Pewnego dnia, gdy padało śniegiem, wyszłam z jaskini żeby się pobawić.
Ulepiłam śnieżki i rzucałam w pobliskie choinki. Zauważyłam, że gdy rzucę śnieżkę
w drzewo, pozostaje ona na drzewku i zachowuje kształt kulki. Gdy potrząsnęłam
drzewkiem to kulki spadły i zamieniły się w wodę, i ponownie zamarzły
robiąc lodową kałużę.
- Teraz ulepie bałwana. Jak jest śnieg, to trzeba korzystać!
Po 2-3 godzinach lepienia rzuciłam się na śnieg i robiłam "orła". Aż tu nagle podczas mojej radosnej zabawy, wcześniej ulepiony przeze mnie bałwan niespodziewanie przemówił:
- Cześć. Pamiętasz mnie?
- Aaa-aa jakk-kk tt-y mówiii-iszz? - jąkałam się z przerażeniem.
- Ja jestem twoim ojcem. Jestem tylko na kilka minut. Nie mam tak naprawdę kształtu
bałwana, tylko wilka. Miałem. Tylko moja dusza na chwilę przyszła
odwiedzić ciebie, o Ripple.
- Tatku! Czemu mnie opuściłeś?
- Jak się żyje przy granicach świata ludzkiego, może spotkać cię zły los, tak jak mnie...
- Czemu błyszczysz?
- Ju... Musz.... Wrac...ć Ko...m c...e!
- Ja też!
I płakałam, płakałam...
Po spotkaniu z tatą byłam bardzo smutna. No, ale minął mi ten smutek,
gdy zaczął padać śnieg. Byłam już zmęczona tymi zabawami więc poszłam
do jaskini uciąć sobie drzemkę. Gdy się obudziłam było mi strasznie
zimno!
- Byłoby mi cieplej jak bym miała do kogoś się przytulić... Wyobrażam
sobie cieplutkie i milutkie futerko mamy i zabawy z rodzeństwem lub
przyjaciółmi...
Nudziło mi się, nudziło. Patrzyłam tylko jak czarne ptaki latają,
kraczą. Wyszłam z jaskini, żeby się rozgrzać. Biegałam tu i tam, aż w
końcu okropnie wykończona położyłam się na lód z jeziorka. Nagle lód
pękł, a ja w wodę. Była taka lodowata! Gdy jakoś się wygrzebałam to
pobiegłam do domu.
- A jutro do szkoły! Żebym tylko nie zachorowała!
Następnego dnia, wbrew mojej nadziei zachorowałam...
Uwagi: Słowo "trząchnęłam" wywodzi się z wyrazów potocznych (lub gwary, sama nie wiem), więc lepiej je zamienić na "potrząsnęłam". "Kałużę" piszemy przez "ż". Literówki. Jeśli chcesz pisać sama serię op., muszą być one nieco dłuższe, albo inaczej będę je łączyć, tak jak było w przypadku 2 części!
Zacieśnianie więzi
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)
niedziela, 14 czerwca 2015
sobota, 13 czerwca 2015
Od Astrid "Szkoła..." cz. 8
- J-jasne. - powiedziałam.
- A teraz idź już. To pa! - zawołała nauczycielka. Stosowana uciekłam. I oczywiście z moim szczęściem wpadłam na Setha.
- I jak było? - spytał.
- A fajnie, a u ciebie na lekcjach? - mruknęłam.
- Nuuuuda. Tylko siedziałem i pisałem, gorzej niż te dzieciaki. - przyznał po czym stwierdził - Ty pewnie miałaś to samo.
- A, nie. Nauczycielką musiała wyjść i to ją je uczyłam. Przed chwilą też dostałam propozycje poparcia pójścia tu do pracy w następnym roku. - wypaliłam. Chłopaka zamurowało.
- A teraz się zmywam. Cześć! - oświadczyłam i wróciłam do domu, do lasu, do watahy....
Uwagi: um... Czyżbyś myliła wyrazy? Bo to wygląda jak op. pisane na telefonie na szybko z błędnym podpowiadaniem słów.
- A teraz idź już. To pa! - zawołała nauczycielka. Stosowana uciekłam. I oczywiście z moim szczęściem wpadłam na Setha.
- I jak było? - spytał.
- A fajnie, a u ciebie na lekcjach? - mruknęłam.
- Nuuuuda. Tylko siedziałem i pisałem, gorzej niż te dzieciaki. - przyznał po czym stwierdził - Ty pewnie miałaś to samo.
- A, nie. Nauczycielką musiała wyjść i to ją je uczyłam. Przed chwilą też dostałam propozycje poparcia pójścia tu do pracy w następnym roku. - wypaliłam. Chłopaka zamurowało.
- A teraz się zmywam. Cześć! - oświadczyłam i wróciłam do domu, do lasu, do watahy....
Uwagi: um... Czyżbyś myliła wyrazy? Bo to wygląda jak op. pisane na telefonie na szybko z błędnym podpowiadaniem słów.
piątek, 12 czerwca 2015
Od Mizuki "Co tu robisz?" cz. 1 (cd. chętny)
Kolejny dzień błąkałam się po jakimś lesie, jak zwykle sama, co
oczywiście było mi na rękę. Zaczęłam zastanawiać się, co robią pozostali z
mojej rodziny: czy tak samo jak ja błąkają się po jakiś terenach? Czy
może znaleźli już swoje miejsce? Powoli zaczęłam myśleć, że może nie żyją. Jednak szybko doszłam do wniosku, że to niemożliwe. Gdy tak szłam po
chwili zdałam sobie sprawę, że ktoś mnie śledzi. Stwierdziłam, że będę
szła dalej tak jakbym tego kogoś nie widziała, lecz jeśli spróbuje mnie
zaatakować zagryzę jak psa. Nie jestem wilkiem, który zaczyna spory, lecz
jeśli będzie to potrzebne to umiem się obronić, w końcu przeszłam przez
specjalne szkolenie. Szłam dalej i zdałam sobie sprawę, że ten ktoś, albo
jest przyjazny, albo czeka na odpowiedni moment by zaatakować. Po chwili
wilk stanął na drodze jakieś 10 metrów ode mnie.
- Co tutaj robisz? - spytał.
- Nic, znalazłam się tu całkiem przypadkiem, jeśli to twoje tereny to bardzo przepraszam. że tu weszłam.
<Dokończy ktoś?>
Uwagi: zapominasz o przecinkach. "Niemożliwe" i "zagryzę" piszemy razem.
- Co tutaj robisz? - spytał.
- Nic, znalazłam się tu całkiem przypadkiem, jeśli to twoje tereny to bardzo przepraszam. że tu weszłam.
<Dokończy ktoś?>
Uwagi: zapominasz o przecinkach. "Niemożliwe" i "zagryzę" piszemy razem.
czwartek, 11 czerwca 2015
Od Shayd'a ''Pierwsze spotkanie'' cz.1 (cd. chętny)
Właśnie świtało, wiał zimny i przenikliwy wiatr, z mojego pyska
uchodziły małe obłoczki pary. Nie spałem całą noc, wędrowałem w
nieznajomym kierunku. Poszukiwałem spokoju, watahy poszukiwałem po
prostu swojego miejsca na Ziemi. Czułem potworny ból, z mojego pyska
kapała krew, moi rodzice zostali zamordowani przez naszą watahę. Miałem
zostać Alfą tak jak mój ojciec jednak członkowie stada zbuntowali się,
zabili moich rodziców i teraz polują na mnie. Dostrzegłem w oddali
jakiś wodospad. Woda spływała po kamieniach, postanowiłem napić się i
obmyć futro z krwi, śniegu i błota. Powoli wszedłem do zimnej wody,
zacząłem drżeć. Strumień wręcz lodowatej wody spływał po moim grzbiecie,
mogłem poukładać swoje myśli, które chaotycznie poruszały się po mojej
głowie. Wataha zaatakowała nas ponieważ ja jak i cała moja rodzina
byliśmy zmiennokształtni. Mogliśmy zmieniać się w ludzi i żyć w ich
świecie, zawsze chciałem spróbować jak to jest być człowiekiem, jednak
nie potrafiłem kontrolować swoich przemian. Wszyscy z mojego stada,
którzy byli zmiennokształtni zostali wymordowani, zostałem ostatni.
Muszę znaleźć watahę, w której będę mógł być sobą, w której ktoś nauczy
mnie kontroli. Wyszedłem spod strumienia i wyciągnąłem się na brzegu.
Byłem strasznie zmęczony jednak muszę iść dalej, ciągle powtarzałem
sobie w myślach, że cel jest już blisko. Nagle usłyszałem jakiś szmer a
kontem oka zobaczyłem ruch między drzewami.
- Jest tu kto? - Spytałem, a odpowiedział mi tylko zimny powiew wiatru. Ruszyłem w kierunku gdzie widziałem czarny cień. Nagle zza drzew wyłonił się wilk, nie mogłem rozróżnić czy to basior czy może wadera.
- Kim jesteś i co tu robisz? - Usłyszałem głos nieznajomego osobnika. Nie wiedziałem, czy to wróg czy przyjaciel jednak postanowiłem zaryzykować.
- Jestem Shayd... moja wataha poluje na mnie, zamordowali moich rodziców... szukam schronienia-Wyjaśniłem a wilk podszedł bliżej mnie.
<Ktoś może coś?>
Uwagi: "Alpha"? Co my, w Anglii jesteśmy? Po spolszczeniu mamy "Alfę". Czyż nie wygląda to ładniej? Po "...", tak jak po innych znakach interpunkcyjnych używamy Spacji.
- Jest tu kto? - Spytałem, a odpowiedział mi tylko zimny powiew wiatru. Ruszyłem w kierunku gdzie widziałem czarny cień. Nagle zza drzew wyłonił się wilk, nie mogłem rozróżnić czy to basior czy może wadera.
- Kim jesteś i co tu robisz? - Usłyszałem głos nieznajomego osobnika. Nie wiedziałem, czy to wróg czy przyjaciel jednak postanowiłem zaryzykować.
- Jestem Shayd... moja wataha poluje na mnie, zamordowali moich rodziców... szukam schronienia-Wyjaśniłem a wilk podszedł bliżej mnie.
<Ktoś może coś?>
Uwagi: "Alpha"? Co my, w Anglii jesteśmy? Po spolszczeniu mamy "Alfę". Czyż nie wygląda to ładniej? Po "...", tak jak po innych znakach interpunkcyjnych używamy Spacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)