Zacieśnianie więzi

W ramach lepszego zapoznania się ze sobą realizujemy comiesięczny projekt losowania osób, do których można napisać op. i dostać dzięki temu +3 pkt. do każdej z umiejętności (+1 pkt. do mocy).
Link do osób, które zostały wylosowane znajduje się tutaj. :)

czwartek, 29 marca 2018

Od Stelli "Zagubiona" cz. 1

Wrzesień 2020
Obudziłam się w rowie... Na początku miałam mroczki przed oczami, ale bardzo krótko. Leżałam w tym rowie dobre parę minut. Odczuwałam ból w tylnej łapie. Była zraniona.
Nagle usłyszałam krzyk, coś w stylu "Baltice! Gdzie ona jest?!". Zdziwiłam się że ta owa osoba mówi sama do siebie. Wstałam na cztery łapy; lekko kulałam. Zauważyłam tą postać. Był to brązowy wilk z seledynowym ogonem i grzywką. Podbiegłam do niego z trudem, przez tą bolącą nogę. Okazało się, że to wadera, a ja nic nie pamiętałam, nawet nie wiem dlaczego.
Owa wadera krzyknęła do mnie:
- Skąd się wzięłaś?!
- Z rowu.
- Aha?
Poczułam że się nie polubimy, ale chociaż spróbowałam.
- Jak się zwiesz? Bo ja Stella.
- Bona... Bona Caeli.
Chociaż tyle o niej wiem.
- A ty co tu robisz?
- Szukam siostry. Baltice? Może ją widziałaś? Jest żółta, ma seledynowy ogon i grzywkę. Tak jak ja.
- Niestety nie... Przed chwilą się obudziłam.
Było mi źle, że nic nie wiem.
- Jestem z Watahy Magicznych Wilków, ale z niej uciekłam.
- Dlaczego?
- Nie pasuję tam...
- A mogłabym do tej watahy dołączyć?
- Nie wiem, nie jestem Alfą.
- A kto jest?
- Suzanna i Hitam.
- A gdzie oni są?
- Bardzo daleko...
Wyruszyłyśmy do Suzanny i Hitama. Szłyśmy tam aż sześć godzin, aż w końcu dotarłyśmy.
- Cześć, Suzanna...To moja nowo poznana koleżanka. Może dołączyć do watahy?
- Nie mam pojęcia. Muszę to uzgodnić z Hitamem.
- A kto to? - Wtrąciłam.
- Mój partner.

<C.D.N>

Uwagi: Pisz pełen tytuł opowiadania. Do cudzysłowie używaj cudzysłowie, a nie przecinków. Mnóstwo powtórzeń. "Tylna", a nie "tylnia". Po trzech kropkach stawiasz normalnie Spację, bo to zwyczajny znak interpunkcyjny. "Wataha Magicznych Wilków" to nazwa, zapisuj ją więc wielkimi literami. "Alfa" w WMW to tytuł, więc i to zapisuj wielką literą. Liczby i cyfry w op. zapisujemy słownie.

środa, 28 marca 2018

Powrót!

WMW powraca do pełnej aktywności!
Już dziś powinny pojawić się zaległe opowiadania, nowe postacie oraz wszelakie inne drobne poprawki. Kolejne wprowadzane będą stopniowo.
Podsumowanie jednak się nie pojawiło, zatem będzie one łączone z podsumowaniem marca.
Kolejną sprawą są oficjalne wyniki ankiety na temat WMW.

Zmiany ogólne
Termin wznowienia WMW ma zostać z góry ustalony czy dalej czekamy na 15 chętnych?
Czekamy do przerwy wielkanocnej.

Wolisz by administracja organizowała fabułę czy pozwalać członkom kreować historię?
Pół na pół.

WMW ma zostać dalej niezależną watahą czy bierzemy się za projekt rozwijania uniwersum?
Pół na pół - można spróbować rozwinąć.

Fabuła
Jak według Ciebie wygląda sytuacja z fabułą na WMW?
Niby coś tam jest, ale nic nie robi.

Jeśli masz jednak jakiś konkretny pogląd na aktualny stan z fabułą, możesz się wypowiedzieć.
"...byłoby ciekawiej, gdyby wprowadziło się coś konkretniejszego, coś co by na przykład pomogło w wykreowaniu opowiadania o dołączeniu" - należy wymyślić coś solidnego i jednolitego, co popchnie całą akcję do przodu, bez względu na sytuację wilka. Zawsze może to być argumentem do tworzenia dalszej historii, nawet nieciekawej postaci.

Czy WMW ma zostać przeniesione?
Tak.

Co sądzisz o pomyśle z powodzią? Masz jakiś pomysł co do ewentualnego projektu nowego miejsca osiedlenia się?
Wędrówka przez rozmaite tereny typu pustynie, plaże itp. w celu odnalezienia nowego miejsca - tak żeby przez parę tygodni/miesięcy (w zależności o d tego jak długa trwać będzie owa wędrówka) było coś nowego, nowe miejsce żeby opisy musiały być różne, trochę różnorodności powinno odświeżyć zapał innych i może rozwinąć ich umiejętności. Będzie to również ciekawsze i będziemy mieli większe pole do popisu (brak powtarzając się schematów ze względu na nowe otoczenie).
Powódź związana z ruchem tektonicznym pole do popisu bo kształt terenów może się zmieni plus klimat, nowe gatunki. Alternatywą może być tsunami lub kolejna powódź spowodowana zbyt wysokimi opadami. W nowym miejscu można stworzyć drogi komunikacji w postaci podziemnych tuneli. Taka wyprawa wymusi większą współpracę i integrację między wieloma wilkami, może to doprowadzić do powstania nowych więzi pomiędzy nimi.  Myślę, że fajne wyglądałaby sytuacja, w której alfa wybiera kilka Wilków aby zbadały pobliskie góry.

Koncept uniwersum ma zostać zmieniony?
Trudno powiedzieć, co wyjdzie to wyjdzie.

Masz jakieś propozycje co do zmian uniwersum?
Alternatywa 1: Świat fantasy, który nie jest umiejscowiony w jakimś rzeczywistym miejscu na Ziemi. Najlepiej osobny wymiar, w którym występują magiczne zwierzęta, które są w pełni świadome i myślące, żadnego wynoszenia na wyżyny ewolucji akurat wilków (pomimo tego, że to wilki są naszymi postaciami). Tak mam również na myśli zwierzynę łowną. Jakby nie patrzeć na ludzi, zwierzęta się nawzajem rozumieją i są na takim samym poziomie, nawet jeśli jedno je drugie.
Alternatywa 2: Preferuję zmodyfikowanie aktualnej wersji rzeczywistości pod przyszłość, być może dokonanie poprawek tak, by niedostrzegalne były przeskoki. Mam przez to na myśli, że Miasto okaże się być miastem rodem z przyszłości, a magiczne wilki są zamknięte w swojej rzeczywistości (bariera ochronna?) i dopiero wyjdą ze swoich terytoriów by poznać świat cywilizowany, którym nigdy dotąd się nie interesowały...

Co z innymi światami, krainami? Jak rozwiązać ich problem z logiką?
-> Alternatywa 1: Lepiej "zostawić za sobą" wszystkie dotychczasowe tereny, a w nowych uwzględnić geografię danego miejsca, zakładając oczywiście, że koncept uniwersum nie zostanie zmieniony. Wymiary można zostawić bądź usunąć i stworzyć nowe, do których dostać się można tylko przez portale.
Alternatywa 2: Mogą być przeniesione w inny wymiar, a ludzie niezdolni do odnalezienia portali. /Tworzenie magicznych barier, uniemożliwiających odnalezienie danych krain przez konkretne gatunki, lub niemagiczne istoty. Tereny jakby znikają w ich oczach. Kto wybudował pierwszy te niewidzialne mury? Nie wiadomo, ale czemu nie moglibyśmy wybudować wilkom podobnych?
Alternatywa 3: Wilki i inne stworzenia wiedzą kim jest człowiek i dlaczego należy sie przed nim ukrywać. My chowamy sie po norach albo przybieramy wygląd normalnych wilków. Ewentualnie inne gatunki ukrywają się przed zupełnie odmiennym zagrożeniem...
Alternatywa 4: Proponuję zrobić oficjalny spis innych wymiarów i nieco rozwinięcie ścisłości fabularnej z nimi.
Alternatywa 5: a czemu by nie zrobić z ludzi półgłówków ? Niech wilki będzie tym gatunkiem dominującym coś jak planeta małp tylko z wilkami albo te krainy są w tak jakby wielkiej amonali jak trójkąt bermudzki gdzie człowiek już nie wraca żywy z tych wypraw
Rozwinąć wątek ludzi czy pominąć na razie?
Rozwinąć.

Masz może pomysł, jak zaopatrzyć ludzi ze świata WMW w mózg?
Alternatywa 1: Pozwolić im na odkrycie jakiegoś wymiaru, lub jakiejś magicznej rasy? Zezwolić pojedynczym jednostkom na poznanie magicznych wilków? Mogliby coś odkryć, zainteresować się.
Alternatywa 2: Zacznijmy ich opisywać jako potencjalne zagrożenie. Można z nimi współpracować w ich świecie, udawać jednego z nich, jednak jest to ryzykowne. Jeden niewłaściwy ruch może doprowadzić do katastrofy.
Alternatywa 3: Może jak już się przeprowadzamy to z powodu nie tylko powodzi a także z pojawiania się polowań na magiczne wilki.
Alternatywa 4: Cóż, pozostaje wilkom albo otoczyć swój świat magiczną barierą, której logika i działanie pozostawi wiele do życzenia, albo nie zaopatrzać ludzi w mózg, albo wszcząć wojnę z ludźmi, która zakończy się traktatem pokojowym, albo zmusić wilki do życia obok ludzi, albo uznać, że w świecie w którym żyjemy ludzie doskonale wiedzą o istnieniu wilków i innych magicznych istot i zwyczajnie mają na to wylane.
Alternatywa 5: rodzaj sojuszu pomiędzy watahami który pozwalał na skrywanie wilków za pomocą zaklęć

Co z pracą w Mieście?
Zostawić, pod warunkiem, że nowe realia będą odpowiadać możliwości pracy. Być może zmniejszyć restrykcyjność.

Co myślisz o możliwości dołączenia inną rasą, niż magiczny wilk?
Zależy co wyjdzie w praktyce.

Jakie rasy byś chciał(a) zobaczyć?
Lisy, dzikie koty, wilki niemagiczne...

Co sądzisz o wątku fabularnym z Królestwem Pór Roku?
Wrzucić do legend.

Masz jakiś pomysł co do wykorzystania Królestwa Pór Roku? Jeśli tak, to jaki?
Być może późniejszy event - WMW wmieszane w poszukiwania wilków do Królestwa.
 
WCK
Czy stanowiska powinny być łączone z WCK?
Tak.

Czy dostęp do dołączania do WCK powinien być łatwiejszy?
Od lvl 3.

Czy WCK ma zostać rozwinięte a nabór przywrócony czy ma zostać jak jest?
Tradycje - tak, ale nabór tylko jako postać, która w teorii wcześniej już była w WCK, a nie nowy członek.

Masz jakieś inne pomysły odnośnie WCK?
Zwiększenie poczucia watahy sfuzjowanej. WCK ma zbyt mały udział w WMW.

Eventy
Co z eventami w najbliższym czasie?
Organizować!

Jeśli uważasz, że dotychczas brałam się za eventy w zły sposób - napisz, jak mogłabym to skorygować.
Pozwolić innym je wymyślać i wykazywać się.

Co z konkursami?
Przywrócić.

Jakie masz propozycje festynowe?
Loteria, restauracja, przedstawienia, bar, unikalne przedmioty, konkurencje festynowe, zdrapki/karty.

Nabór
Co według Ciebie jest powodem tak niskiej aktywności?
Zbyt słaba reklama, dziecinność oraz mała atrakcyjność. Konieczna jest również poprawa... no, wszystkiego, co wyżej wymienione.

Możesz rozwinąć swoją myśl?
Fabuła jest nieciekawa, przydałoby się coś dodać.
Niektórych odrzuca zbyt wysoki poziom. Są po to, by się rozluźnić bez chęci jakiegokolwiek rozwoju.
Brak chęci do współpracy

Co z naborem? Jak i gdzie rozpromować?
Facebook, howrse, sojusze, zrobienie nowych bannerów, grupy, popularne watahy.


Są to odpowiedzi które najbardziej przypadły mi do gustu i mają jakiś sens. Wybrałam również niekiedy po kilka alternatyw, gdyż jeszcze nie ma absolutnej pewności co do ostatecznego rozwiązania, niewykluczone jest połączenie niektórych z nich.
Mam nadzieję, że się Wam one podobają. W razie jakbyście mieli jakieś pytania lub propozycje - zapraszam do komentarzy!

Pozdrawiam, administratorka bloga!

środa, 3 stycznia 2018

Odświeżenie

<---------------- WAŻNA ANKIETA!!!

Jako, że od naprawdę dawna działo się tu niewiele, zarządzam odświeżenie watahy. I zawieszenie do momentu zgłoszenia się 15 postaci. Najprędzej otwarcie przewiduję na 01.02.2018 r.
Na czym polega owe odświeżenie? Na zgłaszaniu się poprzez pocztę prywatną jako chętny do dołączenia (najlepiej wysłać od razu formularz i opowiadanie) lub po prostu wyrażenie zainteresowania zostawienia swojej postaci na stronie. Po przerwie wszystko powinno wrócić do normy. Można w ten czas wysyłać do mnie opowiadania, ale nie zostaną one wstawione do chwili, gdy lista nie będzie pełna. Ponadto osoby, które się nie zapiszą, a należały wcześniej do watahy, zostaną usunięte.
Po przerwie zostanie również wyczyszczona tabelka, co znaczy, że będziecie zbierać ostrzeżenia od nowa.
  1. Suzanna (Avrille)
  2. Kai (Avrille)
  3. Aurelliah (Avrille)
  4. Aokigahara (JeffKiller)
  5. Yuki (JeffKiller)
  6. Leah (Errika)
  7. Manahane (mrs-light@wp.pl)
  8. Lind (smokoria1987@gmail.com)
  9. Bona Caeli (BonaCaeli)
  10. Torance (Tima017)
  11. Sohara (Anastazja arabek)
  12. Dante (Anastazja arabek)
  13. Navri (Anastazja arabek)
  14. Karou (maria magdalena)
  15. -
  16. -

Za kilka dni pojawi się podsumowanie minionego miesiąca z datą 1 stycznia 2018 r., więc by zobaczyć tamto ogłoszenie musicie patrzeć w starsze posty.

czwartek, 21 grudnia 2017

Od Leah "Bratnia dusza"

Czerwiec 2020 r.
Siedziałam w Bibliotece, czytając tom czwarty, z sagi "Kronikarz Przyszłości". Ku mojemu zdumieniu, przewracając kartkę, zobaczyłam tylko biały papier. Ostatnie strony były wyrwane.
Z irytacją odłożyłam książkę na półkę, w poszukiwaniu innego egzemplarza, jednak, jak się okazało, ten był jedyny. Westchnęłam i rozpoczęłam poszukiwania innej lektury. Ogromny, rudy kot wskoczył na półkę, przy której stałam, a gdy ta zaczęła niebezpiecznie się chwiać, futrzak zeskoczył i miauknął zaskoczony. W ostatniej chwili przytrzymałam zsuwające się książki.
Nie cierpię kotowatych. Gdzie tylko się pojawiają, ściągają na siebie kłopoty.
Warknęłam na rudzielca. Podskoczył z wrażenia, oddalił się na kilka kroków i syknął na mnie, a długa, lśniąca sierść zjeżyła się na jego karku. Po chwili czmychnął w stronę Czytelni.
Ostatecznie dałam za wygraną i wyszłam z Biblioteki. Od razu tego pożałowałam. Temperatura była nie do zniesienia.
 W tempie spacerowym pokonałam  las i weszłam do Magicznego Ogrodu. Przysiadłam koło ścieżki, przyglądając się niewielkiemu Odmieńcowi o krótkiej, jasnobrązowej sierści i małych, przylegających uszach. Wyglądał jakby szukał czegoś wśród kwiatów, zażarcie węsząc. Nagle cały zesztywniał, zmarszczył nosek i obejrzał się. Zmrużył oczy i zerwał się do biegu. Minął mnie. Mogłabym przysiąc, że usłyszałam jak mamrocze "Żmija... A to przebiegła... Jeszcze dwadzieścia metrów i byłoby po mnie..."
 Gdy dotarłam do swojej jaskini, poważnie zaczęłam zastanawiać się nad przeniesieniem do Śnieżnego Lasu. Temperaturę panująca w większości terenów w watasze coraz trudniej było mi wytrzymać. Siląc się na cierpliwość, rozważyłam wszystkie za i przeciw.
I zdecydowałam się czasowo przenieść.
Zaczęłam szukać Alfy. Podniosłam głowę, rozglądając się. Kilka wilków siedziało na jej środku i rozmawiało. Nie było wśród nich Suzanny, więc poszłam dalej.
Znalazłam ją pod Pomarańczowym Drzewem. Rozmawiała z Kai'm. Zaczekałam aż basior odejdzie i podeszłam.
- Suzanno...
- Tak?
- Mam pewną sprawę do załatwienia. Dość ważną...
***
- Czyli musisz przenieść się na ten czas do Śnieżnego Lasu?
- Tak. Będę się tu pojawiać, ale najczęściej w ludzkiej postaci.
- Dobrze. To wszystko co chciałaś mi przekazać?
- Tak. Dziękuje za poświęcony mi czas.
- Żegnaj.
- Do zobaczenia.
Zwróciłam się w kierunku jaskiń i podążyłam tam wolnym krokiem. Pożegnałam się z Lind oraz Manahane. Ruszyłam w stronę Zielonego Lasu. Podążając starą ścieżką myśliwską, zatopiłam się w ponurych myślach.
Z zamyślenia wyrwał mnie przeciągły, gardłowy warkot i przeraźliwy syk. Zaniepokojona, ruszyłam w kierunku dźwięków.
Wpadłam na pogorzelisko. Powalone pnie drzew były praktyczne w drzazgach, a na środku pola zniszczeniem toczyły walkę dwa stworzenia.
Potężna, złocisto-czarna mantykora o żółtych ślepiach i biały smok, niewiele większy ode mnie...
Na chwilę uchwyciłam jego spojrzenie. Przez ułamek sekundy patrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Pomoc byłaby mile widziana. - prychnął niespodziewanie.
- Arkan? - Otworzyłam pysk ze zdumienia.
- Jak tam sobie chcesz. Tylko rusz się w końcu!
W mojej głowie kłębiło się mnóstwo pytań, ale chwilowo odsunęłam je na dalszy plan.
Wykonałam skok i z całej siły uderzyłam w bok mantykory. Czarne skrzydła drgnęły, a bestia zachwiała się. Smok wykorzystał tą okazję. Rzucił się na na nią, od razu jednak odskakując przed kłami stworzenia. Mantykora przeturlała się z pleców na bok i błyskawicznie podniosła się. Z rykiem rzuciła się na mnie, ale ponownie wylądowała na ziemi. Wyvern powtórzył manewr. Z sykiem zerwała się na nogi, bijąc ogonem po bokach. Arkan z cichym warkotem przyczaił się do ataku. W nagłym wyskoku  zamachnęła się na mnie łapą. O włos uniknęłam uderzenia. Między pazurami stworzenia zostało jedynie kilka skrawków mojej sierści.
Niemal niezauważalnie przebiegła kilka metrów, zawróciła, odparła atak smoka i zatopiła kły w jego nodze. Po całym lesie rozniósł się wściekły syk. Dalsza walka była tak szybka, że trudno było wyłapać szczegóły.
Nie wiedziałam jak mogę pomóc, więc zrobiłam pierwsze co przyszło mi do głowy. Wystarczyła chwila, a całą okolicę zasnuła gęsta mgła.
- Wiesz co robisz? - prychnął smok. - Zmniejszyłaś widoczność również DLA MNIE.
- Liczyłam, że poradzisz sobie lepiej. - odparłam z wyrzutem.
Arkan pojawił się nagle tuż obok. Przypadł do ziemi, nakazując mi to samo.
- Zagęść to jeszcze trochę. Widać wszystko jak na dłoni. - mruknął.
Zdenerwowana mantykora miotała się na wszystkie strony, a my stopniowo oddalaliśmy się. Przy bezszelestnych krokach Arkana moje stąpnięcia przypominały rozpędzone stado jeleni. Rzucił kilka kąśliwych uwag, ale nic poza tym.
- Gdzie? - spytał, gdy przestało nam grozić wywęszenie przez mantykorę.
- Śnieżny Las. - odparłam.
Spojrzał na mnie zdumiony.
- Nie mieszkasz z innymi wilkami?
- No... Niby tak... Ale muszę się tam przenieść... Z powodu...
- Nie wysilaj się. O wiele przyjemniej jest słuchać wytłumaczeń niż bełkotu. Po prostu chodź i tyle.
Najbardziej zdziwił mnie głos i słownictwo smoka, którego jak dotąd uznawałam po prostu za dziecko. Jak się okazało jest jednak starszy niż przypuszczałam...
- Nie możemy polecieć? Będzie szybciej. - burknęłam.
- Jeśli myślisz, że będę...
- Umiem latać. - przerwałam mu.
Spojrzał na mnie z powątpiewaniem.
Ignorancja Arkana zirytowała mnie do tego stopnia, że przywołałam skrzydła wiatru i zamachnęłam się nimi, tym samym posyłając w jego stronę silny podmuch. Przewrócił tylko oczami i z miejsca wzniósł się w powietrze. Ruszyłam za nim.
***
Wylądowałam między drzewami. Płatki spadającego śniegu zaczęły powoli osiadać na moim futrze. Usiadłam i spojrzałam w górę. Słońce powoli zachodziło.
- Pomogłaś mi. - Odwróciłam się i spojrzałam na smoka.
- Prosiłeś o pomoc... Poza tym, nie mogłam cię tak zostawić.
- Daruj sobie, każdy by to powiedział. - zrobił pauzę. - Nawet nie wiem jak się nazywasz...
- Leah. - odparłam automatycznie.
- Tak... - odchrząknął - ładnie.
Nie zabrzmiało to zbyt przyjaźnie, ale na pewno było szczere.
Grymas bólu wykrzywił nagle pysk smoka.
Mruknął pod nosem w nieznanym mi języku i usiadł, oglądając się na nogę. - Jeszcze lewa... Po prostu świetnie...
- Czy coś... - Przerwałam w pół zdania, przypominając sobie incydent z mantykorą. - Pomogę ci.
- Nie potrzebuje pomocy... - Cofnął się niezdarnie.
- Na pewno? - głos trochę mi się załamał, gdy zauważyłam zabarwiony na czerwono śnieg.
- Sama sobie nie radzisz z widokiem krwi, a proponujesz mi pomoc w opatrzeniu rany? Spodziewałbym się tego raczej po szczeniaku.
- Poza tym... Samo się zagoi. - dodał po chwili.
Widząc moje zakłopotanie, zaśmiał się krótko.
- Ile masz lat? - zmieniłam temat.
Przez chwilę milczał, uważnie mi się przyglądając.
- A co cię to obchodzi?
- W zasadzie to nic. Pytam z ciekawości.
Znowu popatrzył na mnie z powątpiewaniem.
- Sto dziewięćdziesiąt siedem.
Tym uciszył mnie na dobre. Wzrost wskazywałby na o wiele młodszy wiek.
- Sądząc po twoim charakterze, obstawiam, że masz coś koło czterech. - Na jego "twarzy" zagościł złośliwy uśmiech.
- Mam trzy lata... - mruknęłam.
Wyvern podleciał na najbliższe drzewo, znalazł duże rozgałęzienie i usiadł. Patrzył w ciemniejące niebo, najwyraźniej w głębokim zamyśleniu. Po chwili westchnął i położył się na gałęzi.
Przespacerowałam się kawałek, szukając dobrego miejsca na nocleg. Oczywiście dla siebie... Z tego co przed chwilą zauważyłam, smok preferuje drzewa.
Położyłam się pod sporą skałą i pogrążyłam się w myślach. Dzień, który zapowiadał się raczej spokojnie, zakończył się bardziej niesamowicie niż mogłabym przypuszczać.
- Chcę ci podziękować. - odezwał się nagle, wyrywając mnie z zamyślenia.
- Em... Za co? 
- Za pomoc. - zrobił pauzę. - Dzięki tobie zrozumiałem, że muszę sobie jakoś radzić... Trudno jest zostawić za sobą całe swoje życie i zacząć od nowa... Bez wsparcia, rodziny, przyjaciół...
- Czy... Możesz mi powiedzieć co się stało? Dlaczego zostałeś sam? Jeśli oczywiście chcesz... - spytałam z wahaniem.
- Rodzina mnie wypędziła. To powinno ci wystarczyć. - odparł krótko.
- To bardzo przykre...
- Nieważne.
- Co zamierzasz teraz zrobić? - zmieniłam temat.
- Nie wiem...
Cisza jak makiem zasiał.
- Zawsze możesz zwrócić się do mnie...
- Nie nabijaj się ze mnie, i tak mam dość kłopotów.
- Nie żartuję. - uśmiechnęłam się.
- Sugerujesz, że mam odpuścić prób powrotu do rodziny i zamieszkać z wilkami? Ten pomysł jest zwyczajnie głupi.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Zważywszy jednak na to - kontynuował. - że jeśli w końcu nie odpuszczę, a nikt się nie opamięta, mogę to przepłacić życiem. Spróbuję jeszcze do nich powrócić.
- Ale?
- Ale jeśli nic się nie zmieni, wrócę tu. Albo spróbuję cię odnaleźć.
Koniec rozmowy. I tyle.
- Dobranoc. - mruknął po kilku minutach.
- Dobranoc. - odparłam.
Od razu było jasne, że nie zamierza spać. Obserwował niebo. Po dłuższym czasie odniosłam też wrażenie, że cicho śpiewa. Głos wznosił się wraz z porywami wichru, i opadał gdy wiatr zamierał. Przez chwilę próbowałam manipulować wiatrem tak, by dosłyszeć jakieś słowa, ale w dalszym ciągu do moich uszu docierała tylko melodia. Piękna melodia.
Ale pozostało mi tylko domyślać się, czy to na pewno nie był tylko wiatr.
***
Otworzyłam oczy. Piękny widok skrzącego się w promieniach wschodzącego słońca, śniegu, przywołał odległe wspomnienia. Uśmiechnęłam się.
Wstałam, otrzepując się z białego puchu. Nigdzie nie było widać Arkana.
Ledwie zrobiłam jeden krok, a tuż obok mnie spadł zając. Odruchowo odskoczyłam.
- Zajęczy deszcz, jak rozumiem? - spojrzałam w górę i uśmiechnęłam się do Arkana.
- Nie gadaj, tylko jedz. - Był wyraźnie rozbawiony...
- Co się tak cieszy? - spytałam.
- Szczerze? - wylądował na gałęzi. - To, że mam do kogo otworzyć gębę.
Przeskoczył na większą gałąź, poprzednią prawie łamiąc.
- A więc... Co zamierzasz zrobić? - zagadnęłam, zabierając się do śniadania.
- Mówiłem już. Chcę wrócić, a jak się nie uda... Wrócę tutaj.
- Musi się udać. To nie do pomyślenia, by po prostu od tak cię porzucili.
Spojrzał na mnie znudzony.
- Nie sądzę, by to była ich wina. Nie ma co się użalać... Zmieńmy temat. - mruknął.
Rozmawialiśmy w zasadzie o wszystkim i o niczym. Opowiedziałam o tym jak dołączyłam do watahy, o swoich przeżyciach i zdarzeniach ważniejszych, czy nawet takich, których wolałam sobie nawet nie przypominać. Sam też opowiedział coś o sobie.
Od przybycia w te strony nie czułam się taka... szczęśliwa? To chyba dobre słowo. Szczęśliwa.
Gdy zadałam sobie pytanie, dlaczego, odpowiedź przyszła sama.
Odnalazłam bratnią duszę.
***
- Dziękuje ci za wszystko, Leah. Postaram się wrócić.
- Żegnaj.
- Do zobaczenia.
Odleciał. Biała sylwetka, wyraźnie odcinająca się na błękitnym niebie, powoli, coraz bardziej się oddalała.

<C.D.N.>

Uwagi: "Niewiele" piszemy razem. "Rozgałęzienie" piszemy przez "e". "Mantykora" piszemy małą literą. Literówki.