Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

wtorek, 29 maja 2018

Od Torance "Szczenię" cz. 3

Listopad 2019 r.
Wadera słuchając jak zasypuję ją pytaniami, westchnęła.
- Nic ci nie powiem, dopóki się nie uspokoisz – oznajmiła, siadając.
Poderwałam się z ziemi i usiadłam. Mój ogon nerwowo drgał, oczy prawdopodobnie się skrzyły. Wlepiłam wzrok w sylwetkę nauczycielki polowań. Yuki zmierzyła mnie spojrzeniem spod przymrużonych powiek. Jednak nawet groźba w jej oczach nie zabiła mojego entuzjazmu. Nawet nie wiem czemu się tak cieszyłam. No halo, czy ja naprawdę chciałam zamieszkać w towarzystwie najgroźniejszej osoby jaką znałam? Nauczycielki, która znęcała się nad swoimi uczniami przy każdej możliwej okazji? Ba, morderczyni?
Odpowiedź mnie zadziwiała: tak, chciałam. Miałam dość tego, że ciągle jestem sama w tym nieznanym mi świecie. Potrzebowałam oparcia. Kogokolwiek, kto byłby przy mnie.
A ja to co? Zdechły zając?
Zignorowałam głos Asa, na co ten fuknął niezadowolony.
Chyba tak. Wrócę później, w razie gdybyś przypomniała sobie jak wspaniały i niezastąpiony jestem. I nie myśl sobie, że mnie to ruszyło. Jestem twardy jak skała!
Basior opuścił mój umysł i zablokował mi możliwość komunikacji z nim. Poczułam jak dopadają mnie wyrzuty sumienia. Zależało mi na tym dziwnym, trochę zapatrzonym w siebie samcu, chociaż nie zawsze to okazywałam. On był moim przyjacielem, moim oparciem, ale... Ale nawet go nigdy nie widziałam i to co innego niż mieć rodzinę.
- Rozumiem, że jednak nie chcesz nic wiedzieć? - głos Yuki przerwał moje myślenie o Asie. Postanowiłam szybko przeprosić samca, gdy tylko ten przyjdzie i skierowałam wzrok na siedzącą naprzeciw mnie waderę.
- Co? Nie! Chcę wiedzieć! Co tam się stało?
- A co miało się stać? Rozmawiałyśmy. - mruknęła samica z lekkim uśmiechem. Moja ciekawość ją bawiła. Nie miałam zamiaru dać się zwieść.
- Z jakim skutkiem?
Samica przewróciła oczami i westchnęła ciężko, jednak dostrzegłam, że nauczycielka jedynie udaje irytację.
- Będę się tobą zajmować przez dwa miesiące. Jeśli sprawdzę się w roli opiekunki i będę grzeczna – ostatnie słowo wręcz ociekało niechęcią – to będziesz mogła zostać pod moją opieką. Poza tym masz prawo, a nawet obowiązek, zgłosić Alfie moje złe zachowanie.
Gdy Yuki mówiła, czułam jak moje oczy rozszerzają się, a na pysk wkrada się wesoły uśmiech. Miałam opiekunkę na... Chwila, dwa mosiądze? Co to w ogóle znaczy?
- Proszę pani... - zaczęłam. Samica westchnęła.
- Yuki. Poza szkołą możesz mówić do mnie po imieniu.
- Pro...Yuki, a ile to właściwie dwa mosiądze? Długo czy krótko?
Opiekunka zmierzyła mnie wzrokiem, pod którym lekko się skuliłam. Widać było, że jest lekko zdziwiona moim pytaniem.
- Miesiące – poprawiła odruchowo – Nie znasz pojęcia miesiąc?
Pokręciłam głową. Słyszałam to słowo wiele razy, ale nigdy nie spytałam, co ono właściwie oznacza. Usłyszałam, jak wadera mruczy coś o głupich bachorach nie znających podstaw i szerzącym się analtabetyzmie czy czymś w tym stylu.
Wadera wstała i nie czekając na mnie ruszyła w stronę, z której przyszłyśmy. Czym prędzej poderwałam się z ziemi i pobiegłam za nią. Miałam ochotę zapytać dokąd idziemy i po co, ale po postawie wilczycy wiedziałam, że ta mnie zignoruje. Była pochłonięta swoimi myślami.
Nagle potknęłam się o jakiś kamień i runęłam jak długa na ziemię. Yuki zdawała się tego nie zauważyć i szła dalej równym, bezszelestnym tempem.
- Na Eydis – mruknęłam. Nie miałam pojęcia kim była Eydis, ale As często się na nią powoływał. Imię przeszło mi przez usta, jakbym używała go wcześniej wielokrotnie. To pewnie przez tego basiora. Muszę go zapytać kiedyś kto to ta cała Eydis.
Pod warunkiem, że jeszcze się do mnie kiedykolwiek odezwie – pomyślałam ze smutkiem. Trochę brakowało mi tej świadomości, że nawet jeśli się nie odzywa, to gdzieś tam jest. Ale nie jego, no już bez przesady. Nieważne, że to się wyklucza. Nie tęskniłam za nim, nie ma mowy.
Nie przestając myśleć o basiorze, wstałam i zaczęłam biec, by dogonić moją opiekunkę. Samica nawet nie zwolniła, szła tak jakby nawet nie zauważyła, że zostałam w tyle. Wiedziałam jednak, że mało rzeczy jest w stanie umknąć uwadze nauczycielki polowań.
W końcu doszłyśmy pod jaskinię, która niemal na pewno należała do Yuki. Samica weszła do środka, jednak ja zostałam przy wejściu. Bałam się wejść na teren wilczycy, która choć od teraz była moją opiekunką, to pozostała jedną z najgroźniejszych wilków. Czy zrobiłam dobrze zgadzając się na to, by Yuki mnie przygarnęła?
Jaskinia była znacznie większa od mojej. Pierwsze co zauważyłam, to różnorakie zioła poukładane w schludne stosiki. Po prawej stronie groty stało kilka naczyń, między innymi błyszcząca się misa. Jaskinia była czysta, uporządkowana i przede wszystkim jasna. Nie mogłam uwierzyć, że ta wredna wilczyca mieszkała w takim... ładnym miejscu. Spojrzałam na Yuko, która stała w samym centrum jaskini. Jej jaskrawozielone oczy patrzyły na mnie nie wzruszenie.
Posłałam jej pytające spojrzenie. Mam wejść?
Wadera niemal niezauważalnie skinęła głową. Postąpiłam kilka ostrożnych kroków do przodu. Potem jeszcze kilka i jeszcze, i jeszcze. Wadera cały czas nie spuszczała ze mnie badawczego wzroku. Kiedy znalazłam się tuż przed jej długimi łapami, westchnęła.
- Czeka nas dużo nauki, Torance – jej głos przerwał ciszę.
Zmarszczyłam brwi. Co miała na myśli?
- Umiesz liczyć?
Pokręciłam głową.
- Ale znam kilka liczb.
- Jakich?
- Jeden, dwa, trzy, pięć, osiem, jedenaście – powiedziałam z dumą. Piotrek, mój ludzki właściciel liczył czasem na głos siedząc przed jakimiś książkami. Był przy tym bardzo nieszczęśliwy, więc przychodziłam do niego i go lizałam wspierając go. Widocznie liczenie nie było łatwe.
- A wiesz co oznaczają? - spytała
- Niezbyt – przyznałam.
Yuko westchnęła. Czemu ona ciągle wzdycha?
- Siadaj, spróbuję cię czegoś nauczyć. Jejku, na co ja się piszę?
- Na nauczanie mnie liczenia? - mruknęłam, zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Wilczyca zmierzyła mnie wzrokiem. Jej oczy zalśniły groźnie, jednak gdzieś daleko w tych jaskrawych tęczówkach zauważyłam skrywane rozbawienie. Czyżby ta groźba w jej spojrzeniu nie była prawdziwa? Cóż, chyba wolałam się nie przekonywać, więc czym prędzej wymamrotałam przeprosiny i usiadłam. Wadera jeszcze raz mi się przyjrzała, po czym również usiadła. Wyciągnęła łapę i narysowała pazurem na ziemi jakąś kreskę. Następnie dorysowała kolejną, znacznie krótszą pod kątem do tej pierwszej. Obie kreski stykały się w jednym miejscu.
- To jest jeden. Liczba od której zwykle zaczyna się liczyć. W jaskini jest jedna Torance, rozumiesz? Nie więcej, nie mniej. Jedna. - zaczęła tłumaczyć Yuki. Skinęłam głową. To nie było takie trudne. - Przyjrzyj się uważnie temu, co napisałam i postaraj się zapamiętać. Myślę, że może ci się to przydać.
Tak jak mi kazała, wlepiłam wzrok w jedynkę. Starałam wyryć sobie jej wygląd w pamięci. Gdy wydawało mi się, że zapamiętałam, podniosłam wzrok.
- Co dalej?
Yuki zaczęła rysować obok jedynki jakiś zawijas z przedłużeniem. Następnie koło tego zawijasa pojawiła się kreska.
- To natomiast jest dwa. Jest tuż po jedynce. Jeden i jeden to dwa. Skoro w jaskini jestem ty i ja, to są tutaj dwie osoby.
Skinęłam głową.
- Jeden, dwa. Ogarniam.

Wadera tłumaczyła mi po kolei różne liczby, ich wartość, rysowała je i kazała uczyć się ich wyglądu. Co jakiś czas kazała mi powtarzać od początku. Nie było trudne, ale gdy tylko zaczynałam się wahać, samica mroziła mnie spojrzeniem pod którym się kuliłam.
- Powinnaś już to wiedzieć. Co ja takiego zrobiłam, że los pokarał mnie tak ułomną uczennicą i podopieczną? - mówiła wówczas. Na język cisnęło mi się wiele niemiłych odpowiedzi, jednak żadnej nie wypowiedziałam na głos. Powtarzałam tylko po raz kolejny wszystkie nauczone dotychczas liczby.
Co jakiś czas wilczyca wskazywała coś i kazała mi policzyć, ile tego jest.
- Starczy na dzisiaj. Idź coś zjeść, napić się czy co tam chcesz. Następnie zabierz swoje rzeczy i wróć tutaj – rozkazała Yuki, gdy słońce zaczęło zachodzić.
Skinęłam głową i wstałam. Już miałam wychodzić, gdy coś wpadło mi do głowy.
- Yuki? - spytałam.
- Czego?
- To co to jest miesiąc?
Na pysk samicy wkradł się lekki uśmiech, który szybko zniknął.
- Jesteś na razie zbyt... - przerwała w połowie i przewróciła oczami. Widocznie byłam zbyt głupia, żeby to jakkolwiek nazwać. - Wyjaśnię ci kiedy indziej, dobrze?
Spojrzałam na nią ze zdziwieniem. Tego się nie spodziewałam. Totalnie mnie zamurowało.
- Jesteś głucha czy po prostu ułomna? O coś cię pytałam – powiedziała.
- Chyba ułomna – uśmiechnęłam się szeroko – Dobrze.
Po czym szybko wybiegłam z jaskini czując na sobie spojrzenie opiekunki. Wolałam nie czekać na odpowiedź Yuki. 

C.D.N

Uwagi: Brak.

poniedziałek, 28 maja 2018

Od Gai "W poszukiwaniu schronienia" cz. 3

Grudzień 2020
- Jak macie na imię? - spytałam wilki.
- Ja jestem Hitam.
- Mnie znasz, Bona.
- Sohara.
- Kai.
- And I'm Aurelliah.
Wilki skończyły się przedstawiać.
- Miło mi was poznać...
- Nam również - odpowiedziała Sohara.
Nastała chwila ciszy. Wilki dalej zaczęły wyć, a ja, odruchowo się do nich przyłączyłam. Może i moje "wycie" bardziej przypominało szczenięce piski, ale nikomu z nas to nie przeszkadzało
- Ty Gajo, lepiej idź spać. - poradziła mi Sohara.
- Czemu? - spytałam zdziwiona.
- Jesteś za mała żeby nie spać w nocy, a poza tym, my też za chwilę idziemy.
- No dobrze... - mruknęłam z niezadowoleniem, i poszłam spać do nory.
*******************
Obudziło mnie kilka jasnych promyków porannego słońca. Niby wszystko było normalne, ale i tak czułam przy sobie coś dziwnego, co w niewyjaśniony sposób kojarzyło mi się z mamą i rodzeństwem. Wstałam i nieco zaspanymi oczami ujrzałam... śpiącą Bonę! Ojej! To bardzo dziwne, że przez cały czas spałam przytulona do Bony, a wcale tego nie poczułam! W tym momencie zrobiło mi się miło, ale zaczęłam trochę tęsknić za mamą... Teraz, gdy byłam już trochę starsza, zrozumiałam, że już nigdy jej nie spotkam... A wydawało się, jakby ten straszny pożar był jeszcze wczoraj... Po tych rozmyślaniach, odważyłam się obudzić Bonę.
- Mmm... Daj mi jeszcze spać..! - tylko to usłyszałam, lecz wcale nie chciałam ustąpić.
- Już dzień! Wstawaj, Bona! - upierałam się.
- Ehh... No już dobrze, dobrze... - Bona wreszcie wstała.
- Tak w ogóle, to co ty tutaj robisz? - spytałam się.
- Emm... No wiesz... Chciałam cię trochę pocieszyć, żebyś śpiąc poczuła się jakbyś spała przytulona do mamy...
- Ohh, Bona jestem już duża!
- No dobra, idziemy coś przekąsić?
- Tak! Jedzenie, nareszcie! A może i się napijemy?
- Jeśli chcesz, to okej...
I tak zaczął się nowy dzień... Spacerowałyśmy razem przez przyjemny i rozświetlony pojedynczymi promykami słońca. Aż nagle zauważyłam małego ptaszka, prawdopodobnie wypadł z gniazda... Zmartwiłam się strasznie...
- Czemu mama po niego nie przyleci?
- No wiesz... Może nawet nie wie, że on wypadł z gniazda? O, zobacz, jeszcze się rusza! - w tej chwili ptaszek poruszył się trochę.
- Możemy się nim zaopiekować? - spytałam z nadzieją w głosie.
- Okej... Weź go do pyska.
- Ale jak?
- Tak, jak ciebie brała mama.
- Emm...
- Ehh... dobra, ja go wezmę... - odpowiedziała Bona, i wzięła malucha do pyska. Zaczęłyśmy wędrować dalej... Usłyszałam ciche "wrrr" w krzakach i lekko zaniepokoiłam się.
- C... Co tam jest? - Wyjąkałam cicho.
Rudy zwierz kryjący się w krzakach, nie czekając na odpowiedź Bony rzuciła się na nią.
- Ratunku! - Bona wzywała pomocy, a ja... Nie wiedziałam co robić...

<C.D.N.>

Uwagi: Wstawiam tylko tę część, bo czwarta zaginęła i wstawienie piątej nie ma sensu. Albo odszukaj zaginionego fragmentu, albo napisz od nowa, albo napraw numerację.
Za mało narracji przy dialogach. Jest ona szczególnie ważna w rozmowach z wieloma postaciami, bo w innym wypadku zwykle nie wiadomo co kto mówi. Zmieniłam Aurelliah na Soharę, bo Aura nie mówi po polsku (a także przetłumaczyłam jej wypowiedź)! "Pojedyncze" piszmy przez "n".

czwartek, 17 maja 2018

Stanowiska na festyn

 Można wybrać max. 2 stanowiska dla wilka i są one dodatkowe, co znaczy, że nie wliczają się do stanowisk głównych. Im więcej osób się zaangażuje, tym lepiej i sprawniej może nam iść.
Stricte bonusów za napisanie opowiadania o pełnionej funkcji nie ma, ale stanowi to kolejny pretekst do napisania czegoś... niestandardowego, co nie będzie już możliwe poza sezonem z festynem.
Po co więc te stanowiska? Dla urozmaicenia właśnie. Mogą się zdarzyć w końcu opowiadania zwieńczone ciągiem dalszym do np. jakiegoś chętnego animatora. Ponadto musi to wszystko jakoś działać, a wsadzanie do tych roli jakichś NPC nie ma za grosz sensu.
W trakcie trwania festynu nadal można wybierać sobie stanowiska dodatkowe.

Od góry są najbardziej potrzebne stanowiska, a im niżej, tym mniej na nich mi zależy. Proszę nie pchać się na kelnerów powiedzmy (gdyż wiem, że z niewiadomej przyczyny te stanowiska mają zawsze olbrzymie branie), ponieważ jest wiele innych, niezbędnych wręcz zajęć.
Zielone: pilne zapotrzebowanie
Pomarańczowe: minimum spełnione, ale może się pojawić więcej chętnych
Czerwone: zajęte
 ORGANIZACJA FESTYNU
Zarządcy: Suzanna i Hitam
Zarządca: Kontrolują pracę wszystkich innych członków ekipy. Wydają rozkazy i stale krążą na terenie festynu.
Technik (min. 4, max. 9; stanowisko dostępne dla szczeniąt): Joel, Magnus, Lind, Dante, Asgrim
Technik: Tak zwane przynieś, zanieś, pozamiataj, czyli tak naprawdę najistotniejsze i najważniejsze stanowisko. W końcu to oni muszą najpierw zorganizować scenę czy wszystkie meble konieczne do zbudowania czegoś na wzór restauracji czy baru. Muszą przynieść składniki potrwa dla kucharzów, muszą pilnować ładu i porządku na festynie. Odpowiadają także za wystrój wizualny.
Konferansjer (max. 1): Kai
Konferansjer: Zapowiada wszelakie występy, zabawia gapiów przebywających na festynie. Zwykle kręci się w okolicach sceny i koordynuje prawidłowy przebieg grafiku zapowiedzianego na konkretny dzień. Można powiedzieć, że jest prawą ręką zarządców.
Animator (min. 3, max. 7; stanowisko dostępne dla szczeniąt powyżej 1,5 roku): Joel, Dante, Navri
Animator: Niektórym mylnie kojarzy się on z kimś, kto wykonuje animacje. W kontekście imprez jest to jednak osoba dbająca o rozrywkę. Pełni rolę podobną do konferansjera, ale w nieco skromniejszym obrębie, a mianowicie krąży po całym festynie bądź odpowiada za pilnowanie konkretnych stanowisk konkursowych. Służy pomocą w razie problemów i wątpliwości.
Sprzedawca (min. 2, max. 5; stanowisko dostępne dla szczeniąt powyżej 2 lat): Leah, Torance
Sprzedawca: W restauracji, a także na terenie samego festynu sprzedawane są różne towary. To właśnie sprzedawcy powinni obsługiwać potencjalnych klientów, pobierać od nich SG i wydawać towar. Rzecz jasna nie upoważnia to do kradzieży produktów, samowolnych zniżek lub udziału ze sprzedaży!
Aktor (min. 0, max. 5; stanowisko dostępne dla szczeniąt): Gaja, Valkoinen
Aktor: Wraz z resztą trupy teatralnej może wystawić przedstawienie na scenie dla szerszego grona odbiorców. Stanowi to doskonały trening dla zdolności wcielania się w konkretne role, ubogacania własnej kreatywności oraz jednoczesnego zabawiania widowni. Przedstawienie w pojedynkę można uczynić równie ciekawym.
Do roli aktora wlicza się również iluzjonista, klaun oraz mim. Wszystko zależy od interpretacji osób wybierających owe stanowisko.
Akrobata (min. 0, max. 3): Lind
Akrobata: Akrobaci specjalizują się w wykonywaniu sztuczek opierających się na ukazywaniu giętkości lub ogólnej sprawności swojego ciała. Czasem zawiera to elementy charakterystyczne dla tancerzy (np. wykonywanie układu do muzyki), lecz różnią się podstawami. Ponadto akrobaci wcale nie muszą występować o ściśle określonej porze na scenie. Mogą stale przechadzać się po festynie i zabawiać inne wilki swoimi zdolnościami.
W skład tego stanowiska wchodzą również żonglerze, pływacy oraz połykacze ognia. Wszystko zależy od interpretacji osób wybierających owe stanowisko.
BAR I RESTAURACJA
Kucharz (min. 2, max. 5; stanowisko dostępne dla szczeniąt): Sohara, Karou
Kucharz: Kucharze jak sama nazwa wskazuje odpowiedzialni są za kucharzenie, czy też raczej gotowanie. W ich obowiązku jest przygotowanie jak najsmaczniejszych dań, które później można podać w restauracji. Ich kuchnia nie jest nazbyt specjalistyczna, bo mają niewiele ponad kilka garnków, desek czy noży zakupionych w Mieście oraz przeniesionych z ich wspólnej kolekcji oraz skromnego ogniska (lub w razie jakby technicy się postarali - palnika), ale i z tak skromnym wyposażeniem można zdziałać kulinarne cuda.
Barman (min. 1, max. 2): Sohara
Barman: Nazywany przez niektórych zawodowym trucicielem sporządza trunki dla innych (pełnoletnich oczywiście) wilków. Wykonuje wiele drinków, opierających się na mieszankach różnorakich alkoholi i soków. Niekiedy zostaje zagadywany przez pijane już wilki, które powinien zaszczycić rozmową, nawet jeśli może ona być nieskładna. Ponadto ze wzgląd na łatwe pomylenie się w proporcjach dodawanego alkoholu, barman musi zachować trzeźwość.
Kelner (min. 0, max. 3; stanowisko dostępne dla szczeniąt powyżej 2 roku): Yuki
Kelner: Jeszcze gorące danie przyrządzone w kuchni należy zanieść do klienta - takie właśnie zadanie mają kelnerzy. Noszą w pyskach lub w dłoniach filiżanki, talerze, a zależnie od zachcianki ułożą to wszystko na tacce. Choć stanowisko to pozornie wydaje się proste, to bardzo męczy - pod koniec dnia (bądź nocy, zależnie od dyżuru) nie czuje się nóg lub łap.

Ponadto występy mają wilki z naszych stanowisk rozrywkowych (zespół Brunatne Lilie, tancerze, satyrycy...).
Jeśli masz pomysł na jeszcze jakieś stanowisko festynowe, pisz śmiało.

wtorek, 15 maja 2018

FESTYN EDYSZON 2018

Cześć!
Jak część z Was pewnie już wie - w tym roku planowane jest ponowne pojawienie się festynu z powodu obchodów piątej rocznicy powstania WMW. Na czym on tak właściwie będzie polegać? Na specjalnym evencie z wieloma, naprawdę wieloma atrakcjami, które nie pojawiają się tu w ciągu całego roku.
Rozpocznie się on 31 maja 2018 roku, czyli równo 5 lat po dniu, kiedy pojawił się tu pierwszy post, a zakończy albo mniej więcej w połowie sierpnia, albo na jego końcu, zależnie od zaangażowania. Dlaczego tak? Otóż mamy zaplanowany kolejny event, tuż po festynie. Zbyt wiele zdradzać póki co nie będę, ale to również "gruba ryba". Tak czy inaczej pewna co do decyzji końca tego wydarzenia powinnam być gdzieś na początku sierpnia i dam znać (a jak nie, to sami się przypomnijcie).
Ważna sprawa - jak festyn się już rozpocznie, to nie zwlekajcie z pisaniem opowiadań. To naprawdę nie ma sensu, bo po prostu się nie wyrobicie. Później na płacz "nie usuwaj jeszcze, bo nie zdążyłam napisać" nie będę zwracać uwagi. Nastawcie się na rozpoczęcie pisania jak najprędzej, najlepiej w przeciągu pierwszych kilku, kilkunastu dni od rozpoczęcia.
Póki co będę stopniowo publikować posty informacyjne na temat festynu, a by się nie zagubiły, zalinkuję je w polu po lewej. Powinniście zaobserwować pojawienie się go już kilkanaście dni temu.

Zaplanowane atrakcje:
  • Kilka nowych terenów działających tylko do końca festynu. Dokładniej będzie to przeorganizowana co najmniej Wrzosowa Łąka oraz wybrane miejsce w środku Zielonego Lasu na restaurację, bar oraz amfiteatr.
  • Możliwość pełnienia dodatkowych stanowisk związanych z organizowaniem festynu - wybór pojawi się już za kilka dni.
  • Zdobywanie większej ilości pkt. doświadczenia, umiejętności i SG za napisanie op. na temat obchodów rocznicy założenia: wszystko liczę x2.
  • Pojawienie się kilku nowych magicznych i rzadkich przedmiotów oraz wyjątkowych roślin.
  • Loteria!
  • Stoiska z różnymi grami i zabawami, za udział  (poprzez opowiadania) w których można otrzymać karty. Za zebranie pełnej kolekcji można otrzymać specjalną nagrodę.
  • Możliwość udziału i oglądania spektakli, koncertów oraz innych występów artystycznych.
  • Istnieje opcja wymyślania własnej atrakcji festynowej. Wówczas należy mi ją zgłosić, a przeanalizuję ją i być może wykorzystam.
  • Targ, na którym można wymienić się niechcianymi fantami z innymi wilkami za określoną przez siebie stawkę.
  • Im większe zaangażowanie, tym więcej atrakcji!
Mam nadzieję, że wytrzymacie te kilka tygodni pozostałych do festynu i będziecie się podczas niego świetnie bawić!
Pozdrawiam i do zobaczenia,
Suzanna/Hitam/Kai/Aurelliah/Joel