Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

piątek, 30 marca 2018

ZAPOZNANIE, KWIECIEŃ 2018

Tak dla przypomnienia - aby otrzymać bonus, należy napisać op. do osoby wskazanej przez strzałkę.
Za op. należy się bonus + 3 pkt. do wszystkich umiejętności i + 1 pkt. do mocy (liczy się tylko za pierwsze op., ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby kontynuować serię dalej. Ba! To jest nawet wskazane). Temat na op. jest absolutnie dowolny.
Abym zaliczyła op. do tej oto "promocji", wystarczy napisać pod skończonym op. "ZAPOZNANIE, KWIECIEŃ 2018". :)
  1. Kai → Manahane
  2. Dante → Suzanna
  3. Sohara → Torance
  4. Suzanna → Bona
  5. Yuki → Joel
  6. Aokigahara → Leah
  7. Navri → Aurelliah
  8. Torance → Kai
  9. Aurelliah → Lind
  10. Leah → Stella
  11. Manahane → Yuki
  12. Karou → Navri
  13. Lind → Sohara
  14. Bona Caeli → Karou
  15. Stella → Dante
  16. Joel Treunis → Aokigahara
W razie pytań... zapoznanie z września wciąż jest aktualne. Jego ważność zakończy się dopiero w momencie ogłoszenia zapoznania majowego, więc wciąż można na nie pisać op. Link: klik!

Od Joela "Deszczowy przybysz" cz. 1 (cd. Yuki)

Wrzesień 2020 r.
Ten dzień od wczoraj w telewizji zapowiadano jako deszczowy i niezbyt przyjemny. Może i mieli trochę racji, bo ulice były zalane, dlatego lepiej było się od nich trzymać z daleka, bo jeszcze przejeżdżające auto urządzi niezłą kąpiel, ale przynajmniej nie wiało i było stosunkowo ciepło. Wystarczył mi szary filcowy płaszcz i bladobrązowa parasolka. W jednym uchu umieściłem słuchawkę, słuchałem akurat jednego z lepszych kawałków puszczanych od niedawna w radio. Znałem już tekst na pamięć, a także sądzę, że byłbym w stanie to zagrać...
W zamiarze miałem powrót z pracy prosto do swojego skromnego mieszkania na obrzeżach miasta, ale przypomniałem sobie o konieczności zakupu kremu na moją przesuszoną cerę. Najlepiej działały te naturalnego pochodzenia, więc musiałem zapuścić się jeszcze dalej, gdyż mój ulubiony sklepik mieścił się w pobliżu lasu.
Kiedy już dotarłem do celu, pchnąłem szklane drzwi, jednocześnie składając parasol oraz otrzepując go z kropel deszczu. Od razu zalał mnie ostry zapach mięty, majeranku i innych temu podobnych, których nie mogłem rozróżnić będąc w formie ludzkiej. Pomieszczenie było raczej skromne, bardzo ciepłe, a na licznych drewnianych półkach poustawiane były dziesiątki wyrobów ziołowych i okołoziołowych - choćby z oleju kokosowego.
- Dzień dobry - uśmiechnąłem się do starszego pana, który zarządzał całym interesem. Był niskim mężczyzną z okrągłymi okularami w złotych oprawkach, beżowym sweterku i wytartych ciemnych spodniach. Prawie wyłysiał, a pozostałe jego włosy były śnieżnobiałe.
- Dzień dobry - odpowiedział, poprawiając okulary. Zapewne już domyślał się o po co przybyłem. Nie uśmiechnął się jednak, za co nie byłem obrażony - wiedziałem, iż mimo, że rzadko to robi, jest bardzo przyjaznym i sympatycznym człowiekiem.
- Poproszę o nowy krem do rąk.
- Taki sam?
- Taki sam - Powtórzyłem, nadal się uśmiechając.
- Ostatnio do oferty dodałem nowy krem na suchą skórę, mianowicie - Tu się nachylił nad ladą, więc poszedłem bliżej, by dobrze usłyszeć. - Oleju z pewnego kwiatu z lasu - Wyszeptał.
Uniosłem brwi zaskoczony. O lesie wiele się słyszało, szczególnie, że od czasu do czasu pojawiały się słuchy o niespotykanych nigdzie indziej roślinach i porostach. Pojawiały się nawet teorie spiskowe, że ten jest objęty magiczną aurą, przez co nie możemy dostrzec źródła takich zmian w naturze.
- Pewnego kwiatu, to znaczy?
- Nie mam pojęcia. Nie znam żadnego, który by był podobny do niego. Duży, z grubą gałązką i pomarańczowymi płatkami. Olej z łodygi był bardzo tłusty i wykazywał dużo właściwości kojących, więc może i równie dobrze posłużyć do smarowania poparzeń oraz gojenia blizn.
Czyli musiał to być kolejny nieznany dotąd gatunek - pomyślałem, zerkając przez szybę wystawową, przez którą dobrze było widać ów tajemniczy las.
- W takim razie chcę i ten co zwykle, i ten nowy. Zobaczymy, czy ma pan rację - zadecydowałem, znowu patrząc z uśmiechem na swojego rozmówcę. Wyglądał na usatysfakcjonowanego. Cena za nowy preparat, tak jak sądziłem, była znacznie wyższa. Na szczęście miałem dość sporo oszczędności.
Gdy wyszedłem znowu na deszcz, patrzyłem w zamyśleniu w kierunku lasu. Jestem wilkołakiem o kilku zdolnościach magicznych, to jest fakt. Powinienem udać się choć raz nieco głębiej do dziczy, by przynajmniej odrobinę poznać tamtejsze życie. Miałem weekend, było wolne, mogłem kilka dni spędzić właśnie tam. Z drugiej jednak strony w moim uchu nadal brzęczała muzyka ze słuchawki. Nie umiałem się tak łatwo rozstać z moim ludzkim życiem.
***
Ostatecznie zawróciłem do domu. Tam jednak wciąż czułem, że coś mnie niepokoi. Szczególnie, że nowy krem rzeczywiście działał bardzo dobrze, bo moje dłonie były całkiem nieźle nawilżone. Ukryłem twarz w dłoniach, podrygując niespokojnie stopą. Co mi szkodziło? Nie byłem z nikim umówiony, nie zanosiło się na to, by ktokolwiek miał do mnie jakąś ważniejszą sprawę. Zerknąłem na wyświetlacz komórki. Zero wiadomości, zero nieodebranych połączeń. Potarłem raz jeszcze brwi, gdyż właśnie to robiłem, próbując zebrać myśli, a następnie wstałem. Nic nie miałem do stracenia. Teraz albo nigdy.
Wyszedłem na zewnątrz nie biorąc ze sobą nic, prócz polarowej bluzy, którą założyłem jeszcze w biegu. Klucz od domu upchnąłem pod szparę pod drzwiami. Zasłoniłem ją wycieraczką. Nikt nie powinien tak łatwo wpaść na moją kryjówkę. Następnym razem - o ile takowy będzie - zostawię klucz u wujostwa. Teraz nie było na to zwyczajnie czasu. Zapadał zmrok, a także robiło się coraz chłodniej.
***
Po piętnastu minutach nieustającego truchtu, w końcu się schyliłem i przeszedłem pod drapiącym płotem, przez który przechodziło dużo entuzjastów magicznego lasu, jednocześnie w ten sposób brudząc się błotem i deszczówką. Właśnie dlatego wziąłem bardziej zniszczony zestaw ubrań.
Gdy stanąłem już za granicą Miasto a las, uderzył mnie ostry zapach mokrej roślinności. Był to zaskakująco przyjemny zapach, który zachęcił mnie do zagłębienia się do środka. Brałem głębokie wdechy, chcąc na jak najdłużej zapamiętać uczucie zwiedzania tego urokliwego miejsca. Drzew było tutaj wiele, trawa wysoka i nieznacznie naruszona przez turystów i - jak mi się zdawało - zwierzęta. Ciemność również mi w niczym nie przeszkodziła, bo miałem wyjątkowo dobry wzrok. Przynajmniej jak na człowieka. Sam się zdumiałem nad tym, jak wielką radość sprawiło mi wypatrzenie śladów łap jakiegoś gryzonia na błotnistym podłożu.
Za kilka minut znowu zaczęło padać, a ja nie wziąłem ze sobą parasolki. Dodatkowo zupełnie wypadła mi z głowy przemiana w wilka, która miała być przecież pierwszą rzeczą, jaką miałem tutaj zrobić.
Niespodziewanie najpierw zobaczyłem, a później usłyszałem jakiś zabójczo szybki ruch w krzakach. Nie zdążyłem zareagować, gdy nagle warcząca i zaskakująco ciężka kupa futra powaliła mnie na ziemię. Kłapała dziko zębami przed moim gardłem. Starałem się ją odepchnąć rękoma i nogami, ale na wiele to mi się zdało. Przez szybkość ruchów nie mogłem zobaczyć niczego konkretnego, prócz długiego, czarnego futra. Starając się ratować, uderzyłem napastnika prosto w pysk, przez co odskoczył w bok, piszcząc cicho. Wilk? Otworzyłem szeroko oczy z przerażenia. Dopiero wtedy postanowiłem się przyjrzeć, póki jest przejęty próbą przygładzenia futra na łbie. Smukła sylwetka, długi ogon i... grzywka. Do tego jaskrawozielone oczy, łypiące nam nie groźnie. Na szyi miał medalion.
- Co się gapisz? - warknął. Głos miał raczej kobiecy. Aż się poderwałem do siadu.
- Ty umiesz mówić! - krzyknąłem.
- A ty co? Czarownik? - mówiła groźnie, okrążając mnie, całkowicie gotowa do ataku.
- Nie, nie! Też jestem wilkołakiem!
- Łżesz. Nie czuję od ciebie zapachu wilka - Warczała dalej.
- Ale jestem! Poczekaj! - Uniosłem dłoń i postanowiłem się zmienić. Pod wpływem presji to jednak nie wyszło. Nieznajoma wilczyca patrzyła na mnie jak na głupka. - Jeszcze sekundka! Momencik!
W końcu się udało. Opuściłem łapę i patrzyłem wyczekująco na reakcję napastniczki. Przynajmniej teraz mogliśmy mieć choćby po części wyrównane siły.

<Yuki?>

czwartek, 29 marca 2018

Od Stelli "Zagubiona" cz. 1

Wrzesień 2020
Obudziłam się w rowie... Na początku miałam mroczki przed oczami, ale bardzo krótko. Leżałam w tym rowie dobre parę minut. Odczuwałam ból w tylnej łapie. Była zraniona.
Nagle usłyszałam krzyk, coś w stylu "Baltice! Gdzie ona jest?!". Zdziwiłam się że ta owa osoba mówi sama do siebie. Wstałam na cztery łapy; lekko kulałam. Zauważyłam tą postać. Był to brązowy wilk z seledynowym ogonem i grzywką. Podbiegłam do niego z trudem, przez tą bolącą nogę. Okazało się, że to wadera, a ja nic nie pamiętałam, nawet nie wiem dlaczego.
Owa wadera krzyknęła do mnie:
- Skąd się wzięłaś?!
- Z rowu.
- Aha?
Poczułam że się nie polubimy, ale chociaż spróbowałam.
- Jak się zwiesz? Bo ja Stella.
- Bona... Bona Caeli.
Chociaż tyle o niej wiem.
- A ty co tu robisz?
- Szukam siostry. Baltice? Może ją widziałaś? Jest żółta, ma seledynowy ogon i grzywkę. Tak jak ja.
- Niestety nie... Przed chwilą się obudziłam.
Było mi źle, że nic nie wiem.
- Jestem z Watahy Magicznych Wilków, ale z niej uciekłam.
- Dlaczego?
- Nie pasuję tam...
- A mogłabym do tej watahy dołączyć?
- Nie wiem, nie jestem Alfą.
- A kto jest?
- Suzanna i Hitam.
- A gdzie oni są?
- Bardzo daleko...
Wyruszyłyśmy do Suzanny i Hitama. Szłyśmy tam aż sześć godzin, aż w końcu dotarłyśmy.
- Cześć, Suzanna...To moja nowo poznana koleżanka. Może dołączyć do watahy?
- Nie mam pojęcia. Muszę to uzgodnić z Hitamem.
- A kto to? - Wtrąciłam.
- Mój partner.

<C.D.N>

Uwagi: Pisz pełen tytuł opowiadania. Do cudzysłowie używaj cudzysłowie, a nie przecinków. Mnóstwo powtórzeń. "Tylna", a nie "tylnia". Po trzech kropkach stawiasz normalnie Spację, bo to zwyczajny znak interpunkcyjny. "Wataha Magicznych Wilków" to nazwa, zapisuj ją więc wielkimi literami. "Alfa" w WMW to tytuł, więc i to zapisuj wielką literą. Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie.

środa, 28 marca 2018

Powrót!

WMW powraca do pełnej aktywności!
Już dziś powinny pojawić się zaległe opowiadania, nowe postacie oraz wszelakie inne drobne poprawki. Kolejne wprowadzane będą stopniowo.
Podsumowanie jednak się nie pojawiło, zatem będzie one łączone z podsumowaniem marca.
Kolejną sprawą są oficjalne wyniki ankiety na temat WMW.

Zmiany ogólne
Termin wznowienia WMW ma zostać z góry ustalony czy dalej czekamy na 15 chętnych?
Czekamy do przerwy wielkanocnej.

Wolisz by administracja organizowała fabułę czy pozwalać członkom kreować historię?
Pół na pół.

WMW ma zostać dalej niezależną watahą czy bierzemy się za projekt rozwijania uniwersum?
Pół na pół - można spróbować rozwinąć.

Fabuła
Jak według Ciebie wygląda sytuacja z fabułą na WMW?
Niby coś tam jest, ale nic nie robi.

Jeśli masz jednak jakiś konkretny pogląd na aktualny stan z fabułą, możesz się wypowiedzieć.
"...byłoby ciekawiej, gdyby wprowadziło się coś konkretniejszego, coś co by na przykład pomogło w wykreowaniu opowiadania o dołączeniu" - należy wymyślić coś solidnego i jednolitego, co popchnie całą akcję do przodu, bez względu na sytuację wilka. Zawsze może to być argumentem do tworzenia dalszej historii, nawet nieciekawej postaci.

Czy WMW ma zostać przeniesione?
Tak.

Co sądzisz o pomyśle z powodzią? Masz jakiś pomysł co do ewentualnego projektu nowego miejsca osiedlenia się?
Wędrówka przez rozmaite tereny typu pustynie, plaże itp. w celu odnalezienia nowego miejsca - tak żeby przez parę tygodni/miesięcy (w zależności o d tego jak długa trwać będzie owa wędrówka) było coś nowego, nowe miejsce żeby opisy musiały być różne, trochę różnorodności powinno odświeżyć zapał innych i może rozwinąć ich umiejętności. Będzie to również ciekawsze i będziemy mieli większe pole do popisu (brak powtarzając się schematów ze względu na nowe otoczenie).
Powódź związana z ruchem tektonicznym pole do popisu bo kształt terenów może się zmieni plus klimat, nowe gatunki. Alternatywą może być tsunami lub kolejna powódź spowodowana zbyt wysokimi opadami. W nowym miejscu można stworzyć drogi komunikacji w postaci podziemnych tuneli. Taka wyprawa wymusi większą współpracę i integrację między wieloma wilkami, może to doprowadzić do powstania nowych więzi pomiędzy nimi.  Myślę, że fajne wyglądałaby sytuacja, w której alfa wybiera kilka Wilków aby zbadały pobliskie góry.

Koncept uniwersum ma zostać zmieniony?
Trudno powiedzieć, co wyjdzie to wyjdzie.

Masz jakieś propozycje co do zmian uniwersum?
Alternatywa 1: Świat fantasy, który nie jest umiejscowiony w jakimś rzeczywistym miejscu na Ziemi. Najlepiej osobny wymiar, w którym występują magiczne zwierzęta, które są w pełni świadome i myślące, żadnego wynoszenia na wyżyny ewolucji akurat wilków (pomimo tego, że to wilki są naszymi postaciami). Tak mam również na myśli zwierzynę łowną. Jakby nie patrzeć na ludzi, zwierzęta się nawzajem rozumieją i są na takim samym poziomie, nawet jeśli jedno je drugie.
Alternatywa 2: Preferuję zmodyfikowanie aktualnej wersji rzeczywistości pod przyszłość, być może dokonanie poprawek tak, by niedostrzegalne były przeskoki. Mam przez to na myśli, że Miasto okaże się być miastem rodem z przyszłości, a magiczne wilki są zamknięte w swojej rzeczywistości (bariera ochronna?) i dopiero wyjdą ze swoich terytoriów by poznać świat cywilizowany, którym nigdy dotąd się nie interesowały...

Co z innymi światami, krainami? Jak rozwiązać ich problem z logiką?
-> Alternatywa 1: Lepiej "zostawić za sobą" wszystkie dotychczasowe tereny, a w nowych uwzględnić geografię danego miejsca, zakładając oczywiście, że koncept uniwersum nie zostanie zmieniony. Wymiary można zostawić bądź usunąć i stworzyć nowe, do których dostać się można tylko przez portale.
Alternatywa 2: Mogą być przeniesione w inny wymiar, a ludzie niezdolni do odnalezienia portali. /Tworzenie magicznych barier, uniemożliwiających odnalezienie danych krain przez konkretne gatunki, lub niemagiczne istoty. Tereny jakby znikają w ich oczach. Kto wybudował pierwszy te niewidzialne mury? Nie wiadomo, ale czemu nie moglibyśmy wybudować wilkom podobnych?
Alternatywa 3: Wilki i inne stworzenia wiedzą kim jest człowiek i dlaczego należy sie przed nim ukrywać. My chowamy sie po norach albo przybieramy wygląd normalnych wilków. Ewentualnie inne gatunki ukrywają się przed zupełnie odmiennym zagrożeniem...
Alternatywa 4: Proponuję zrobić oficjalny spis innych wymiarów i nieco rozwinięcie ścisłości fabularnej z nimi.
Alternatywa 5: a czemu by nie zrobić z ludzi półgłówków ? Niech wilki będzie tym gatunkiem dominującym coś jak planeta małp tylko z wilkami albo te krainy są w tak jakby wielkiej amonali jak trójkąt bermudzki gdzie człowiek już nie wraca żywy z tych wypraw
Rozwinąć wątek ludzi czy pominąć na razie?
Rozwinąć.

Masz może pomysł, jak zaopatrzyć ludzi ze świata WMW w mózg?
Alternatywa 1: Pozwolić im na odkrycie jakiegoś wymiaru, lub jakiejś magicznej rasy? Zezwolić pojedynczym jednostkom na poznanie magicznych wilków? Mogliby coś odkryć, zainteresować się.
Alternatywa 2: Zacznijmy ich opisywać jako potencjalne zagrożenie. Można z nimi współpracować w ich świecie, udawać jednego z nich, jednak jest to ryzykowne. Jeden niewłaściwy ruch może doprowadzić do katastrofy.
Alternatywa 3: Może jak już się przeprowadzamy to z powodu nie tylko powodzi a także z pojawiania się polowań na magiczne wilki.
Alternatywa 4: Cóż, pozostaje wilkom albo otoczyć swój świat magiczną barierą, której logika i działanie pozostawi wiele do życzenia, albo nie zaopatrzać ludzi w mózg, albo wszcząć wojnę z ludźmi, która zakończy się traktatem pokojowym, albo zmusić wilki do życia obok ludzi, albo uznać, że w świecie w którym żyjemy ludzie doskonale wiedzą o istnieniu wilków i innych magicznych istot i zwyczajnie mają na to wylane.
Alternatywa 5: rodzaj sojuszu pomiędzy watahami który pozwalał na skrywanie wilków za pomocą zaklęć

Co z pracą w Mieście?
Zostawić, pod warunkiem, że nowe realia będą odpowiadać możliwości pracy. Być może zmniejszyć restrykcyjność.

Co myślisz o możliwości dołączenia inną rasą, niż magiczny wilk?
Zależy co wyjdzie w praktyce.

Jakie rasy byś chciał(a) zobaczyć?
Lisy, dzikie koty, wilki niemagiczne...

Co sądzisz o wątku fabularnym z Królestwem Pór Roku?
Wrzucić do legend.

Masz jakiś pomysł co do wykorzystania Królestwa Pór Roku? Jeśli tak, to jaki?
Być może późniejszy event - WMW wmieszane w poszukiwania wilków do Królestwa.
 
WCK
Czy stanowiska powinny być łączone z WCK?
Tak.

Czy dostęp do dołączania do WCK powinien być łatwiejszy?
Od lvl 3.

Czy WCK ma zostać rozwinięte a nabór przywrócony czy ma zostać jak jest?
Tradycje - tak, ale nabór tylko jako postać, która w teorii wcześniej już była w WCK, a nie nowy członek.

Masz jakieś inne pomysły odnośnie WCK?
Zwiększenie poczucia watahy sfuzjowanej. WCK ma zbyt mały udział w WMW.

Eventy
Co z eventami w najbliższym czasie?
Organizować!

Jeśli uważasz, że dotychczas brałam się za eventy w zły sposób - napisz, jak mogłabym to skorygować.
Pozwolić innym je wymyślać i wykazywać się.

Co z konkursami?
Przywrócić.

Jakie masz propozycje festynowe?
Loteria, restauracja, przedstawienia, bar, unikalne przedmioty, konkurencje festynowe, zdrapki/karty.

Nabór
Co według Ciebie jest powodem tak niskiej aktywności?
Zbyt słaba reklama, dziecinność oraz mała atrakcyjność. Konieczna jest również poprawa... no, wszystkiego, co wyżej wymienione.

Możesz rozwinąć swoją myśl?
Fabuła jest nieciekawa, przydałoby się coś dodać.
Niektórych odrzuca zbyt wysoki poziom. Są po to, by się rozluźnić bez chęci jakiegokolwiek rozwoju.
Brak chęci do współpracy

Co z naborem? Jak i gdzie rozpromować?
Facebook, howrse, sojusze, zrobienie nowych bannerów, grupy, popularne watahy.


Są to odpowiedzi które najbardziej przypadły mi do gustu i mają jakiś sens. Wybrałam również niekiedy po kilka alternatyw, gdyż jeszcze nie ma absolutnej pewności co do ostatecznego rozwiązania, niewykluczone jest połączenie niektórych z nich.
Mam nadzieję, że się Wam one podobają. W razie jakbyście mieli jakieś pytania lub propozycje - zapraszam do komentarzy!

Pozdrawiam, administratorka bloga!