalazłam się w śnieżnym lesie mój flakonik zaczął świecić.
Obróciłam się i zobaczyłam czarną wilczycę biegnącą w moim kierunku.
Ustawiłam się w pozycji bojowej i zaczęła się walka. Ugryzłam ją w
grzbiet. Ta naskoczyła na mnie i zatopiła w mojej szyi swoje kły.
Zauważyłam, że ma je pokryte jakąś dziwną cieczą ( chyba trucizną).
Upadłam na śnieg zostawiając ślady krwi na białym puchu. W tym momencie
wszystko się urwało...
Obudziłam się w jakiejś jaskini. Wokół mnie krążyły dwa inne wilki.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam półprzytomnie.
- Na terenach watahy magicznych wilków - odpowiedziała wilczyca.
- A kim wy jesteście?
- Ja Kiiyuko, a ten to Blade - powiedziała.
- Aha. Cóż nie będę robić kłopotu, już sobie idę. Chciałam wstać, ale z powrotem upadłam na ziemię.
- Poczekaj, trzeba cię wyleczyć - zawołał Blade.
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
wtorek, 11 lutego 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
Cd. Bella "Czy to miłość? cz.3" (cd. Blade)
Zamurowało mnie. To żenujące, ale to był mój pierwszy pocałunek. Nie
wiedziałam co powiedzieć. W głowie miałam kompletny chaos. Siedziałam
tylko z wytrzeszczonymi oczami. Blade wyglądał na trochę
zdezorientowanego. Nagle spoważniałam i zaczęłam wpatrywać się w
topniejące sople lodu, wiszące na gałęziach pobliskiego drzewa. Blade
posmutniał. Ty mała egocentryczko, myślałam, jak możesz zwodzić tego
biednego wilka, który jeszcze cię nie zna i vice versa. Przecież jeżeli
zobaczy jaka jesteś naprawdę ucieknie od ciebie w szaleńczym pędzie. Ta
myśl trochę mnie zdołowała. Szybko spojrzałam na Blade'a. On uśmiechnął
się radośnie. Odwzajemniłam to ogromnymi rumieńcami. Wciąż panowała
grobowa cisza. Żadne z nas nie chciało podjąć rozmowy. W końcu Blade
powiedział...
<Blade? Ostrzegam, że ja dziwnie reaguje w poszczególnych sytuacjach.>
<Blade? Ostrzegam, że ja dziwnie reaguje w poszczególnych sytuacjach.>
piątek, 7 lutego 2014
Od. Pipper "Czy to porwanie? cz.7" (cd. Vane)
- Sorry, nie chciałam - powiedziałam i odeszłam kawałek od niego.
Odwróciłam się w stronę północy gdzie leży wataha.
- Choć, musimy zanieść ją do lekarza.
Ruszyłam, a za mną szedł Vane z Selen na grzbiecie.
[...]
Po kilku minutach zaczeliśmy truchtać by było szybko. Słońce zachodziło niesamowicie szybko. Weszliśmy do lasu. Był wielki i mroczny. Skakałam przez wystające korzenie drzew i gałęzie. W pewnym momencie potknęłam się i przewróciłam.
- No świetnie, pech za pechem - mruknęłam.
Vane ruszył do mnie ale zgromiłam go wzrokiem.
- Idź z nią do watahy, ja dojdę - powiedziałam
- Ale ty...
- Idź!
<Vane?>
Odwróciłam się w stronę północy gdzie leży wataha.
- Choć, musimy zanieść ją do lekarza.
Ruszyłam, a za mną szedł Vane z Selen na grzbiecie.
[...]
Po kilku minutach zaczeliśmy truchtać by było szybko. Słońce zachodziło niesamowicie szybko. Weszliśmy do lasu. Był wielki i mroczny. Skakałam przez wystające korzenie drzew i gałęzie. W pewnym momencie potknęłam się i przewróciłam.
- No świetnie, pech za pechem - mruknęłam.
Vane ruszył do mnie ale zgromiłam go wzrokiem.
- Idź z nią do watahy, ja dojdę - powiedziałam
- Ale ty...
- Idź!
<Vane?>
Cd. Blade "Przyjęcie do watahy cz.2" (cd. Bella)
- Po ranie nie ma już śladu. - Powiedziałem uśmiechając się.
- To dobrze. - Odwzajemniła uśmiech.
- Masz piękny uśmiech. - Powiedziałem.
- Naprawdę? - Wadera zarumieniła się.
- Tak... - Odpowiedziałem.
- Dziękuję.
- Nie ma za co... mówię prawdę. - Po tych słowach pochyliłem się do niej i ją pocałowałem.
<Bella? Zawsze możesz dać mi z liścia.>
- To dobrze. - Odwzajemniła uśmiech.
- Masz piękny uśmiech. - Powiedziałem.
- Naprawdę? - Wadera zarumieniła się.
- Tak... - Odpowiedziałem.
- Dziękuję.
- Nie ma za co... mówię prawdę. - Po tych słowach pochyliłem się do niej i ją pocałowałem.
<Bella? Zawsze możesz dać mi z liścia.>
Subskrybuj:
Posty (Atom)